Victoria zwyczajnie nie lubiła wysiłku fizycznego. Wiedziała doskonale, że ciągle jej kondycja nie jest taka, jaką by sobie życzyła, naprawdę starała się nad tym pracować, ale nie ulegało wątpliwości, że wolała znacznie bardziej statyczny tryb życia i ucieczka w teleportację była dla niej dość naturalna. Nie doprowadzała tego do takiego ekstremum jak Apollo, by teleportować się z pokoju do pokoju albo z dołu na górę schodów, ale w takich sytuacjach jak ta… wolałaby polegać na teleportacji, choćby tylko z dołu na górę skarby, by resztę przebiec do wyjścia, a nie musieć się podciągać, podnosić, cuda na kiju…
– Kur – wa umilkło gdzieś w głowie, ale Brenna spokojnie mogła to sobie dopowiedzieć, nawet jeśli Victoria zacisnęła zęby i stała się znowu tą wersją siebie, która nagle potrafi się szybko poruszać, a nie tylko stać, ewentualnie truchtać. Już w biegu wsadziła sobie różdżkę do buzi, nie chcąc ryzykować jej straty, bo już w ogóle stałaby się bezużyteczną kukłą. Była wkurwiona – na tej durny czar, bo to tylko budziło pytanie, jak bardzo ci kłusownicy sami musieli ryzykować, nie dając sobie furtki na łatwiejszą ucieczkę z pisklakami. Jak bardzo musieli się bać nalotu kogoś z zewnątrz?
Chyba bardzo. Czas Brenny był chwilowym ułatwieniem, dawał czas na to, by Longbottom faktycznie podsadziła Victorię, bo ta była zbyt niska, by nawet po podskoczeniu móc się złapać półki skalnej na górze.
Musiała jednak wysilić mięśnie, by podciągnąć swój ciężar ciała na ramionach i wczołgać się na górę. Była jednak na to zbyt słaba. Albo zbyt rozkojarzona. Albo jednak ten ryk gdzieś tam ją gniótł, może tak właśnie smakował smak…? Ostatecznie złapała ponownie za różdżkę i wycelowała w te kamienie, które przed momentem Brenna ustawiła na wejściu by zagrodzić drogę smokowi, chcąc wzmocnić jej czar na chwilę dłużej.
– Właź. Sama sobie nie poradzę – warknęła, zła na siebie i w ogóle na wszystko wokół. To nie był jej tydzień. Wszystko co mogło pójść źle – szło źle. Brenna będzie musiała ją złapać z góry i wciągnąć, bo najwyraźniej Lestrange była zbyt słaba, by wczołgać się tam sama.
Aktywność fizyczna
Akcja nieudana
Akcja nieudana