29.12.2023, 20:28 ✶
Błagania Flynna wybiły mnie z rytmu. Błagania, ataki, nadmierna ekscytacja. Emocje znowu wywijały mu fikołki, a ja tak bardzo obawiałem się, żeby mu nie zaszkodzić. Próbowałem go wyczuć, ale... czy był na to jakikolwiek sposób? Emocje przelewały się w nim wbrew fizycznym prawom, więc raczej nie miałem szans z tą siłą. Mogłem stać, będąc mu na przekór albo płynąć z... prądem? Myślę, że wolałem tę drugą opcję, szczególnie że od usilnego, można rzec, że nawet agresywnego, ściskania połów mojej kurtki wcale nie było daleko do przemocy fizycznej. Chodź już raz strzeliłem Flynnowi w twarz, to nie chciałem tego powtarzać. Za bardzo mi to wspomnienie wgryzło się w pamięć by tu jeszcze prowokować kolejne podobne obrazki.
- Niech ci będzie... Powiedz mi, czy na pewno tego chcesz? Chcesz mi wyznać wszystko, co w tobie siedzi, co ci ciąży? Pod wpływem Veritaserum? - zapytałem Flynna w taki sposób, że miałem nadzieję, że może w jakiejś najdrobniejszej cząstce siebie się zawaha i powie, że nie chce, że się boi albo cokolwiek, co go powstrzyma przed dalszym brnięciem w tę dyskusję. I ocali moją duszę przy okazji.
Gdybym miał osobiście wybierać, to nie skazałbym Flynna na podobną niedorzeczność. Nie bez powodu eliksir ten nie był powszechnie używany, a wręcz bojkotowany przez Ministerstwo Magii - odbierał wolność słowa człowiekowi, zmuszał go do mówienia prawdy, na przekór temu, co czuł i czym chciał się dzielić... Nawet nie zmuszał, tylko ZMUSZAŁ. A jednak Flynn tego bardzo pragnął; widziałem to w jego oczach. Ciekawe, czy tak bardzo chciał się ze mną podzielić swoją mroczną stroną, czy nie był świadomy, z czym tak naprawdę przyszło mu się mierzyć, jakie dokładnie miał działanie ten eliksir?
Niezależnie jednak od tego, czy mi potwierdził optymistycznie, że chce odpowiadać pod wpływem eliksiru, czy też nie, zamierzałem rozwiać swoje wątpliwości w stosunku do dzisiejszego zdarzenia w przyczepie Elaine. Słyszałem opowiastki i ploteczki, a potrzebowałem naczerpać informacji z faktycznych świadków zdarzenia, a nawet jednym z jego uczestników.
- A chciałem zapytać o Elaine i o to co się wydarzyło u niej w przyczepie...? Chciałem usłyszeć twoją wersję wydarzeń. Nie chcę jej dziś niepokoić pytaniami. Powinna odpocząć - stwierdziłem, patrząc Flynnowi w oczy i zastanawiając się, czy zobaczę w nim jakąś różnicę, czy jego zachowanie, spojrzenie czy może składność słów dadzą mi znać, że faktycznie już był pod działaniem eliksiru? Czy może będzie typowym Flynnem? Zapewne jednym ze wskaźników miało być jąkanie, ale o tym jeszcze się przekonam, no nie?
Uniosłem z ciekawością fiolkę na poziom swoich oczu by jej się przyjrzeć. Kto by pomyślał, że coś tak drobnego mogło mieć tak silne działanie. Czy Flynnowi miał się rozwiązać język już po jednym łyku? I skoro uwarzyła ją dla Flynna koleżanka, na specjalne zamówienie, a eliksir warzyło się dwadzieścia siedem dni, to znaczyło ni mniej, ni więcej, że Flynn planował się ze mną podzielić tymi wszystkimi swoimi wspomnieniami już wcześniej? Jeszcze przed naszą kłótnią i jego amokiem? Oj, Flynn.
@The Edge
- Niech ci będzie... Powiedz mi, czy na pewno tego chcesz? Chcesz mi wyznać wszystko, co w tobie siedzi, co ci ciąży? Pod wpływem Veritaserum? - zapytałem Flynna w taki sposób, że miałem nadzieję, że może w jakiejś najdrobniejszej cząstce siebie się zawaha i powie, że nie chce, że się boi albo cokolwiek, co go powstrzyma przed dalszym brnięciem w tę dyskusję. I ocali moją duszę przy okazji.
Gdybym miał osobiście wybierać, to nie skazałbym Flynna na podobną niedorzeczność. Nie bez powodu eliksir ten nie był powszechnie używany, a wręcz bojkotowany przez Ministerstwo Magii - odbierał wolność słowa człowiekowi, zmuszał go do mówienia prawdy, na przekór temu, co czuł i czym chciał się dzielić... Nawet nie zmuszał, tylko ZMUSZAŁ. A jednak Flynn tego bardzo pragnął; widziałem to w jego oczach. Ciekawe, czy tak bardzo chciał się ze mną podzielić swoją mroczną stroną, czy nie był świadomy, z czym tak naprawdę przyszło mu się mierzyć, jakie dokładnie miał działanie ten eliksir?
Niezależnie jednak od tego, czy mi potwierdził optymistycznie, że chce odpowiadać pod wpływem eliksiru, czy też nie, zamierzałem rozwiać swoje wątpliwości w stosunku do dzisiejszego zdarzenia w przyczepie Elaine. Słyszałem opowiastki i ploteczki, a potrzebowałem naczerpać informacji z faktycznych świadków zdarzenia, a nawet jednym z jego uczestników.
- A chciałem zapytać o Elaine i o to co się wydarzyło u niej w przyczepie...? Chciałem usłyszeć twoją wersję wydarzeń. Nie chcę jej dziś niepokoić pytaniami. Powinna odpocząć - stwierdziłem, patrząc Flynnowi w oczy i zastanawiając się, czy zobaczę w nim jakąś różnicę, czy jego zachowanie, spojrzenie czy może składność słów dadzą mi znać, że faktycznie już był pod działaniem eliksiru? Czy może będzie typowym Flynnem? Zapewne jednym ze wskaźników miało być jąkanie, ale o tym jeszcze się przekonam, no nie?
Uniosłem z ciekawością fiolkę na poziom swoich oczu by jej się przyjrzeć. Kto by pomyślał, że coś tak drobnego mogło mieć tak silne działanie. Czy Flynnowi miał się rozwiązać język już po jednym łyku? I skoro uwarzyła ją dla Flynna koleżanka, na specjalne zamówienie, a eliksir warzyło się dwadzieścia siedem dni, to znaczyło ni mniej, ni więcej, że Flynn planował się ze mną podzielić tymi wszystkimi swoimi wspomnieniami już wcześniej? Jeszcze przed naszą kłótnią i jego amokiem? Oj, Flynn.
@The Edge