Na ścianie znajdywał się pejzaż. Nie był przypadkowy krajobraz, nie było to też z całą pewnością jedno z dzieł, które lata temu wykonane zostały ręką Ethel Mulciber. Zidentyfikowanie tego, co obraz przedstawiał, nie stanowiło wielkiego problemu. Richard potrzebował jedynie na dłużej zawiesić na tej pracy oko. Ring of Kerry. Irlandzki szlak turystyczny, na który pierwszy raz trafili jako nastolatkowie. Zabrani w te okolice przez wuja, mogli podziwiać jej niewątpliwe piękno.
Z Pierścieniem Kerry, wiązały się jedne z nielicznych pozytywnych wspomnień, które odnoszą się do czasów młodości zarówno Roberta jak i Richarda. Z dala od ojca i niewiele lepsze, zdominowanej przez niego matki, mogli odetchnąć pełną piersią.
Przynajmniej przez chwilę.
O ile w pierwszym momencie, pejzaż nie wydawał się w żaden sposób nietypowy, wystarczył drugi rzut okiem, aby zainteresować się nim bardziej. Coś było nie tak. Coś wyglądało jakby... dziwnie?
Jeśli Richard zdecyduje się podejść nieco bliżej, uważniej to zbadać, zorientuje się, że za obrazem znajdywało się ukryte przejście. Dokąd prowadziło? Co Robert tutaj ukrywał? Czy faktycznie chciał to sprawdzać? Wtykać nos w jego sprawy?