Rozmawiając ze Stanleyem, Richard badał tutaj także grunt przekazywania informacji, na ile swobody można sobie też pozwolić. Poza tematami pracy i polityki, prywatne musiały być prowadzone dość ostrożnie. Przyjął do wiadomości przedstawiony mu system rekrutacji, jak przebiegał normalnie w tym miejscu, oraz jak mógłby wyglądać w jego przypadku.
Przy czym, korzystając jeszcze z okazji dopicia swojej kawy, zagadał w sprawie tutejszej pracy, atmosfery, ostatnich wydarzeń. Ogólnikowo. Nie zagłębiając się w szczegóły. Ograniczając się do tego, co było napisane w proroku. Zarejestrował także fakt, iż młody Brygadzista notował coś na kawałku kartki. Jednocześnie, przedstawiając mu innych doświadczonych pracowników Biura Aurorów. Chestera znał bardzo dobrze. Z nim miał w planie podjąć rozmowę. Niejakiego Atreusa Bulstrode czy Victorii Lestrange, nie kojarzył, a raczej nie znał. Nazwiska wśród czarodziejów czystokrwistych rodów były dość znane w ich społeczności. Ale z samymi wspomnianymi osobami, nie miał styczności. Warto może się temu kiedyś przyjrzeć?
Przy słuchaniu o wychwalaniu doświadczenia Chestera, względem tej dwójki, Richard uniósł lekko kącik ust w uśmiechu, dla pokazu zainteresowania tematem, okazaniu podziwu, jak daleko ten czarodziej zaszedł. Względem niego, ma na pewno więcej lat doświadczenia.
Podczas słuchania, rozgadanego Brygadzisty, dopił kawę do końca i odebrał od niego karteczkę, spojrzawszy co na niej zostało zapisane. Adres korespondencji jak i osobista prośba o spotkanie.- Kontakty są ważne. Gdybym miał dodatkowe pytania, odezwę się.
Udzielając odpowiedzi złożył w międzyczasie karteczkę i schował do wewnętrznej kieszeni swojej marynarki. Spojrzawszy na Stanleya, skinął głową w zgodzie. Nie tylko w potwierdzeniu jego obecnych słów, ale jako odpowiedź na jego prośbę w liściku, napisanym przed chwilą. Wziął to na poważnie. Stanley nie musiał się o nic martwić. Na razie jednak rozmowę musieli utrzymywać na poziomie zawodowym.
- Nie będę już zabierać czasu. Doceniam Twoją pomoc i poświęcenie swojego czasu. Mam jeszcze kilka spraw do załatwienia, więc może innym razem poszczęści mi się spotkanie z Rookwoodem. Wygląda na to, że sprawy zawodowe długo go trzymają.
Nie chciał chłopakowi zabierać niepotrzebnie więcej czasu, choć to on sam zaoferował się go przyjąć do swojego biurka i udzielić odpowiedzi na kilka pytań. To jednak Richard z doświadczenia wiedział, że robota nie może czekać na swoje wykonanie. Dowiedział się już tego co chciał. Wstał, poprawiając swoją marynarkę i wyciągnął rękę w geście pożegnania.
- Zatem. Do zobaczenia.
Po uściśnięciu dłoni, Richard skierował się do wyjścia. No chyba, że młody czarodziej zechciał go odprowadzić, nie miał wtedy nic przeciwko. Raz jeszcze wtedy rozejrzał się jak panuje tutejsza praca Brygadzistów i Aurorów, którzy tutaj byli. Jako obserwator, chcąc wyłapać jakieś istotne szczegóły, może i błędy? Dla własnego zaspokojenia ciekawości i dodatkowych informacji o tutejszej pracy. Co pozwoliłoby mu również podjąć decyzję odnośnie podjęcia w tym miejscu swojej pracy.