Podobnie myślał Tristan, że jeziorko bagienne może być głębsze. Dlatego zastosował dość prosty trick mugolski, z zanurzaniem długiego i w miarę mocnego kija, znalezionego wśród drzew. Jak się okazało, nie powinni się niczym przejmować. Zamoczą jedynie nogi. U Olivii może zejść to nieco wyżej. Oczyszczą się, gdy znajdą w innym miejscu.
Mężczyzna nie zdążył jednak jakkolwiek zareagować, kiedy Olivia mu znów wyskoczyła naprzeciw, kierując do świstoklika, ciągnąc go ze sobą. Nawet nie dała mu pomyśleć, jak dostać się bezpieczniej. Ta przeklęta niemowa. Że nie mógł nawet nic pokazać, bo tego mogła nie widzieć. Mógł się wyszarpnąć jej, ale czy nie odebrałaby tego źle? Ruszył z nią w stronę monolitu. Pilnował jednak, aby mu się dziewczyna nie potknęła w tym błocie. Na trzy, dotknęli razem jednej monety, lądując nagle w kolejnym lesie.
Tym razem powietrze tutaj było inne. Odgłosy mew nie współgrały jakoś z wymiotami Olivii. Tristan spojrzał na nią współczująco, że musiała zmagać się z takimi problemami podczas podróży związanych z teleportacją. On miał na to odporny organizm. Trzymając w dłoni swoją różdżkę, użył zaklęcia oczyszczającego ich obojga z błota. Szczególniej dolnej części. Obuwia i spodni. Odczekał, aż Olivia skończy i pomógł jej nawet wstać. Wtedy mogli rozejrzeć się i ruszyć w stronę plaży. Gdzie ukazał się im piaskowy zamek. W pierwszej chwili nie zwrócił uwagi, że mógł przypominać Hogwart. Na jej słowa, nie wiedział jak odpowiedzieć. Więc na razie wzruszył ramionami.
Kiedy Olivia postanowiła zrobić obchód wokół zamku, Tristan podszedł do pozostawionych przedmiotów i znajdujących się w nich materiałów. Wiaderka, grabki, muszelki. Mieli coś zbudować? Dokończyć budowlę? Kucnął, aby każdy przedmiot obejrzeć. Zajrzeć pod wiaderka, czy tam nie znajdowała się jakaś kartka z instrukcją. Chyba, że mieli tym razem sugerować się intuicją. Nawet do wnętrza wiader zajrzał, czy tam jest coś przykuwającego uwagę. Między muszelkami i patykami. Czy może kartka, znajdowała się wewnątrz piaskowego zamku?