26.12.2023, 22:15 ✶
Skoro dał jej zielone światło, to następna salwa błota będzie tylko jego winą - tym razem przecież zaczekała, aż jej pozwoli, pokaże czy to dobry pomysł. Skinął głową, więc Olivia zrobiła kilka kroków i przytknęła kamień z runą do odpowiedniego drzewa. Ten zawibrował i ponownie rozbłysnął błękitnym światłem. Przyjaźń tkwiła już w drzewie, pora na szczęście. Jednocześnie gdy tylko kamień znalazł się w pniu, z bajorka znowu wydobył się bąbel. Pękł z cichym "pyk".
- Oj zamknij się, dobrze robimy - nie mogąc wyżyć się na nikim ani niczym innym, za cel obrała sobie bajorko. Posłała błotu ostrzegawcze spojrzenie, a potem podeszła do drzewa z runą szczęścia. Gestem zachęciła Tristana, żeby ułożył pozostałe runy. Na "szczęście" bajoro zareagowało tak samo, bąbelkiem i cichym mlaśnięciem. - Słowo daję, jak znowu nas obrzucisz błotem, to rzucę w ciebie kamieniem.
Tristan ją znał - wiedział, że byłaby w stanie to zrobić. Nie raz i nie dwa jak przechodząc się uderzyła o stół, to potrafiła go kopnąć w odwecie, robiąc sobie tym większą krzywdę.
Olivia brała od Tristana kolejne kamienie i przykładała je do drzew. Dobrze, że oświetlał jej drogę, bo kilka razy prawie by się potknęła o jakiś wystający korzeń. Bajorko bulgotało wesoło, a gdy Olivia przyłożyła do drzewa kamień z runą śmierci, wszystkie nagle zajaśniały niebieskim, mocnym blaskiem i zadrżały.
Błotne jeziorko zaczęło bulgotać, lecz w nieco inny sposób, niż poprzednio. Bąble robiły się nie coraz większe, a wręcz przeciwnie - jakby malały, zapadały się w sobie. Woda zaczęła parować, a z bajorka zaczęło się coś wynurzać. Bardzo powoli, jakby wkładając kamienie uruchomili jakiś mechanizm, wyjątkowo stary i ledwo działający. Olivia odruchowo przysunęła się bliżej Tristana, ale już od razu było widać, że nie ma się czego bać. Z bajora wynurzał się kamień, coś jakby monolit, tylko oczywiście dużo mniejszy. W środku miał dziurę, w której jaśniała moneta.
- Chyba kolejny świstoklik. Miałeś rację! - zapiszczała z ekscytacji. Był tylko jeden problem: znajdował się na środku bajora, musieliby tam wejść, żeby go dotknąć.
- Oj zamknij się, dobrze robimy - nie mogąc wyżyć się na nikim ani niczym innym, za cel obrała sobie bajorko. Posłała błotu ostrzegawcze spojrzenie, a potem podeszła do drzewa z runą szczęścia. Gestem zachęciła Tristana, żeby ułożył pozostałe runy. Na "szczęście" bajoro zareagowało tak samo, bąbelkiem i cichym mlaśnięciem. - Słowo daję, jak znowu nas obrzucisz błotem, to rzucę w ciebie kamieniem.
Tristan ją znał - wiedział, że byłaby w stanie to zrobić. Nie raz i nie dwa jak przechodząc się uderzyła o stół, to potrafiła go kopnąć w odwecie, robiąc sobie tym większą krzywdę.
Olivia brała od Tristana kolejne kamienie i przykładała je do drzew. Dobrze, że oświetlał jej drogę, bo kilka razy prawie by się potknęła o jakiś wystający korzeń. Bajorko bulgotało wesoło, a gdy Olivia przyłożyła do drzewa kamień z runą śmierci, wszystkie nagle zajaśniały niebieskim, mocnym blaskiem i zadrżały.
Błotne jeziorko zaczęło bulgotać, lecz w nieco inny sposób, niż poprzednio. Bąble robiły się nie coraz większe, a wręcz przeciwnie - jakby malały, zapadały się w sobie. Woda zaczęła parować, a z bajorka zaczęło się coś wynurzać. Bardzo powoli, jakby wkładając kamienie uruchomili jakiś mechanizm, wyjątkowo stary i ledwo działający. Olivia odruchowo przysunęła się bliżej Tristana, ale już od razu było widać, że nie ma się czego bać. Z bajora wynurzał się kamień, coś jakby monolit, tylko oczywiście dużo mniejszy. W środku miał dziurę, w której jaśniała moneta.
- Chyba kolejny świstoklik. Miałeś rację! - zapiszczała z ekscytacji. Był tylko jeden problem: znajdował się na środku bajora, musieliby tam wejść, żeby go dotknąć.