- Tak, jesteś tutaj na zlecenie moich rodziców, przecież nie dlatego, że mnie lubisz. Nikt od Ciebie tego nie wymaga.- Zauważyła jego zmieszanie, ona zaś nie zamierzała oczekiwać więcej niż to, za co płacili jej rodzice. W końcu była to zwyczajna usługa, jak każda inna. Nie, żeby nie chciała, żeby zaczął patrzeć na nią inaczej niż tylko jako element swojej pracy. - Nie mam czego wybaczać Castiel, dobrze wiem, jak to wygląda.- Heather w przeciwieństwie do mężczyzny, który stał przed nią nie miała problemów z konwenansami. Zawsze mówiła to, co myślała. - Jakbyś chciał, kiedyś możemy się spotkać po pracy. Wtedy może będziesz miał możliwość trochę mnie poznać.- Wbiła wzrok w swoje buty, bo chyba nie powinna tego mówić. Z drugiej jednak strony, czy wtedy również nie analizowałby jej zachowania? W dalszym ciągu zapewne traktowałby ją jako obiekt doświadczalny.
- Będę musiała nad tym popracować, ostatnio byłam z moimi przyjaciółmi na krótkim spacerze. Oczywiście skończył się tak, że wybuchłam, na całe szczęście nikt tego nie widział.- Postanowiła wspomnieć o sytuacji, która miała miejsce, gdy z Cameronem i Charlesem przesadzili z alkoholem. - Boję się, że kiedyś będę miała przez to kłopoty.- Co jeśli wtedy, w tym nieszczęsnym parku byliby mugole?
Wood spoglądała na Castiela z zainteresowaniem. Czuła do niego pewien respekt, to wszystko co mówił, brzmiał jakby miał z tym wszystkim doświadczenie. - Mam nadzieję, że to co mówisz to prawda. Chciałabym w siebie aż tak wierzyć.- Miała jednak wątpliwości. Zresztą wszyscy wiedzieli, że ma problemy z panowaniem nad sobą. Nikt nie potrafił tego zmienić, nawet ona sama.