• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
« Wstecz 1 2
[5.03.72, Florence i Elijah] Odwiedziny u Śpiącej Królewny

[5.03.72, Florence i Elijah] Odwiedziny u Śpiącej Królewny
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#5
21.11.2022, 18:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.06.2023, 22:07 przez Florence Bulstrode.)  
- Ma pan moje słowo, że to się nie powtórzy. Porozmawiam z tą stażystką – obiecała, w pełni rozumiejąc jego obiekcje. Nadzieja umierała ostatnia, ale podsycanie jej, tylko po to, by potem została bezlitośnie odebrana, zdawała się Florence znacznie gorszym okrucieństwem niż nie dawanie szans od początku.
Pamiętała panią Burke i te nieliczne momenty załamania, gdy spod maski perfekcyjnej pani domu czystej krwi, nie okazującej publicznie emocji, wyłaniała się cierpiąca matka. Takie zachowania, podobnie jak opowieści Castora, snute do uśpionego brata, stanowiły część szpitalnego krajobrazu. Coś, do czego Florence przywykła i czego nie tylko nigdy nie komentowała, ale nie oceniała nawet w duchu, a przynajmniej próbowała tego nie robić. Widywała już różne sceny przy łóżkach pacjentów, tych, którzy zdrowieli i tych, którzy odchodzili na zawsze. Pożegnania, kłótnie, łzy radości, rozpacz, radość, ulgę i wiele, wiele więcej.
Być może Castor słyszał opowieści Elijaha, choć w to wątpiła. Ale sądziła, że sam młodszy Burke tego potrzebuje.
Milczała przez chwilę, gdy padło pytanie. Jego wzrok napotkał spokojnie spojrzenie jasnych oczu. Nie odpowiedziała od razu nie dlatego, że ją uraził: zastanawiała się raczej, w jaki sposób odpowiedzieć. Sama rzadko zastanawiała się nad swoimi motywacjami, a te w tym konkretnym wypadku były skomplikowane i składało się na nie wiele rzeczy. Perfekcjonizm, upór, wyzwanie. Trochę współczucie, etyka zawodowa. Może do pewnego stopnia poczucie lojalności, bo przecież Castora też mogła pamiętać z Hogwarckich sal. Tysiąc jeden rzeczy, które ciężko było ubrać w słowa. Zwłaszcza w takie, by nie zanudziły mężczyznę pokoju Burke’a.
– Nie lubię spisywać ludzi na straty, panie Burke. Wierzę, że każdą klątwę można przełamać: czasem tylko nie wystarcza do tego wiedza i umiejętności klątowołamaczy. Moje, ze wstydem przyznaję, w tym konkretnym przypadku są zbyt małe, a chciałabym to naprawić – powiedziała z namysłem. Pewną ostrożnością niemalże. Zachowanie Florence niekiedy zależało od otoczenia i osób, z którymi rozmawiała. Elijah, dziedzic znanego rodu czystej krwi, i przebywanie w pokoju, gdzie od tak wielu lat leżał pogrążony w śpiączce człowiek, wymuszały zachowanie powagi oraz uwagę przy wygłaszaniu jakichkolwiek osądów. – Wiem, że nie chciałabym, aby ktoś po prostu pozwolił mnie… zostać w takim stanie i nawet nie myślał o zmianie.
Chyba Florence wolałaby umrzeć. Na pewno wolałaby umrzeć niż trwać w wegetatywnym stanie, gdy jej ciało utrzymywano przy życiu eliksirami i magią. To była jednak jedna z tych myśli, którymi absolutnie nie mogła się z nikim podzielić. Uzdrowiciel nie miał prawa sugerować rodzinie, że lepiej, aby ich krewny zmarł. Nie powinna pewnie nawet tak myśleć. A jednak myślała, choć nie zmieniło to tego, że wciąż jeszcze próbowała znaleźć rozwiązanie...
Kobieta zawahała się jeszcze na moment nim dodała ostatnie słowa, bo nie była pewna, czy nie zabrzmią nietaktownie. A o ile była bezceremonialna wobec pacjentów, którzy byli w dobrym stanie, za to zrobili sobie coś przez własną głupotę, to w takich sytuacjach - gdy ktoś był w bardzo złym stanie - wobec niego i rodziny starała się o uprzejmość. Jeżeli jednak oczekiwał szczerości…
– Poza tym na zawsze pozostałam Krukonką. Nie umiem nie szukać odpowiedzi, kiedy mam pytanie – powiedziała, spoglądając jak otulał Castora kołdrą. Nie dała tego po sobie poznać, ale ten widok zawsze sprawiał, że trochę ściskało się jej serce. W końcu sama miała braci i nie potrafiła sobie wyobrazić, że leżeliby tak, jak Burke: bez życia, przesypiając życie, a ona mogłaby tylko na to patrzeć z boku. – Nie będę jednak udawać, że zdołam tu coś zdziałać. Próbowałam już wszystkiego. I zapewniam, że nie zaniedbuję innych pacjentów..
Skąd mogła wiedzieć, że to właśnie to finalne zdania, wyrażające jej brak wiary w skuteczność działać, przyznające, że nie ma już kolejnych punktów zaczepienia, mogły uspokoić Burke najbardziej? Większość rodzin wolała raczej wiedzieć, że uzdrowiciele wciąż się starają.
– Chciałby pan zostać z nim na chwilę sam?

EDIT
11.06.
Florence Bulstrode wysłuchała wszystkiego, co zechciał odpowiedzieć Elijah Burke z tym samym, uprzejmym wyrazem twarzy. I również jak zwykle, nie siliła się na próby dawania mu nadziei czy wypowiadanie słów pocieszenia - nie sądziła, by ten mężczyzna ich od niej potrzebował. Niekiedy starała się dać je rodzinom pacjentów, bo wbrew pozorom (i temu, co opowiadali studenci) uzdrowicielka miała serce, uczucia i całkiem spore pokłady współczucia. Ale ten przypadek... Zdawał się jednak inny.
Później wyszła z sali, pozwalając, by bracia zostali tylko we dwoje. Nawet jeśli starszy Burke nie mógł usłyszeć żadnych wypowiadanych tam słów, to niekiedy takie momenty były potrzebne rodzinie. By uporządkować myśli. Zagłuszyć żal i wyrzuty sumienia - które pojawiały się, kiedy myślałeś, co mogłeś zrobić inaczej... Dała mu pięć minut, podczas których znalazła stażystkę i ucięła sobie z nią krótką i bardzo uprzejmą rozmowę, w której jednak dość dosadnie wyraziła się w kwestii odpowiedniego zachowania wobec rodzin pacjentów. (Na tyle dosadnie, że dziewczyna pobiegła do jednego ze schowków, a Florence westchnęła w duchu, bo przecież wcale nie planowała doprowadzać panienki do łez.) Potem jednak, równo minutę przed końcem godzin odwiedzin na tym oddziale, uchyliła drzwi, by delikatnie dać do zrozumienia, że nadeszła pora, aby opuścił szpital. Pielęgniarki miały zaraz zająć się podawaniem panu Burke mikstur, które utrzymywały jego ciało w dobrym stanie, a ją samą czekał obchód pacjentów, którzy ostatnio zostali trafieni jakimiś paskudnymi zaklęciami i ich stan nie był w stu procentach stabilny.
Odprowadziła Elijaha do schodów, a następnie uprzejmie pożegnała.
On wracał do żony i syna, a ona do swojej pracy. Choć w głowie przez cały wieczór miała znów Castora i myśl o tym, że chciałaby dowiedzieć się, w jaki sposób został obłożony tą klątwą...

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elijah Burke (1000), Florence Bulstrode (1900)




Wiadomości w tym wątku
[5.03.72, Florence i Elijah] Odwiedziny u Śpiącej Królewny - przez Florence Bulstrode - 30.10.2022, 22:58
RE: [5.03.72, Florence i Elijah] Odwiedziny u Śpiącej Królewny - przez Elijah Burke - 05.11.2022, 14:51
RE: [5.03.72, Florence i Elijah] Odwiedziny u Śpiącej Królewny - przez Florence Bulstrode - 06.11.2022, 01:04
RE: [5.03.72, Florence i Elijah] Odwiedziny u Śpiącej Królewny - przez Elijah Burke - 21.11.2022, 17:23
RE: [5.03.72, Florence i Elijah] Odwiedziny u Śpiącej Królewny - przez Florence Bulstrode - 21.11.2022, 18:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa