26.12.2023, 15:21 ✶
Olivia zastanowiła się, chociaż nie nad zagadką - a przecież to nad nią powinna była myśleć. Teraz jednak zastanawiała się, czy przypadkiem nie przesadziła. Wpatrywała się w Tristana z zamyśleniem, patrząc jak ten próbuje rozwiązać zagadkę. A może po prostu trzeba było go wziąć na spokojny spacer wzdłuż rzeki? Albo po prostu pod namiot. Nie musieli przecież za każdym razem robić czegoś emocjonującego, tego to on pewnie miał aż nadto. Następnym razem chyba tak zrobi.
- Nie masz się czym martwić, najwyżej utkniemy na tej zagadce i wrócimy do domu, przecież to tylko zabawa - powiedziała, zerkając na podkreślone słowa. Nie byłaby jednak sobą, gdyby nie wykorzystała sytuacji i nie wślizgnęła się Tristanowi pod ramię, żeby się przytulić. - Spróbuj się zrelaksować, nic nam nie grozi bardziej, niż w Londynie podczas spaceru. A jakby co to cię obronię.
Roześmiała się. Gdzieś z tyłu głowy wciąż kołatały jej się słowa Paxton. Ale chcesz wiecznie cierpieć i zastanawiać się, co by było gdyby? Nie chciała. Ale rozmowa o tym teraz, gdy żadne z nich nie mogło uciec do siebie, nie była najrozsądniejszym pomysłem. Puściła więc Tristana i posłała mu ciepły uśmiech. Nagle jednak ją olśniło. Tak przypadkiem, bez związku z tym, o czym myślała.
- Przyjaźń i szczęście - chyba taka kolejność. Może zagadka nie mówi wszystkiego? Ale skoro to była siostra, to pewnie były na początku, jako dzieci, szczęśliwe. Siostry chyba się też przyjaźnią - powiedziała, zerkając na drzewa, a potem na podkreślone przez Tristana słowa. Zmarszczyła brwi. - Dobra, wkładajmy je. Co złego się stanie? Najwyżej znowu oberwiemy błotem, wielkie mi halo.
Podeszła do drzewa z runą przyjaźni. Tym razem jednak postanowiła poczekać, aż Ward da jej znać, że może robić cokolwiek.
- Nie masz się czym martwić, najwyżej utkniemy na tej zagadce i wrócimy do domu, przecież to tylko zabawa - powiedziała, zerkając na podkreślone słowa. Nie byłaby jednak sobą, gdyby nie wykorzystała sytuacji i nie wślizgnęła się Tristanowi pod ramię, żeby się przytulić. - Spróbuj się zrelaksować, nic nam nie grozi bardziej, niż w Londynie podczas spaceru. A jakby co to cię obronię.
Roześmiała się. Gdzieś z tyłu głowy wciąż kołatały jej się słowa Paxton. Ale chcesz wiecznie cierpieć i zastanawiać się, co by było gdyby? Nie chciała. Ale rozmowa o tym teraz, gdy żadne z nich nie mogło uciec do siebie, nie była najrozsądniejszym pomysłem. Puściła więc Tristana i posłała mu ciepły uśmiech. Nagle jednak ją olśniło. Tak przypadkiem, bez związku z tym, o czym myślała.
- Przyjaźń i szczęście - chyba taka kolejność. Może zagadka nie mówi wszystkiego? Ale skoro to była siostra, to pewnie były na początku, jako dzieci, szczęśliwe. Siostry chyba się też przyjaźnią - powiedziała, zerkając na drzewa, a potem na podkreślone przez Tristana słowa. Zmarszczyła brwi. - Dobra, wkładajmy je. Co złego się stanie? Najwyżej znowu oberwiemy błotem, wielkie mi halo.
Podeszła do drzewa z runą przyjaźni. Tym razem jednak postanowiła poczekać, aż Ward da jej znać, że może robić cokolwiek.