Zamierzony cel dziewczyna osiągnęła. Nie tylko wyciągnęła przyjaciela w coś niespodziewanego i tajemniczego, ale sprawiła, że również wziął udział w tej zabawie. Nawet, jeżeli mu ona nie odpowiadała. Robił to dla niej. Jeżeli się domyślała, to miała już świadomość, że w jego przypadku to było jeszcze za wcześnie brać w tym udział. Mógł jeszcze być w żałobie po śmierci rodziców. Dopiero niedawno, bo parę miesięcy temu, na nowo wyszedł do ludzi. Podjął pracy i jakoś tam funkcjonuje. Pomagał jej te zagadki rozwiązywać, aby szybko zakończyć. Nie miałby nic przeciwko wspólnej wycieczce poza Londyn, w celu innego i spokojniejszego spędzania czasu, na zwiedzaniu chociażby niż wysilaniu umysłu na łamigłówki. Może za rok, by się zgodził. Ale jak to Olivia. Najpierw zrobi, potem myśli.
Przyglądając się budowli, może błędnie wyciągnięto wnioski, że mogłaby przypominać Hogwart? Jakby człowiek widział w swoim życiu tylko jeden zamek. Cała Wielka Brytania, słynęła z ich posiadania w kilkudziesięciu sztukach. Hogwart, to nie jedyny zamek na tej wyspie. Brakowało wielu elementów. Ale też niektóre do niego nie pasowały.
Podświetlając wnętrze piaskowego zamku, zajrzał do wnętrza dostrzegając jakiś kawałek kartki. Chciał już zwrócić uwagę Olivii, że coś znalazł, ale ta nie tylko coś powiedziała nawiązując do wody, to jeszcze podeszła na jej brzeg. I jak miał ją zawołać? Rzucić w nią muszelką? Westchnął zrezygnowany i sam spróbował wyjąć. Najwyżej rozwali konstrukcję, albo jej część. Może o to w tym chodziło. Aby coś wziąć, trzeba coś zepsuć.
Zbliżył się na tyle, aby stopą w kaloszu wejść do pustej fosy. Ponownie podświetlił sobie różdżką wnętrze zamku, z tego okna gdzie dostrzegł kartkę. Miał większe dłonie, to wiedział, że naruszy jedną ze ścian, wkładając dłoń do okienka, czy tam drzwi. Gdyby miało się coś zawalić, szybko by chwycił kartkę i cofnął na dwa, trzy kroki.