26.12.2023, 15:01 ✶
On chciał się ukryć między regałami, a ona - zapaść pod ziemię. Poziom niezręczności w tej chwili był tak wysoki, że cud że nic tu nie wybuchło. Rzadko kiedy tak się czuła, bo Olivia, jak to Olivia, zwykła obracać tego typu sytuacje w żart. Musiała mieć jednak jakiś punkt zaczepienia, a bycie niemową zdecydowanie do takich punktów nie należało. Śmianie się z tego byłoby chamskie i okrutne, a mimo wielu wad Olivia nie była ani chamska, ani okrutna.
- Dopiero tydzień? I już pozwoliłeś żeby miał zderzenie ze mną? Fajny z ciebie kolega z pracy, taki niezbyt pomocny - ale osoba, którą w miarę znała, była idealnym punktem zaczepienia. Oczywiście Quirke nie mówiła na poważnie, uśmiechnęła się nawet szeroko. Stres powoli z niej schodził, na dodatek mogła zostawić Tristana w spokoju, by i ten się uspokoił. Zwłaszcza, że przecież dziewczyna nie miała pojęcia, co mężczyzna przeżył - i nie wiedziała, by uważać na słowa. Nie zarejestrowała więc tego, jak na niego podziałały, zauważyła tylko że poszedł.
- Wydanie kilku...letnie... Emmet, a ty skąd wiesz, co?- zmrużyła podejrzliwie oczy, wpatrując się w mężczyznę. Nie wierzyła, że tak po prostu pamięta że akurat ten tytuł to wydanie sprzed paru lat. - Nie wiedziałam, że zaczytujesz się w tego typu literaturze.
Olivia oparła się biodrem o ladę i uśmiechnęła się chytrze. Nie oceniała go za mocno - tylko tak troszkę, odrobinę. Nie zamierzała się jednak naśmiewać, jedynie odrobinę dokuczyć. Chociaż zaraz jednak spoważniała.
- Wiesz, gdzie mogłabym ją dostać, czy nie bardzo? - westchnęła. No, przejebała sobie, a szanse że Emmet faktycznie miał tę książkę i byłby w stanie ją odsprzedać, były małe.
- Dopiero tydzień? I już pozwoliłeś żeby miał zderzenie ze mną? Fajny z ciebie kolega z pracy, taki niezbyt pomocny - ale osoba, którą w miarę znała, była idealnym punktem zaczepienia. Oczywiście Quirke nie mówiła na poważnie, uśmiechnęła się nawet szeroko. Stres powoli z niej schodził, na dodatek mogła zostawić Tristana w spokoju, by i ten się uspokoił. Zwłaszcza, że przecież dziewczyna nie miała pojęcia, co mężczyzna przeżył - i nie wiedziała, by uważać na słowa. Nie zarejestrowała więc tego, jak na niego podziałały, zauważyła tylko że poszedł.
- Wydanie kilku...letnie... Emmet, a ty skąd wiesz, co?- zmrużyła podejrzliwie oczy, wpatrując się w mężczyznę. Nie wierzyła, że tak po prostu pamięta że akurat ten tytuł to wydanie sprzed paru lat. - Nie wiedziałam, że zaczytujesz się w tego typu literaturze.
Olivia oparła się biodrem o ladę i uśmiechnęła się chytrze. Nie oceniała go za mocno - tylko tak troszkę, odrobinę. Nie zamierzała się jednak naśmiewać, jedynie odrobinę dokuczyć. Chociaż zaraz jednak spoważniała.
- Wiesz, gdzie mogłabym ją dostać, czy nie bardzo? - westchnęła. No, przejebała sobie, a szanse że Emmet faktycznie miał tę książkę i byłby w stanie ją odsprzedać, były małe.