31.12.2023, 22:59 ✶
Przyszedł tu jedynie z pragnieniem, aby nie zakończyć tego wieczora samotny i pijany, zataczając się brukowanymi uliczkami pod płaczącym niebem. Mógł być to Frank. Mógł być to którykolwiek z mężczyzn, którego mijał po drodze do tego pokoju; ten blondyn, który uśmiechał się do niego przy barze, albo rudowłosy młodzieniec, który niby przypadkiem wpadł na niego na schodach. Ale los nie zesłał mu byle kogo - dał mu Crowa, człowieka przez którego serce próbowało wyrwać się z piersi, miękły nogi, a przyjemne mrowienie rodziło się w dole brzucha i rozlewało po całym ciele.
— Powiedz tylko słowo, a padnę na kolana — a ty trzymaj mnie za włosy, tak samo jak ostatnio, dokończył w myślach. Na samo wspomnienie jego dłoni, tych dużych szorstkich dłoniach, rozpinających jego jedwabną koszulę, oddech Perseusa stał się bardziej płytki i znów zaczął drżeć, lecz tym razem nie ze stresu, a niecierpliwości, jaka ogarnęła go w chwili, w której Crow go objął. Bez sprzeciwu pozwolił mu się ściągnąć na jego kolana i ze zdumieniem stwierdził, jaką błogość niesie poddanie się cudzej woli, złożenie kontroli nad sytuacją w cudze ręce i po prostu... cieszenie się chwilą.
— Pierwszym kryminalistą i pierwszym od dawna — przyznał ostrożnie.
Rób ze mną wszystko, na co tylko masz ochotę, chciał powiedzieć, ale kciuk Crowa na jego szyi - tak sugestywny w swojej niewinności - sprawił, że wypuścił gwałtownie powietrze z płuc — Nie ma takiej potrzeby — odparł zamiast tego, z iskierkami pożądania majaczącymi w jego ciemnych oczach, nadających im na moment zielonkawej poświaty — Tutaj? Czy może... — wyszeptał, zerkając sugestywnie w stronę drzwi — Zatrzymałem się w hotelu za rogiem.
Nie musiał wymieniać nazwy; w najbliższej okolicy znajdował się tylko jeden hotel. Przesadnie luksusowy, piekielnie drogi, pełen zblazowanych ludzi w szytych na miarę garniturach, prowadzący pełne sztucznych uprzejmości rozmowy nad kawiorem i wytrawnym winem w restauracji na parterze.
— Powiedz tylko słowo, a padnę na kolana — a ty trzymaj mnie za włosy, tak samo jak ostatnio, dokończył w myślach. Na samo wspomnienie jego dłoni, tych dużych szorstkich dłoniach, rozpinających jego jedwabną koszulę, oddech Perseusa stał się bardziej płytki i znów zaczął drżeć, lecz tym razem nie ze stresu, a niecierpliwości, jaka ogarnęła go w chwili, w której Crow go objął. Bez sprzeciwu pozwolił mu się ściągnąć na jego kolana i ze zdumieniem stwierdził, jaką błogość niesie poddanie się cudzej woli, złożenie kontroli nad sytuacją w cudze ręce i po prostu... cieszenie się chwilą.
— Pierwszym kryminalistą i pierwszym od dawna — przyznał ostrożnie.
Rób ze mną wszystko, na co tylko masz ochotę, chciał powiedzieć, ale kciuk Crowa na jego szyi - tak sugestywny w swojej niewinności - sprawił, że wypuścił gwałtownie powietrze z płuc — Nie ma takiej potrzeby — odparł zamiast tego, z iskierkami pożądania majaczącymi w jego ciemnych oczach, nadających im na moment zielonkawej poświaty — Tutaj? Czy może... — wyszeptał, zerkając sugestywnie w stronę drzwi — Zatrzymałem się w hotelu za rogiem.
Nie musiał wymieniać nazwy; w najbliższej okolicy znajdował się tylko jeden hotel. Przesadnie luksusowy, piekielnie drogi, pełen zblazowanych ludzi w szytych na miarę garniturach, prowadzący pełne sztucznych uprzejmości rozmowy nad kawiorem i wytrawnym winem w restauracji na parterze.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory