Na przyjęciach trzeba się pokazać, umieć prezentować i co więcej, rozmawiać. Tristanowi mogło to też teraz nie odpowiadać. To tego mieli jeszcze daleko. Zakładał, że miało być zorganizowane wieczorem, kiedy uczestnicy dotrą do ostatniego wyznaczonego miejsca. Na całe szczęście, cała ta męcząca dla Warda zabawa, została przerwana przez wybawioną pogodę. Z drugiej jednak strony, szkoda było mu Olivii i tego, ile mogła wydać pieniędzy na uczestnictwo swoje i jego. Powinna zacząć nauczyć się lepiej wydawać pieniądze. Przecież jakby pojechali gdzieś na wspólny piknik, nie byłoby tak samo?
Nie powinni zamartwiać się na zapas. Skupić jedynie na tym, co powinni teraz zrobić. Uciec od tej burzy, żeby skorzystać z podesłanej im pomocy. Drogi przyspieszonej do rozwiązania całości i głównej nagrody? Przynajmniej tak to rozumiał z listu. Olivia to nawet podchwyciła i jej uśmiech dodatkowo to zdradzał.
Zabawne w tym, że Olivia wciąż chciała być jego ochroniarzem, bohaterem ochraniającym, kiedy to tak naprawdę, on pełnił tę rolę jako mężczyzna. Na te słowa, odpowiedział jej uśmiechem, jakby uznał, że nie warto tego komentować. Bowiem prawda była inna. Ale dał jej możliwość poczucia satysfakcji, że może go chronić. Skoro zdecydowali, żeby nie ryzykować, udadzą się do wskazanego miejsca. Na trzy, trzymając się także razem, dotknęli świstoklika, który przeniósł ich w nowe miejsce.
Kiedy wylądowali, pierwsze co Ward zrobił, to spojrzał na Olivię. Za każdym razem to robił, kiedy teleportował ich świstoklik, aby mieć pewność, że jej stan żołądkowy jest stabilny. Bądź wręcz przeciwnie.
Rozglądając się po otoczeniu, dostrzegł drzewa i chatkę typową jak na ośrodek wypoczynkowy. Najpewniej pusta i zarezerwowana dla nich. Okolica rzeczywiście była pięknie przygotowana. Tristan skorzystał z chwili rozejrzenia się po otoczeniu, poza tym, przed czym stanęli. Musiał zgodzić się z przyjaciółką, że było tutaj ładnie. Nie na długo, gdyż pociągnięty został do środka domku. Westchnął, ruszając za dziewczyną, chcąc chyba jej przypomnieć, że nie jest ślepy, tylko nie może mówić. Nie myliła jednego z drugim, czy nie chciała wchodzić do pewnych miejsc sama? Na całe szczęście, nie trzeba było wywarzać drzwi i mogli wejść jak ludzie.
Ledwo weszli, a już się rządziła. Wrzucić wszystko i żeby szybko rozszyfrować zagadkę. Zrobiła to co mówiła. Zrzuciła swoje rzeczy i podeszła do szkatułki. Przeczytała zawartość listu i zaczęła komentować. Tristan westchnął i podszedł do niej. Odebrał kopertę i przeczytał zadanie. Wtedy dopiero zdjął z ramion plecak i postawił na ziemi. Chyba wiedział o co chodzi. Wydawało się być poste. Ale ostatnie słowo, było nadal dla niego drażniące. Śmierć.
Usiadł obok niej na kanapie. Spojrzał na szkatułkę, aby ocenić jak wyglądała. Następnie sięgnął po swój notes, otworzył na pustej stronie i zaczął zapisywać swoją analizę.
"Zapalniczka = Ogień
Błoto = Ziemia
Zamek z piasku = Woda?
Burza na morzu = Powietrze?
Ś..."
Ostatniego słowa jakoś nie był teraz wstanie napisać. Wcześniej dawał radę. Przy runach. Ale im częściej się ono przewijało, przestało mu się podobać. Miał nadzieję, że Olivia zrozumie o co mu chodzi. Ostatnie słowo jakie zostało, zawsze jest na końcu. Bo śmierć jest końcem wszystkiego. Przejściem do innego wymiaru. Jakkolwiek to było interpretowane przez społeczności. Spojrzał na nią pytająco, czy rozumie, czy zgadza się na taką propozycję? Wydawała mu się być logiczna. A przyjaciółka lubiła ryzyko. Spróbuje? Pokazał to co napisał, aby zastanowiła się także.