• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [25.03.1972]Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie - Loretta i Theseus

[25.03.1972]Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie - Loretta i Theseus
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma około 182 cm wzorstu, atletycznej sylwetki. Jego włosy są czarne, podkręcane, często zaczesywane do tyłu lub pozostawione same sobie. Twarz ma łagodną, ale opaloną wiatrem. Wyróżnia go przyjemna, oliwkowa cera, wyraźna oprawa równie ciemnych oczu i kilkudniowy zarost. Dłonie, raczej szorstkie, często poranione, lecz ciepłe w dotyku. Pachnie drewnem (świeżo ściętym lub palonym w kominku), skórzanymi wyrobami i czymś gorzkim, może lasem. W zachowaniu, można powiedzieć, dziwny. Bije od niego pewien rodzaj praktyczności i dystans. W postawie pewny siebie, może spięty?

Theseus Fletcher
#1
21.11.2022, 23:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.11.2022, 23:54 przez Theseus Fletcher.)  
- Hau, hau. – żachnął się jeszcze na koniec tego przekomarzania. Wyglądał na niezadowolonego psa, niewybieganego psa. Ale widząc jedzenie rozjaśniła mu się nieco twarz a brzuch wydał niewesoły warkot, słyszalny pewnie tylko dla Geraldine.

- I będziemy jeść upieczone na rożnie mięso, palcami. – kiwał głową w uznaniu dla swojego pomysłu, który w połączeniu z przyciszonym głosem i przymrużonymi oczyma, stawiał go prawie jak w konspiracji przeciwko sztućcom.

- Mam to gdzieś – powiedział z uśmiechem. – Nie musisz przepraszać. – wzruszył ramionami. Już więcej nie chciał się nad tym nawet zastanawiać a fakt, że Geraldine miała w sobie przez to jakieś wyrzuty, nie napawał go pozytywnymi emocjami. Wolał za to skupić się na tym, co dopiero przed nimi.

- Szczerze mówiąc, to ja po prostu się spieszyłem i nie pomyślałem… – przyznał, a potem przechylił głowę w bok. Jakby na potwierdzenie swojego psiego podobieństwa. – A właściwie to może byłem po prostu podekscytowany czymś. – poprawił się ładnie. Geraldine mogła zauważyć, że wypowiedziawszy ostatnie zdanie, ożywił się. – Ale o tym później…

Przyglądał się karteczce, przeczytał raz jeszcze imię Loretty. Skojarzył fakty, później połączył nazwisko z twarzą. Mimo że nie przebywał z ludźmi z wyższych sfer zbyt często… o ile można powiedzieć, że często przebywał z jakimikolwiek ludźmi, tak nie był absolutnym głąbem. Yaxleyówna od czasu do czasu mówiła mu o swojej rodzinie – o Leandrze z największą pasją, o jego wybrance i tego jakim uczuciem darzyła ją łowczyni również.

Cóż, będzie musiał się na własne oczy i uszy przekonać. Nie miał jednak wobec niej uprzedzeń ani oczekiwań, mimo zasłyszanej u przyjaciółki opinii.

Atmosfera w salonie i w ogóle na piętrze, gęstniała. Od rozmów codziennych, ale już bardziej skierowanych z ekscytacją ku samemu polowaniu. Być może gospodarze mieli w zanadrzu jakieś inne rozrywki na cześć bliźniaków czy zaręczyn, o których Theseus zapomniał z kolejną sekundą po usłyszeniu tej… nowiny.

- Powodzenia, jakbyś potrzebowała pomocy, to krzycz. – powiedział na odchodne do przyjaciółki. Wiedziała pewnie, że nie podważał jej umiejętności, a wręcz przeciwnie – martwił się, że przyjdzie jej do głowy zapolować na Leandera.

Nie miał niestety w zawieszonej na ramieniu torbie butów na zmianę. Torbę zostawił gdzieś przy skrzatach domowych Yaxleyów, nie miał tam i tak nic nadzwyczajnego w środku, a poza tym, nie sądził się, że ośmielą się sprawdzić. Bardziej z obrzydzenia niż honoru.

Z napełnionym, acz nie do syta, brzuchem, ruszył w poszukiwaniu swojej partnerki na przyszłe trzy godziny tropienia i polowania zwierzyny, która kryła się w lesie za domem. Czy rozpoznał ją i znalazł z łatwością? Trudno powiedzieć.

- Mam wrażenie, że nie zostaliśmy sobie wcześniej przedstawieni. – zaczął, zbliżając się do Loretty z lekkim i naprawdę szczerym uśmiechem w kąciku prawie zawsze poważnie zaciśniętych surowo ust. – Jestem Theseus, przyjaciel Geraldine. Wygląda na to, że przyjdzie nam spędzić trochę czasu razem. – powiedział i zaprowadził ich, jeśli oczywiście nie oponowała, do stanowiska, gdzie przygotowano broń. Dla siebie wziął tylko kuszę i nóż myśliwski. Nie brał noża do skórowania, nie miał zamiaru skórować zwierzyny od razu na miejscu.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Loretta Lestrange (1374), Theseus Fletcher (1403)




Wiadomości w tym wątku
[25.03.1972]Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie - Loretta i Theseus - przez Theseus Fletcher - 21.11.2022, 23:43
RE: [25.03.1972]Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie - Loretta i Theseus - przez Loretta Lestrange - 23.11.2022, 23:34
RE: [25.03.1972]Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie - Loretta i Theseus - przez Theseus Fletcher - 24.11.2022, 22:38
RE: [25.03.1972]Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie - Loretta i Theseus - przez Loretta Lestrange - 29.11.2022, 22:01
RE: [25.03.1972]Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie - Loretta i Theseus - przez Theseus Fletcher - 30.11.2022, 15:30
RE: [25.03.1972]Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie - Loretta i Theseus - przez Loretta Lestrange - 22.12.2022, 15:02
RE: [25.03.1972]Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie - Loretta i Theseus - przez Theseus Fletcher - 31.12.2022, 00:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa