List był idealnym rozwiązaniem, zwłaszcza kiedy to Bimberek nie był ptakiem, który miał go dostarczyć - z jego umiejętnościami to zapewne dotarłby pojutrze i to nawet nie do Józefiny, a do kogoś innego i by była niezła chryja z tego... A tego wszyscy chcieli przecież uniknąć, a już na pewno sam Abbott. Ciężko też się było nie zgodzić co do kwestii wina, które mogło pokrzyżować wszelkie plany - zarówno ewentualnego powrotu dzisiaj jak i próby napisania listu. Gdyby dodać do tego jeszcze tańce, które ktoś wspomniał, a Otto usłyszał jednym uchem - cóż, impreza do rana gwarantowana.
Otto spojrzał pytająco w kierunku Avelinki - zbrodni? Miał nadzieję, że to były oczywiście jakieś żarty, a nie prawdziwe morderstwo czy zabójstwo. Jeszcze tylko tego brakowało, aby musiał odwiedzać swoją chrześnicę w więzieniu. Oczywiście by to robił, widząc to jako jedyną możliwość w takim przypadku ale jednak pozostała nić nadziei, że tak się właśnie nie stanie - Nie myśl teraz o tym. Odpocznij sobie. To nie jest przecież sprawa nad którą musisz się zastanawiać w tym momencie - zapewnił ją. Nie chciał ją dręczyć podczas tego pięknego wydarzenia, wszak wyglądała na bardzo zmęczoną osobę - taką, której przydałyby się wakacje z prawdziwego zdarzenia. Najlepiej z dala Londynu, Anglii czy nawet Wielkiej Brytanii. Może powinien jej zaangażować wakacje niespodziankę w jakichś ciepłych krajach? Była to opcja do przemyślenia i zastanowienia się.
- Dobrze, dobrze. Rozumiem ale wiesz jak to mają starzy ludzie... Muszą się martwić ale z Twoim zapewnieniem, czuję się lepiej - uśmiechnął się szczerze, poprawiając wąsa przy okazji. Abbott wierzył w zapewnienia się Aveliny. W końcu, nie oszukałaby by przecież swojego chrzestnego, który chciał dla niej bardzo dobrze, czyż nie? Zwłaszcza kiedy ludzie byli prawdomówni albo on sam chciał w to wierzyć.
- Zapytam zaraz samej jubilatki, tóż to jej przybytek - pokiwał głową na zgodę i ruszył wraz z młodszą częścią swojej rodziny, aby wylosować swoje szczęśliwe ciastko. Ciekawe co los miał mu przynieść? Zanim jednak na nie spojrzał, podszedł kawałek bliżej w kierunku Nory, aby otrzymać zgodę lub też odmowę od tutejszej gospodyni, właścicielki tego światowej klasy lokalu.
- Eleonoro, skarbie, powiedz wujowi proszę czy tu można palić? Czy raczej nie życzysz sobie takich zapachów tutaj? - zapytał jubilatki, kiwając również głową do młodzieńca Laurenta, który tutaj akurat załatwiał jakieś formalności. Sam Otto, czekając na odpowiedź, zerknął na to jakie ciasteczko przyszło mu wylosować.
!ciastko z kwiatkiem