18.03.2024, 00:05 ✶
Wzdrygał się za każdym razem na samą myśl o tym, że Wielka Brytania mogłaby znaleźć się pod rządami Lorda Voldemorta i tak było również teraz; ramiona Perseusa gwałtownie uniosły się i opadły, po twarzy przebiegł grymas wyrażający zdegustowanie, a skrzydełka nosa rozchyliły się, kiedy brał głęboki oddech. Nasze dzieci, jak dumnie to brzmiało, bez względu na charakter rozmowy. I strasznie, jak stwierdził po chwili. Dziecko bowiem nie było wcale tak odległą myślą - Elliott już miał syna, Black zostanie ojcem zimą. Tylko Erik pozostawał niewiadomą. Czystą kartą. Czy z kimś się z spotykał? Tak oficjalnie, jak wymagało od nich wszystkich społeczeństwo, z kimś, kto miałby szansę by stać się panią Longbottom; nie licząc jego zażyłych stosunków z Malfoyem, ukrywanych za wolem nocy i długich spojrzeń.
Swoją drogą, powinien zasugerować Erikowi, żeby zabrał Elliotta na randkę właśnie w to miejsce; jak zdążył już zauważyć, restauracja ta oferowała pełną dyskrecję. Mogliby usiąść w zacienionym kącie i popijać drinki, wdając się przy tym w oczywisty flirt, albo, jeśli ich relacja poszła o krok dalej, jeść makaron z jednego talerza, patrząc przy tym sobie w oczy jak zakochane szczenięta (nie zdawał sobie sprawy, jak trafne jest to określenie, ze względu na... dualistyczność natury Longbottoma).
— Naszym obowiązkiem byłoby rozpalenie w nich woli walki, buntu przeciwko temu, co jest, a co być nie powinno. Z drugiej strony — urwał zmarkotniały — żaden rodzic nie chce krzywdy swojego dziecka. Żaden normalny, kochający rodzic. A tym, jak słusznie zauważyłeś, może się skończyć występowanie przeciwko systemowi - ich krzywdą. Problemami w szkole, w pracy, ostracyzmem ze strony społeczeństwa, nie mówiąc już o śmierci.
Oddychał ciężko, wzburzony swoimi własnymi myślami, zupełnie tak, jakby ponure wizje, którymi wymieniali się z Erikiem, były czymś więcej niż dywagacjami dwóch mężczyzn nad butelką wina. Przyjmował jego słowa w milczeniu, popijając przy tym alkohol, a po jego minie widać było, że umysł ma coraz bardziej zatruty pochmurną ewentualnością. Nawet nie przyszłością, tylko jej prawdopodobną wersją.
— Umiem leczyć — odezwał się wreszcie i potwierdził skinieniem głowy — Często spotykam się z przekonaniem, że skoro jestem magipsychiatrą, to nie potrafię zająć się ciałem, ale to nieprawda. Musiałem skończyć te same kursy, co każdy uzdrowiciel. Potrafię pomóc, przynajmniej z obrażeniami, które nie wymagają konsultacji ze specjalistami.
Spojrzał mu w oczy. Był już pewien, jaką decyzję podejmie zanim jeszcze tu przyszedł. Właściwie, to podjął ją w momencie, w którym Vespera pokazała mu tatuaż na swoim przedramieniu. Kiedy powiedziała mu, że nie miała wyjścia, że musiała to zrobić; a co jeśli stanie naprzeciwko Erika lub jego kompanów? Co jeśli w ferworze walki ucierpi ona lub ich dziecko? Tak, Perseusowi nie przyświecały tak samo piękne i wzniosłe idee, a raczej - nie były one na pierwszym planie. Jego priorytetem było zapewnienie bezpieczeństwa ukochanej i zniszczenie tego, co stało im na przeszkodzie w drodze do szczęścia. Tą przeszkodą był sam Czarny Pan.
— I pomogę. Powiedziałeś, że walka już trwa? — dopytał jeszcze, zanim kelner zjawił się przy ich stoliku dopytując, czy już zdecydowali się na zamówienie czegoś z karty. Perseus odprawił go, mówiąc, że jeszcze się zastanawiają, po czym wbił wzrok w menu.
— Z tego wszystkiego zapomniałem o jedzeniu — wyznał — Masz na coś ochotę? Mają tu świetną pierś z gęsi w sosie śliwkowym, arcydzieło szefa kuchni!
walentynkowy prompt
Swoją drogą, powinien zasugerować Erikowi, żeby zabrał Elliotta na randkę właśnie w to miejsce; jak zdążył już zauważyć, restauracja ta oferowała pełną dyskrecję. Mogliby usiąść w zacienionym kącie i popijać drinki, wdając się przy tym w oczywisty flirt, albo, jeśli ich relacja poszła o krok dalej, jeść makaron z jednego talerza, patrząc przy tym sobie w oczy jak zakochane szczenięta (nie zdawał sobie sprawy, jak trafne jest to określenie, ze względu na... dualistyczność natury Longbottoma).
— Naszym obowiązkiem byłoby rozpalenie w nich woli walki, buntu przeciwko temu, co jest, a co być nie powinno. Z drugiej strony — urwał zmarkotniały — żaden rodzic nie chce krzywdy swojego dziecka. Żaden normalny, kochający rodzic. A tym, jak słusznie zauważyłeś, może się skończyć występowanie przeciwko systemowi - ich krzywdą. Problemami w szkole, w pracy, ostracyzmem ze strony społeczeństwa, nie mówiąc już o śmierci.
Oddychał ciężko, wzburzony swoimi własnymi myślami, zupełnie tak, jakby ponure wizje, którymi wymieniali się z Erikiem, były czymś więcej niż dywagacjami dwóch mężczyzn nad butelką wina. Przyjmował jego słowa w milczeniu, popijając przy tym alkohol, a po jego minie widać było, że umysł ma coraz bardziej zatruty pochmurną ewentualnością. Nawet nie przyszłością, tylko jej prawdopodobną wersją.
— Umiem leczyć — odezwał się wreszcie i potwierdził skinieniem głowy — Często spotykam się z przekonaniem, że skoro jestem magipsychiatrą, to nie potrafię zająć się ciałem, ale to nieprawda. Musiałem skończyć te same kursy, co każdy uzdrowiciel. Potrafię pomóc, przynajmniej z obrażeniami, które nie wymagają konsultacji ze specjalistami.
Spojrzał mu w oczy. Był już pewien, jaką decyzję podejmie zanim jeszcze tu przyszedł. Właściwie, to podjął ją w momencie, w którym Vespera pokazała mu tatuaż na swoim przedramieniu. Kiedy powiedziała mu, że nie miała wyjścia, że musiała to zrobić; a co jeśli stanie naprzeciwko Erika lub jego kompanów? Co jeśli w ferworze walki ucierpi ona lub ich dziecko? Tak, Perseusowi nie przyświecały tak samo piękne i wzniosłe idee, a raczej - nie były one na pierwszym planie. Jego priorytetem było zapewnienie bezpieczeństwa ukochanej i zniszczenie tego, co stało im na przeszkodzie w drodze do szczęścia. Tą przeszkodą był sam Czarny Pan.
— I pomogę. Powiedziałeś, że walka już trwa? — dopytał jeszcze, zanim kelner zjawił się przy ich stoliku dopytując, czy już zdecydowali się na zamówienie czegoś z karty. Perseus odprawił go, mówiąc, że jeszcze się zastanawiają, po czym wbił wzrok w menu.
— Z tego wszystkiego zapomniałem o jedzeniu — wyznał — Masz na coś ochotę? Mają tu świetną pierś z gęsi w sosie śliwkowym, arcydzieło szefa kuchni!
walentynkowy prompt
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory