Nie pierwszy raz Sebastian zadawał sobie pytanie jak daleko jest w stanie się posunąć, aby ochronić swoją rodzinę. Nie miał najmniejszych wątpliwości co do tego, że Meadowesa należy wykończyć, skoro nie mogli liczyć na Departament Przestrzegania Prawa. Pozostawał świadom tego, że podjęcie jakiegokolwiek działania przeciwko Rawlinsonowi mogłoby zwrócić się przeciwko niemu, ale także zbliżyć jego matkę i tego czarodzieja do siebie. Przy całej cechującej go cierpliwości trudno byłoby mu jedynie temu przyglądać się i pozwolić na to aby sprawy toczyły się swoim własnym torem. Nie będąc głową rodziny miał naprawdę ograniczone pole manewru. Jego matka musiała sama przejrzeć na oczy i zrozumieć, z kim ma do czynienia. Będzie wyczekiwać nadejścia tego momentu.
— Byli. Tylko w innym rejonie. To duże państwo. — Odparł będąc całkiem dobrze zorientowanym w większości przedsięwzięć swojej matki, która nawet po przekroczeniu siedemdziesiątki nie zamierzała cieszyć się w pełni zasłużoną emeryturą. Sebastian podejrzewał, że gdyby zakończyła swoją karierę i przebywała przez cały w rezydencji to starała się ich wszystkich bardziej ustawiać, niż zwykle. Podczas wyjazdów służbowych kobiety wszyscy mogli trochę odetchnąć i zwolnić tempo zamiast chodzić jak szwajcarski zegarek.
— Musicie dojść do jakiegoś porozumienia w tej sprawie. — Pomimo tego że bardzo dobrze znał swoją matkę i swojego bratanka, uważał że ten spór nie mógł dłużej trwać. Na tym zamierzał zakończyć tę rozmowę. — Spotykasz się z nią? — Podane przez Theona szczegóły dotyczące przyjęcia nie interesowały Sebastiana. Tego jednak nie mógł powiedzieć o tym, że jego bratanek poznał kobietę, kiedy jak dotąd nie ciągnęło go w stronę poważnych związków. Za wcześnie było na stwierdzenie, czy to coś poważnego, jeśli jego bratanek się z spotyka z tą blondynką. Życzył mu jak najlepiej, w tym udanego małżeństwa z piękną i mądrą kobietą. O ile tego chciał.
— Twoi rodzice nadal w podróży. Duch ojca rezyduje w ostatnim czasie coraz częściej rezyduje w bibliotece. Nie widziałem dzisiaj swojej siostry, pewnie jest w pracy. Miałem też trochę dodatkowej pracy poza Bankiem Gringotta. Na szczęście dostałem parę dni urlopu, o który wnosiłem w zeszłym miesiącu i chyba muszę się stąd wyrwać na trochę. Najlepiej z rodziną. — Starał się udzielić Theonowi najbardziej wyczerpujących odpowiedzi na zadane przez niego pytanie. Czy jego bratanek uzna słowa swojego wuja za wystarczająco interesujące? Pod wieloma względami dla niego była to codzienność. O swoich prywatnych zleceniach starał się rozmawiać jedynie ogólnikowo, strzegąc tożsamości swoich klientów i warunków swoich umów z nimi. Perspektywa opuszczenia tych murów choć na jeden dzień bardzo go satysfakcjonowała.