Ta informacja była wręcz zaskakująca. Dlatego dla pewności, Richard musiał sobie te słowa powtórzyć. Wiedział, że Robert chciał syna, aby ten przedłużył ich nazwisko. Jednakże jego pragnienie nie spełniło się, jako głowy ich gałęzi rodzinnej. A tu proszę. Ma przed sobą dorosłego chłopaka, który jest synem jego bliźniaka, ale z innym nazwiskiem. Najpewniej po matce. Borgin. Jeżeli to ta, o której myślał, to układanka sama się układała. Chyba, że mowa była o innej kobiecie.
Westchnął ciężko, kiedy Stanley mu wyjaśnił ponownie, że Robert jest jego ojcem.
- Nie, nie pomyliłeś. Informacja mnie po prostu zaskoczyła. Robert nie wspominał mi, że ma syna.Odpowiedział, w myślach zastanawiając się: ”Ile jeszcze masz tajemnic przede mną?” - pytanie zadał sobie w myślach, jakby chciał zadać Robertowi. To nie pierwszy raz, kiedy o pewnych sprawach, dowiaduje się po czasie. Dość długim czasie.
Ta informacja sprawiła, że Richard musiał zapalić. Z tylnej kieszeni spodni wyjął cenną dla niego papierośnicę. Otworzył ją i wyjął jednego papierosa. Schował opakowanie i wyjął zapalniczkę. Skierował się tam, gdzie wskazał Stanley. W między czasie odpalając sobie papierosa.
- Od początku. Tyle ile sam wiesz.Zachęcił opanowując swoje emocje, na nowo musząc sobie poukładać jak do tego doszło, że ma przed sobą bratanka. Słuszna uwaga aby do tej rozmowy podejść na spokojnie. Tym też kierował się Richard. Zbieraniem najpierw informacji a następnie, wysnuwanie wniosków i jak trzeba, to opierdolić kogoś. Pozwolił mówić młodemu Borginowi, z czego dowiedział się, że nawet Robert nie wiedział o tej nowinie. Matka chłopaka ukrywała całą prawdę. Widocznie miała ku temu powody. Poszukiwania zaowocowały pomocą innego krewnego, że poszukiwany ojciec się odnalazł. Ile lat chłopak szukał prawdy?
Słuchając dalej, wiedział już, że ta dwójka się spotkała, dwa miesiące temu. Kwiecień. Za dużo się później mogło dziać, aby Robert miał czas mu o tym powiedzieć. Tak wykalkulował Richard, analizując kalendarz ostatnich wydarzeń. Co nie zmienia faktu, że będzie musiał go o to wypytać. Maj mieli cały pochrzaniony przez nieostrożność Roberta, nie było głowy aby myśleć o innych sprawach. Jeżeli mówimy o tegorocznym kwietniu.
Co więcej. Robert powiedział Stanleyowi o tym, że ma brata. Dlatego więc chłopak rozpoznał go w Ministerstwie.
Zapytał, sięgając po szklankę, która pewnie była przygotowana dla niego. Upił łyk, gdyż potrzebował coś mocniejszego przepuścić przez swój przełyk, niż dym tytoniowy. Nie odrywał spojrzenia od Stanleya. Jedynie w momencie skorzystania z popielniczki, aby strzepnąć papierosa. Kiedy młody Brygadzista zdecydował się skończyć pierwszą część wyjaśnień, Mulciber pozwolił sobie na zadanie pytania. Dość istotnego.
Skoro tak sytuacja wyglądała, to nic dziwnego, że Robert nie miał pojęcia o jego istnieniu. Ale to także Richard chciałby mieć potwierdzone w jego słowach. Pytanie jeszcze, czy Robert przyznał się do Stanleya? Czy akceptuje go jako swojego syna? Czy tę sprawę mają za sobą, czy jest jeszcze w toku?