27.12.2023, 01:42 ✶
Targały nim ambiwalentne uczucia. Wstydził się tego, że Vespera widziała go w takim stanie i jednocześnie chciał, aby zobaczyła go prawdziwego, bez maski, której nie był w stanie utrzymać, gdy krok miał chwiejny, język splątany, a świat wirował; pełnego życia i poczucia humoru, który chyba tylko on sam pojmował, lecz zdawał być się niezwykle ukontentowany z tego, że narzeczona nie wierzyła mu, że świnka morska jest kotem (wyczytał gdzieś, że ciężarne powinny unikać kontaktu z tymi stworzeniami, ale nie potrafił sobie przypomnieć powiedzieć dlaczego). Zdziwi się, gdy go odczaruje! Jeśli tylko będzie pamiętał jak... Transmutacja bowiem nie była jego najmocniejszą stroną i to, że udało mu się w jedną stronę, można nazwać cudem.
Cóż, jedni po alkoholu stawali się odważniejszy, drudzy bardziej potulni, a Perseus... Perseus stawał się ekspertem od rzeczy, o których na trzeźwo nie potrafił nic powiedzieć (tak, od polityki również).
— Mhm... Tak, tak, za chwilę — wymamrotał sennie, bowiem przyjemnie było mu w ramionach Vespery. Zamknął na moment oczy, rozkoszując się jej bliskością i wtedy z jej ust popłynęły najpiękniejsze słowa. Słowa, których nie słyszał od lat, a jeśli nawet, to były ułudą wplataną pomiędzy rozkoszne westchnienia. Też cię kocham. Uchylił powieki i zaraz je zmrużył pod wpływem zbyt ostrego jak na jego stan światła lampy.
Też cię kocham.
Uniósł się na łokciu, a palce wolnej dłoni wplótł w jej włosy, a potem zbliżył się do niej, jakby chciał ją pocałować. W porę jednak się wycofał, przypominając sobie, że odór trawionego alkoholu nie należy do najprzyjemniejszych, a zwłaszcza dla kobiety w ciąży, która intensywniej reagowała na zapachy. Opadł na kanapie obok.
— Nie powinienem cię o to prosić, ale sam czołgałbym się do mojego gabinetu godzinę... — westchnął, ukrywając twarz w dłoniach — W górnej szufladzie biurka jest eliksir, który uczyni mnie... bardziej dysponowanym. Mogłabyś mi go przynieść?
Cóż, jedni po alkoholu stawali się odważniejszy, drudzy bardziej potulni, a Perseus... Perseus stawał się ekspertem od rzeczy, o których na trzeźwo nie potrafił nic powiedzieć (tak, od polityki również).
— Mhm... Tak, tak, za chwilę — wymamrotał sennie, bowiem przyjemnie było mu w ramionach Vespery. Zamknął na moment oczy, rozkoszując się jej bliskością i wtedy z jej ust popłynęły najpiękniejsze słowa. Słowa, których nie słyszał od lat, a jeśli nawet, to były ułudą wplataną pomiędzy rozkoszne westchnienia. Też cię kocham. Uchylił powieki i zaraz je zmrużył pod wpływem zbyt ostrego jak na jego stan światła lampy.
Też cię kocham.
Uniósł się na łokciu, a palce wolnej dłoni wplótł w jej włosy, a potem zbliżył się do niej, jakby chciał ją pocałować. W porę jednak się wycofał, przypominając sobie, że odór trawionego alkoholu nie należy do najprzyjemniejszych, a zwłaszcza dla kobiety w ciąży, która intensywniej reagowała na zapachy. Opadł na kanapie obok.
— Nie powinienem cię o to prosić, ale sam czołgałbym się do mojego gabinetu godzinę... — westchnął, ukrywając twarz w dłoniach — W górnej szufladzie biurka jest eliksir, który uczyni mnie... bardziej dysponowanym. Mogłabyś mi go przynieść?
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory