30.12.2023, 19:14 ✶
Mniej więcej rozjaśniła mi się sytuacja, która miała miejsce - jak się okazywało - w naszej przyczepie oraz przed nią. Elaine była ofiarą niedopowiedzeń i porywczości, ale nie byłem w stanie za nią karać Flynna, szczególnie kiedy to nie była tylko i wyłącznie jego wina. Został sprowokowany, a też przeraził się, że coś mogłoby nam jako cyrkowi zagrażać z powodu jego przeszłości, więc... to było na swój sposób urocze. I odpowiedzialne, bo jednak zajął się problemem. A teraz wystarczyło po prostu trzymać tego Laurenta „Tlenionego Blondyna” Prewetta i jemu podobnych z dala od naszego cyrku.
- W porządku. Gdybyś znowu zobaczył tego Tlenionego Blondyna na terenie cyrku, to daj mi znać - poprosiłem Flynna żeby być doinformowanym, a też w razie czego osobiście dopilnować by więcej się do nas nie zbliżał. Spodziewałem się, że jednak taka sytuacja nie będzie miała więcej racji bytu, więc to powiedziałem tak na wszelki wypadek. Wszelki wypadek, wypadek czy inna katastrofa. Bądź co bądź, jak nie ten wypadek, to nadejdzie kolejny. Przy tylu różnych osobowościach i utalentowanych osobach, nie można było w cyrku się nudzić. Nie tylko w trakcie pokazu, ale również za jego kulisami, nawet szczególnie za jego kulisami. Aby pozostało mi jutro porozmawianie z Elaine...
Przytuliłem do siebie Flynna i właściwie również się w niego wtuliłem. Drżał, więc obstawiałem, że opuściła go już ta odwaga, którą dawał mu eliksir. Ulżyło mi, bo nie miał już tego paskudztwa w sobie. Rozpłynęło się. Wolałem do takiego, mimo że dowiedziałem się w tej chwili więcej niż przez nasze... ostatnie poważne rozmowy. Rozmowy, bo nie wszystkie można było nazwać swobodną rozmową. Większość kończyła się seksem, a ostatnia nawet amokiem i aktem wandalizmu. Nie winiłem go za to. Po prostu wiele miał na swoich barkach...
...i kiedy tak na mnie patrzył, odsunąwszy się na moment, to nie mogłem się mu przeciwstawiać. Skoro dalej tego pragnął, skoro tego chciał świadomie, to nie mogłem mu zabronić, poza tym byłem pewien, że mi również ulży, kiedy dowiem się więcej, kiedy miał większy, bardziej szczegółowy obraz jego przyszłości, więc... tylko stałem i patrzyłem jak łyka kolejną porcję Veritaserum.
Nim zacznie działać, postanowiłem jedynie zaciągnąć go do łóżka. Poprowadziłem go tam, trzymając za rękę, a zanim się położyłem plecami do niego, pocałowałem go w usta i uśmiechnąłem się zadziornie.
- Muszę przyznać, że to sexy... kiedy stajesz w obronie cyrku - odparłem do niego, żeby wiedział, że mi się to podobało i że to doceniałem, ale nie chciałem przedłużać, więc położyłem się plecami do Flynna by mógł położyć się i wtulić we mnie jak też lubił. Tak będzie nam na pewno łatwiej opowiadać i słuchać. - To opowiedz mi o wszystkim. O tym, co cię spotkało, kiedy opuściłeś cyrk i... zanim do niego powróciłeś - rozkazałem, bo nie byłem pewien, czy powinienem zadawać jakieś pytania, wyrzucać rozkazy czy Flynn sam zacząłby sypać opowieścią z rękawa. Nawet... wolałem go do tego zachęcić żeby czuł, że jestem i że słucham. Nie mogłem też odciągać nieuniknionego.
Poruszyłem się nieco nerwowo, bardziej się do niego przysuwając. Ja tu z nim byłem, ale... on też tu był ze mną. Tak było.
@The Edge
- W porządku. Gdybyś znowu zobaczył tego Tlenionego Blondyna na terenie cyrku, to daj mi znać - poprosiłem Flynna żeby być doinformowanym, a też w razie czego osobiście dopilnować by więcej się do nas nie zbliżał. Spodziewałem się, że jednak taka sytuacja nie będzie miała więcej racji bytu, więc to powiedziałem tak na wszelki wypadek. Wszelki wypadek, wypadek czy inna katastrofa. Bądź co bądź, jak nie ten wypadek, to nadejdzie kolejny. Przy tylu różnych osobowościach i utalentowanych osobach, nie można było w cyrku się nudzić. Nie tylko w trakcie pokazu, ale również za jego kulisami, nawet szczególnie za jego kulisami. Aby pozostało mi jutro porozmawianie z Elaine...
Przytuliłem do siebie Flynna i właściwie również się w niego wtuliłem. Drżał, więc obstawiałem, że opuściła go już ta odwaga, którą dawał mu eliksir. Ulżyło mi, bo nie miał już tego paskudztwa w sobie. Rozpłynęło się. Wolałem do takiego, mimo że dowiedziałem się w tej chwili więcej niż przez nasze... ostatnie poważne rozmowy. Rozmowy, bo nie wszystkie można było nazwać swobodną rozmową. Większość kończyła się seksem, a ostatnia nawet amokiem i aktem wandalizmu. Nie winiłem go za to. Po prostu wiele miał na swoich barkach...
...i kiedy tak na mnie patrzył, odsunąwszy się na moment, to nie mogłem się mu przeciwstawiać. Skoro dalej tego pragnął, skoro tego chciał świadomie, to nie mogłem mu zabronić, poza tym byłem pewien, że mi również ulży, kiedy dowiem się więcej, kiedy miał większy, bardziej szczegółowy obraz jego przyszłości, więc... tylko stałem i patrzyłem jak łyka kolejną porcję Veritaserum.
Nim zacznie działać, postanowiłem jedynie zaciągnąć go do łóżka. Poprowadziłem go tam, trzymając za rękę, a zanim się położyłem plecami do niego, pocałowałem go w usta i uśmiechnąłem się zadziornie.
- Muszę przyznać, że to sexy... kiedy stajesz w obronie cyrku - odparłem do niego, żeby wiedział, że mi się to podobało i że to doceniałem, ale nie chciałem przedłużać, więc położyłem się plecami do Flynna by mógł położyć się i wtulić we mnie jak też lubił. Tak będzie nam na pewno łatwiej opowiadać i słuchać. - To opowiedz mi o wszystkim. O tym, co cię spotkało, kiedy opuściłeś cyrk i... zanim do niego powróciłeś - rozkazałem, bo nie byłem pewien, czy powinienem zadawać jakieś pytania, wyrzucać rozkazy czy Flynn sam zacząłby sypać opowieścią z rękawa. Nawet... wolałem go do tego zachęcić żeby czuł, że jestem i że słucham. Nie mogłem też odciągać nieuniknionego.
Poruszyłem się nieco nerwowo, bardziej się do niego przysuwając. Ja tu z nim byłem, ale... on też tu był ze mną. Tak było.
@The Edge