30.12.2023, 17:44 ✶
Problem z Olivią był taki - co zresztą już sam zauważył - że domyślanie się różnych rzeczy nie było jej najmocniejszą stroną. Podejrzewała coś, owszem, ale żeby zaraz wyciągnąć z tego wnioski? Przemyśleć sprawę, zastanowić się głębiej, ułożyć jakiś plan, najlepiej mądry? To nie leżało w jej naturze. Tak jak chociażby teraz: najpierw wypowiadała myśl na głos, a potem szła sprawdzić to, nad czym się zastanawiała, nie czekając na nic. Ciągle była w ruchu i tak po prawdzie czy gdyby Tristan potrafił mówić, to by zwrócił na siebie jej uwagę w takiej chwili? Czasem wydawało się, że słowa wlatują do jej głowy jednym uchem, a wylatują drugim. Chyba faktycznie musiałby w nią rzucić czymś, żeby na powrót złapała kontakt z rzeczywistością.
Zamek miał kilka wież i gdyby nie ta fosa i most (no i kilka brakujących elementów), to faktycznie można by było go przyrównać do Hogwartu. Ale bogiem a prawdą to Olivia nieczęsto podróżowała, a o zwiedzaniu w jej przypadku nie było mowy. Może widziała zamki w książkach, może jakieś mijała, zapewne się zachwycała, ale Hogwart był jedynym, który jako tako poznała. Znaczył dla niej wiele, może nawet więcej niż podejrzewała, i stąd to skojarzenie? Quirke kucnęła na brzegu i sięgnęła po coś do wody. Kolejna muszelka, ale brzydka i ułamana. Wpatrywała się w nią przez chwilę, jakby nic poza nią się teraz nie liczyło. Zanim się połamała, musiała być ładna, tak jak te przy zamku. Była kręcona, pewnie należała do jakiegoś ślimaka. Ciekawe co się z nim stało? Ktoś go zeżarł? A może po prostu umarł? Jak w ogóle umierają ślimaki? Umysł Olivii podsuwał jej kolejne myśli i gdybania, odciągając skutecznie uwagę od zamku i Tristana, który właśnie wsadzał w niego dłoń.
Trochę zepsuł okno, robiące za otwór, ale o dziwo nic się nie zawaliło. Ostrożnie, z chirurgiczną wręcz precyzją, wyciągnął kartkę złożoną na czworo. Piasek się posypał, Ward uszkodził trochę konstrukcję, ale nie było aż tak źle. To znaczy odbudować się tego nie dało, musiałby rozwalić więcej i na nowo użyć mokrego piasku, żeby jako tako ta część zamku wróciła do poprzedniego stanu, ale kto by się przejmował, skoro zdobył to, czego szukali?
Daję życie, lecz potrafię je też odebrać.
Biedni na początku nie potrafią o mnie żebrać,
choć jestem cenniejsza niż złoto.
Gdy jest mnie za dużo - niszczę wszystko wokół.
Gdy jest mnie za mało - szybko pogrążysz się w mroku.
Beze mnie nie przeżyjesz nawet tygodnia.
Czym jestem?
Olivia wstała z muszelką w dłoni. Odruchowo schowała ją do kieszeni plecaka, chociaż nie była zbyt piękna i na pewno nie będzie stanowić cudownej pamiątki. Quirke zaciągnęła się morskim powietrzem. Dawno nie była nad morzem na takim odludziu. Było w tym coś przyjemnego i ekscytującego zarazem. Zaraz jednak jej wzrok powędrował na horyzont. Zbierały się nad nim ciemne chmury.
- Chyba na morzu trwa sztorm, jestem ciekawa czy tu dotrze - zastanowiła się na głos, odwracając głowę w kierunku Tristana. Byłoby głupio, żeby zastał ich deszcz tak blisko wody. Niby mogli się gdzieś schować, miała też namiot, ale pamiętała że czas mieli ograniczony. I wtedy zobaczyła w jego dłoni kartkę. - Skąd to masz? Gdzie znalazłeś?
Przecież odeszła tylko na chwilę, jakim cudem znalazł wskazówkę szybciej niż ona? I gdzie?
Zamek miał kilka wież i gdyby nie ta fosa i most (no i kilka brakujących elementów), to faktycznie można by było go przyrównać do Hogwartu. Ale bogiem a prawdą to Olivia nieczęsto podróżowała, a o zwiedzaniu w jej przypadku nie było mowy. Może widziała zamki w książkach, może jakieś mijała, zapewne się zachwycała, ale Hogwart był jedynym, który jako tako poznała. Znaczył dla niej wiele, może nawet więcej niż podejrzewała, i stąd to skojarzenie? Quirke kucnęła na brzegu i sięgnęła po coś do wody. Kolejna muszelka, ale brzydka i ułamana. Wpatrywała się w nią przez chwilę, jakby nic poza nią się teraz nie liczyło. Zanim się połamała, musiała być ładna, tak jak te przy zamku. Była kręcona, pewnie należała do jakiegoś ślimaka. Ciekawe co się z nim stało? Ktoś go zeżarł? A może po prostu umarł? Jak w ogóle umierają ślimaki? Umysł Olivii podsuwał jej kolejne myśli i gdybania, odciągając skutecznie uwagę od zamku i Tristana, który właśnie wsadzał w niego dłoń.
Trochę zepsuł okno, robiące za otwór, ale o dziwo nic się nie zawaliło. Ostrożnie, z chirurgiczną wręcz precyzją, wyciągnął kartkę złożoną na czworo. Piasek się posypał, Ward uszkodził trochę konstrukcję, ale nie było aż tak źle. To znaczy odbudować się tego nie dało, musiałby rozwalić więcej i na nowo użyć mokrego piasku, żeby jako tako ta część zamku wróciła do poprzedniego stanu, ale kto by się przejmował, skoro zdobył to, czego szukali?
Daję życie, lecz potrafię je też odebrać.
Biedni na początku nie potrafią o mnie żebrać,
choć jestem cenniejsza niż złoto.
Gdy jest mnie za dużo - niszczę wszystko wokół.
Gdy jest mnie za mało - szybko pogrążysz się w mroku.
Beze mnie nie przeżyjesz nawet tygodnia.
Czym jestem?
Olivia wstała z muszelką w dłoni. Odruchowo schowała ją do kieszeni plecaka, chociaż nie była zbyt piękna i na pewno nie będzie stanowić cudownej pamiątki. Quirke zaciągnęła się morskim powietrzem. Dawno nie była nad morzem na takim odludziu. Było w tym coś przyjemnego i ekscytującego zarazem. Zaraz jednak jej wzrok powędrował na horyzont. Zbierały się nad nim ciemne chmury.
- Chyba na morzu trwa sztorm, jestem ciekawa czy tu dotrze - zastanowiła się na głos, odwracając głowę w kierunku Tristana. Byłoby głupio, żeby zastał ich deszcz tak blisko wody. Niby mogli się gdzieś schować, miała też namiot, ale pamiętała że czas mieli ograniczony. I wtedy zobaczyła w jego dłoni kartkę. - Skąd to masz? Gdzie znalazłeś?
Przecież odeszła tylko na chwilę, jakim cudem znalazł wskazówkę szybciej niż ona? I gdzie?