Zagryzła wargę znowu. Tak, biznes. To powinno być w jej głowie. W końcu musiała się na tym skupić. Dlatego też chciała mieć sporo siły na to, aby nie mieć czasu na myślenie o Augsutusie. Zaczęła więcej pracować, więcej przeglądać gazety w poszukiwaniu dobrych lokali, a Olivia nie raz dostawała wycinki z gazet z potencjalnymi miejscami do wynajmu. W ciągu dwóch dni zapewne sowa Aveliny wręcz mieszkała u Quirke.
– Dobra, żeby było jasne. Staram się być logiczna, skupiam się na naszym planie i naprawdę próbuje odpuścić sobie przyjaźń z Augustusem – powiedziała bez kontekstu, ale chciała, aby dziewczyna wiedziała, że Avelina będzie teraz dla niej w stu procentach, że ich plan zostanie zrealizowany i że ze wszystkim rusza z kopyta. – Od teraz będę w stu procentach tylko skupiona na naszym planie, na naszym biznesie i na twoich problemach sercowych – spojrzała na nią z subtelnym uśmieszkiem i błyskiem w oczach. Olivia miała kogoś na oku, a Ave miała zamiar jej jakoś pomóc – Więc, kim jest ten chłopak? I jak myślisz, co on może czuć? Jak go poznałaś i czy go znam? – jej wzrok był cały czas skierowany na rudą, aby widzieć każde jej zawahanie na twarzy. – To może sporo zepsuć jak nie odwzajemni twoich uczuć, ale chcesz wiecznie cierpieć i zastanawiać się, co by było gdyby? Ja ciągle żałuje wielu rzeczy, które zepsuła w relacji z Rookwoodem, nie cofnę tego, że zerwałam z nim przyjaźń, nie cofnę tego, że pozwoliłam mu zostać po tym jak się zjawił u mnie w maju. Wszystko się zepsuło, bo nie zrobiłam nic, a jeśli u ciebie też się zepsuje, bo nie zrobiłaś nic? – zapytała i poczekała, aż dziewczyna jej odpowie, przemyśli i zbeszta ją zapewne za porównania do Augustusa.
Gdy tak przeszły jedną uliczkę na ich drodze pojawił się duch dziewczynki. Avelina spojrzała na nią zaskoczona, bo nie spodziewała się spotkać w tym miejscu ducha. Chciała ją zapytać, co tu robi i czy potrzebuje pomocy, ale z drugiej strony jak mogła pomóc duchowi? Nagle dziewczynka wyciągnęła zapałkę i odpaliła ją, a Olivia wraz z Paxton poczuły ból głowy, obraz wokół się rozmazał i znalazły się w łazience Jęczącej Marty.
– Co się… – Avelina przerwała natychmiast, gdy do środka wszedł wzburzony, wściekły, piętnastoletni Augustus, rzucił swoją torbą w jedną z kabin toaletowych, a drzwi, w które uderzyła torba odpadły z hukiem. Poczuła się tak jakby dostała obuchem w głowę. W rogu dostrzegła siebie z grubą książką. Chciała sobie powiedzieć, aby się nie podnosiła, aby nie gadała do Augustusa, ale nie miała wpływu na to wspomnienie. Gdyby tylko wtedy się nie odezwała nigdy nie zawarła znajomości z Rookwoodem.
– Nie powinieneś niszczyć mienia szkoły. – odezwała się, a dorosła Paxton parsknęła cicho śmiechem. Jakie to było głupie, ale pamiętała to jak dzisiaj, że nie wiedziała jak miała do niego zagadać. Była wtedy w drugiej klasie i jeszcze niewiele wiedziała o świecie. Augustus jak tylko ją usłyszał wyciągnął swoją różdżkę i wycelował w Krukonkę.
– Nie powinnaś być taka przemądrzała... – zawtórował za nią niezbyt przyjemnym tonem, próbował ją naśladować. – Stworzyłaś z Martą klub dziwaków? – zapytał, kiwając na nią nadal nie opuszczając swojej różdżki. Młoda Avelina wyprostowała się również dumnie co Rookwood nieświadomie papugując jego ruchy.
– Jesteś strasznie nerwowy – zignorowała jego słowa – powinieneś zaparzyć sobie melisy – dodała wpatrując się już w koniec jego różdżki.
Augustus przywołał książkę z rąk dziewczyny przez co ta zrobiła krok w jego stronę, on również to zrobił, a koniec jego różdżki prawie dotykał jej podbródka. Avelina w swojej buńczuczności przycisnęła do niej mocniej swój podbródek udając, że się go nie boi.
– Melisa to głupi mit mugoli. Jesteś szlamą? – dziewczyna wzdrygnęła się na to słowo, a on ignorując jej osobę spojrzał na jakiś eliksir w książce, którą trzymał. – O, coś takiego by pomogło na moją wściekłość. Eliksir uspokajający... Ale takie pisklę jak ty może zapomnieć o byciu wielką alechmiczką – odpowiedział patrząc na nią pogardliwie oddając jej książkę.
– Nie jestem. – uniosła podbródek patrząc na niego w dosyć pogardliwy sposób. – Ale zaskoczę twój prosty umysł. Melisa ma działania uspokajające, ale nie są one na tyle mocne jak eliksiry, które możemy uwarzyć. Wiedziałbyś to, gdybyś potrafił czytać. – odparowała – Skąd wiesz? – podeszła bliżej niego zadzierając lekko głowę, aby móc cały czas go obserwować. – Ten przepis jest prosty jak twoje zachowanie – wspomnienie zaczęło się rozmazywać, a Avelina i Olivia znalazły się z powrotem przed zamarzniętym duchem dziewczynki. Ave spojrzała na przyjaciółkę z wypiekami delikatnego wstydu na twarzy.