Olivia nie była niczemu winna. To raczej Tristan nie potrafił czerpać satysfakcji z tej całej zabawy. A ostatnia zagadka nie była dla niego zachęcająca do myślenia. Również problematyczny dla niego okazał się brak wymowy. Że cokolwiek w takich sytuacjach chciałby powiedzieć, to nie mógł. To był także dla niego test, jakby wyglądały jego misje w terenie, gdyby nadal pracował jako auror. Nie mogąc komunikować się z innymi, gdyby trzeba było coś przekazać, wezwać pomoc. Nie wyuczył się nawet tej konkretnej dziedziny komunikacji mentalnej.
Nie znał nawet regulaminu czy zasad całej tej zabawy, wciągnięty w wir wszystkiego co nieznane. Nie miał pojęcia o ograniczonym czasie. A teraz nawet nie zarejestrował, że pogoda się psuła. Zostawił Olivii rozwiązywanie tej zagadki. Może jej się uda.
Siedząc tak na tym piasku we własnych rozmyśleniach, usłyszał jej słowa, dotyczące złota. Cenniejsze od złota może być tylko życie. W zależności od tego, jak każdy je postrzega. Nic innego nie przychodziło mu do głowy.
Uniósł głowę i wtedy zauważył że Olivia podchodzi z wiaderkiem napełniając go wodą z brzegu morza. Z nim wraca do tego zamku i wylewa do fosy. Przecież woda wsiąknie w ziemię. Potrzeba byłoby jej więcej. Można byłoby przekopać tunel aby woda z morza wpłynęła dookoła tego zamku. Westchnął cicho i wrócił spojrzeniem na morze. Dopiero wtedy zorientował się, że coś zbliża w ich kierunku. Burza?
Wtedy i Olivię usłyszał, jak do kogoś miała pretensje. Obejrzał się, widząc iż coś miała w rękach. Wstał i zgarnął swój plecak, podchodząc do niej, schował także różdżkę. Jej zmiana emocji była zauważalna. Czekał na informacje, co tam jest napisane, bowiem Olivia tego nie czytała na głos.
Po jej komentarzu, zmarszczył brwi i powędrował za jej wzrokiem. Mieliby w tamtym miejscu coś dalej rozwiązywać? To tego było więcej? Trochę się załamał, ale ta pogoda dla niego chyba była wybawieniem.
Odebrał wiadomość zapisaną na papierze, którą podała mu Quirke. Spojrzał i przeczytał. Z tej krótkiej wiadomości, było już dla niego jasne, dlaczego miał zabrać ze sobą garnitur. Bowiem organizowano przyjęcie. I tutaj spojrzał na przyjaciółkę. Po niej widział tylko chęć zabawy. Jej zależało na nagrodzie aby wygrać. Skakała nie raz jak dziecko, kiedy udało im się coś rozwiązać. W dodatku, większą uwagę zwrócił na dopisek o pieniądzach. Olivia zapłaciła za cały ten pobyt? Za całą zabawę? Miała tyle? Ile to ją kosztowało? Tu się zmartwił. I być może docenił, jak bardzo chciała z nim spędzić te dwa dni, ale inaczej. Odbiegające od rzeczywistości. Aby mogli na moment o niej zapomnieć.
Wyjął notes i zaczął pisać: "Skoro przesłali wiadomość i świstoklik, idziemy tam. Zależy Ci na nagrodzie, spróbujemy ją zdobyć. W bezpiecznych warunkach. Nie tutaj."
Pokazał jej, trzymając mocno swój notes, bowiem wyczuł, że wiatr się wzmaga. Schronienia tutaj nie było żadnego i to jeszcze na tyle bezpiecznego, aby krzywda im się nie stała. A chowanie się pod drzewami to była niemal prośba o samobójstwo ze strony matki natury. Jeżeli Olivia się zgodziła, poczekał aż będzie gotowa. On w tym czasie poprawił swój plecak aby założyć na oba ramiona. Schował notes z długopisem. Upewnił się, że ma wszystko i rzucił raz jeszcze spojrzenie na zepsuty już nieco zamek z piasku. Być może był tam jakiś świstoklik. Mogli i jego dotknąć, ale wtedy nie wiadomo gdzie by ich przeniosło. A Ward nie chciał ryzykować życiem swojej drogiej Olivii. Ten dołączony pierścionek, powinien przenieść ich w bezpieczne miejsce.