01.01.2024, 00:58 ✶
Ciężko było mi sobie wyobrazić Flynna w podobnych rolach, jako ochroniarza nadętej kobiety, gnębiciela, a nawet mordercę. Był zawsze taki delikatny, zagubiony w myślach i ciepły dla dzieciaków w cyrku. Uwielbiały go tak cholernie, bo zawsze był dla nich otwarty, poświęcał im kupę czasu, a nawet cierpliwie uczył wiązania sznurówek, więc kiedy zestawiałem Flynna, jakiego miałem okazję zaobserwować, z tym z opowieści, to... nie był Flynn. To był Crow, o którym wspominał. Nie był tym zagubionym chłopcem, którego poznałem, tylko szczurem z Podziemnych Ścieżek.
Można by rzec, że to przerażające, ale wrócił. Nie jako Crow, tylko jako Flynn Bell. Nie zatracił się kompletnie w tym obłędzie, wciąż miał sumienie i jego wyrzuty, stąd był taki, jaki był. Do jego nieprzyjemnych doświadczeń z dzieciństwa dołączyły się kolejne wspomnienia, już z jego starszego życia i po prostu sobie z tym nie radził. Najchętniej bym go przytulił i w tej chwili zakrył sobą przed całym światem, ale wiedziałem, że najbardziej komfortowo czuł się, kiedy przytulał się do moich pleców, kiedy mógł mnie swobodnie całować po karku czy chować nos w moich włosach. Niestety albo stety, nie miałem okazji brać jeszcze dziś kąpieli, więc pewnie moje włosy pachniały teraz jeszcze bardziej mną niż zwykle.
Poruszyłem się niespokojnie z tego powodu, ale zaraz znowu poprawiłem się w ramionach Flynna, jakbym jeszcze bardziej mógł być bliżej niego. Ale nie dało się już fizycznie. Może za wyjątkiem sytuacji, w której pozbylibyśmy się kompletnie swojego odzienia, ale teraz jakoś niespieszno było mi do seksu, bo dziwnie słuchało mi się o dawnych romansach Flynna. Bynajmniej nie były to miłości jego życia i przydawały się na coś więcej niż tylko na zaspokojenie ludzkich rządz, ale jednak miewał kochanki i kochanków. Podobnie zresztą jak ja i większość naszego cyrku; może nawet cały cyrk poza Elaine i Felixem...?
Ale jednak dotyk Flynna budził we mnie emocje, które chyba nie było w stanie nic na stałe ugasić. Aż zaparło mi dech, kiedy wodził ręką po moim brzuchu, po biodrze. I kiedy mówił tak niegrzeczne słowa.
Nie wytrzymałem. Obróciłem się w jego kierunku z szerokim uśmiechem wymalowanym na twarzy. Zapewne niedaleki byłem kolejnym igraszkom, mimo że wiele myśli piętrzyło się w mojej głowie. Wiedziałem, że potrzebowałem jednak czasu by to sobie poukładać w głowie, odpowiednio przyswoić. Na razie słuchałem i chłonąłem towarzystwo Flynna, bo wciąż w głowie miałem, że to nasze ostatnie chwile przed jego wyjazdem.
- Myślisz, że udałoby mi się przekrzyczeć ten wesoły gwar na zewnątrz??? - zapytałem go rozbawiony. Może w praktyce wolałem tego nie testować, ale droczenie się z Flynnem akurat należało do przyjemnych rzeczy, poza tym mogło go nieźle nakręcić. Ja to już wiedziałem, zapewne jak mało kto.
Dotknąłem jednak jego twarzy, tej biednej, przemęczonej tymi wszystkimi przeżyciami głowy. Gdybym tylko mógł... cofnąć czas? I nie pozwolić mu odejść z cyrku...? Czy to by w ogóle coś pomogło? Cokolwiek ocaliło przed zgubą? Myślę, że pewna ścieżka była nam pisana. Jeśli nie uciekłby w ramiona Fontaine, znalazłaby się inna łotrzyca na jego drodze.
- Przykro mi, że musiałeś to wszystko przeżyć - szepnąłem do niego, próbując poprawić jeden zagubiony lok na jego twarzy, ale one miały to do siebie, że żyły własnym życiem. Nie dawały się prośbom moich palców.
@The Edge
Można by rzec, że to przerażające, ale wrócił. Nie jako Crow, tylko jako Flynn Bell. Nie zatracił się kompletnie w tym obłędzie, wciąż miał sumienie i jego wyrzuty, stąd był taki, jaki był. Do jego nieprzyjemnych doświadczeń z dzieciństwa dołączyły się kolejne wspomnienia, już z jego starszego życia i po prostu sobie z tym nie radził. Najchętniej bym go przytulił i w tej chwili zakrył sobą przed całym światem, ale wiedziałem, że najbardziej komfortowo czuł się, kiedy przytulał się do moich pleców, kiedy mógł mnie swobodnie całować po karku czy chować nos w moich włosach. Niestety albo stety, nie miałem okazji brać jeszcze dziś kąpieli, więc pewnie moje włosy pachniały teraz jeszcze bardziej mną niż zwykle.
Poruszyłem się niespokojnie z tego powodu, ale zaraz znowu poprawiłem się w ramionach Flynna, jakbym jeszcze bardziej mógł być bliżej niego. Ale nie dało się już fizycznie. Może za wyjątkiem sytuacji, w której pozbylibyśmy się kompletnie swojego odzienia, ale teraz jakoś niespieszno było mi do seksu, bo dziwnie słuchało mi się o dawnych romansach Flynna. Bynajmniej nie były to miłości jego życia i przydawały się na coś więcej niż tylko na zaspokojenie ludzkich rządz, ale jednak miewał kochanki i kochanków. Podobnie zresztą jak ja i większość naszego cyrku; może nawet cały cyrk poza Elaine i Felixem...?
Ale jednak dotyk Flynna budził we mnie emocje, które chyba nie było w stanie nic na stałe ugasić. Aż zaparło mi dech, kiedy wodził ręką po moim brzuchu, po biodrze. I kiedy mówił tak niegrzeczne słowa.
Nie wytrzymałem. Obróciłem się w jego kierunku z szerokim uśmiechem wymalowanym na twarzy. Zapewne niedaleki byłem kolejnym igraszkom, mimo że wiele myśli piętrzyło się w mojej głowie. Wiedziałem, że potrzebowałem jednak czasu by to sobie poukładać w głowie, odpowiednio przyswoić. Na razie słuchałem i chłonąłem towarzystwo Flynna, bo wciąż w głowie miałem, że to nasze ostatnie chwile przed jego wyjazdem.
- Myślisz, że udałoby mi się przekrzyczeć ten wesoły gwar na zewnątrz??? - zapytałem go rozbawiony. Może w praktyce wolałem tego nie testować, ale droczenie się z Flynnem akurat należało do przyjemnych rzeczy, poza tym mogło go nieźle nakręcić. Ja to już wiedziałem, zapewne jak mało kto.
Dotknąłem jednak jego twarzy, tej biednej, przemęczonej tymi wszystkimi przeżyciami głowy. Gdybym tylko mógł... cofnąć czas? I nie pozwolić mu odejść z cyrku...? Czy to by w ogóle coś pomogło? Cokolwiek ocaliło przed zgubą? Myślę, że pewna ścieżka była nam pisana. Jeśli nie uciekłby w ramiona Fontaine, znalazłaby się inna łotrzyca na jego drodze.
- Przykro mi, że musiałeś to wszystko przeżyć - szepnąłem do niego, próbując poprawić jeden zagubiony lok na jego twarzy, ale one miały to do siebie, że żyły własnym życiem. Nie dawały się prośbom moich palców.
@The Edge