Vespera została nauczona powściągliwości, uważności i dystansu. Jej problemy nie były istotne, jej histeria musiała być natychmiast stonowana i zbagatelizowana. Miała na swoich barkach miłość własnego ojca, ale to wcale nie było nic, co ulżyłoby w jej życiu, ponieważ wrzucało w nia poczucie odpowiedzialności i tego, aby być idealniejszą. Perfekcja w każdym ruchu, perfekcja w całym jej otoczeniu. Jej otoczenie musiało być sterylnie idealne, nawet kwiaty w domu Perseusa musiały być podlane odpowiednią ilością wody, musiały mieć perfekcyjny dostęp do wody, a jej emocje musiały być doskonale wywarzone. Black wprowadził w jej życie dziwny chaos i niezrozumienie wobec tego, co jej chciał dać, okazać i przekazać. Jego namiętność była inna, dziwna, niezrozumiała, ale cholernie przez nią pożądana.
Nie zdążyła odpowiedzieć Perseusowi, bo poczuła na ramieniu dłoń. Odwróciła się do wieszczki i zamarła. Chciała się odsunąć od niej, pójść w swoim kierunku, ale nie mogła. Wpatrywała się w nią beznamiętnie czując jak w jej sercu narasta obawa przed tym, co kobieta mówiła. Chwilę temu martwiła się tym, że będzie matką. Czyżby chodziło… nie. Nie chciała tego przyjść do głowy, jeśli o tym nie będzie myśleć to wszystko nie będzie prawdą! Gdy kobieta odeszła jej spojrzenie padło na Perseusa. Jej oczy wręcz wyrażały jedną myśl; o co jej chodziło? Nie zadała jednak tego pytania na głos tylko skinęła głową na słowa swojego narzeczonego.
– Tak, już się ściemnia. Lepiej pójść do domu – odparła i oboje udali się w odpowiednim kierunku.