Olivia potrafiła wyciągać wnioski z popełnionych błędów lub, wypowiedzenia zbyt dużej ilości słów. Nie od razu, ale po pewnym czasie namysłu. Biorąc za przykład sytuację z kawiarni parę tygodni temu. Zrobiła coś, czego nie powinna, bo przecież nic jej to nie dało. A mogło skończyć gorzej.
Dziewczyna była w tym momencie jakby odcięta w swoich zamyśleniach. Tristan to zauważył, że nawet jak nie był wstanie jej zawołać, nie będzie za nią lazł. Poradzi sobie tym razem sam. Wyciągnął nieumiejętnie schowaną kartę z zagadką, lub specjalnie tak pozostawioną, aby uczestnicy ją dostrzegli. Uszkodził przy tym część ściany lecz nie przejmował się tym. Nie to było ważne, a treść zadania. Odszedł na krok od zamku, wychodząc z tej prowizorycznej piaskowej fosy. Rozwinął papier i zaczął czytać treść zadania.
Nie brzmiała ona zbyt przyjemnie. Jakby mówiła o życiu i śmierci.
Znów coś daje i odbiera.
Podobnie jak zagadka z pierwszego zadania.
Olivia po chwili zorientowała się, że przez gadanie do siebie, Tristan znalazł już to, czego szukali. Z pytaniami podeszła do niego. A on? Spojrzał na nią niezbyt zachęcony do myślenia. Dłonią wskazał jej dziurę w zamku, z którego miejsca wyjął złożoną kartę. Ale też podał ją przyjaciółce. Niech spróbuje myśleć. On teraz potrzebował chwili odetchnięcia. Trzymając różdżkę, skierował się w kierunku brzegu, nie podchodząc zbyt blisko uderzającej wody.
Życie daje matka. Matka też może je odebrać. Ale nie nią chyba chodzi. Jego myśli zaczęły chyba przechodzić do drastycznych rozwiązań, jakby szukał ich w sprawach, którymi lata temu się zajmował. Jakby odpowiedzi szukał w osobach. A przecież może chodzić o przedmiot.
”Przedmiot”. ”Matka”. Myślał hasłami. ”Matka Natura?”. Myślał głębiej, aż sporzał na wiadro z muszlami. ”Perła? Mamy odnaleźć perłę?” – pomyślał. Zaraz znów spojrzał w stronę wody. Westchnął, zdjął plecak i usiadł na tym nieszczęsnym piasku. Podciągnął nogę do siebie w kolanie a na nim oparł prawe przedramię, na którym podparł czoło, chowając głowę. Jakby myślał, albo chciał trochę odpocząć od tego.
Jednakże „perła” nie była czymś, co mogło kogoś nakarmić. To bardziej woda była źródłem utrzymania człowieka przy życiu. Czy może Olivia na początku miała rację, że chodzi o żywioł wody? Że mieli by czegoś szukać w jego głębinach?