• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
1972, Lato | 8 czerwca | Wybrzeże

1972, Lato | 8 czerwca | Wybrzeże
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#3
02.01.2024, 00:49  ✶  
Oddalona od cywilizacji idylla przywitała ich przyjemnym powiewem świeżego powietrza i charakterystyczną wilgocią zamokniętej, jeziornej gleby. Znajdujące się niedaleko zagajniki szeleściły atmosferycznie wymiennie z leniwie pluskającymi, uderzającymi o brzeg falami jeziora; tworzące je w oddali łódki były w zasięgu wzorku, ale nie podpływały za blisko chaty, więc Elliott zostawił rozważania o mugolach i ich świecie na później albo i też na nigdy. Mimo to, nie mogło umknąć uwadze idącemu obok Erikowi, że Malfoy wpatrywał się w nieznajome postacie, z tej perspektywy bardziej przypominające patyczaki na rysunku młodego dziecka, z zaciekawieniem; trwało to ułamek minuty i odeszło tak samo nagle jak przyszło.
Chata wyglądała mizernie, ale Elliott zgadzając się na tę wypawę nie spodziewał się rozłożonego czerwonego dywanu i zameczku jak na Południu Francji. Spakował się oraz ubrał odpowiednio do okazji. Chociaż nie był koneserem pieszych wypraw czy wyjeżdżania poza miasto w warunki polowe lub... mniej polowe, ale odstające od standardów do jakich był przyzwyczajony, tak posiadał odpowiednie buty czy koszule stworzone do przechodzenia przez błoto czy nierówny teren. W końcu nie mógł jeździć konno w tych samych butach, co przychodził do ministerstwa, prawda? Chociaż niektórzy pewnie i by tak robili, patrząc na to jak przeróżnie absurdalne stronie przewijały się czasem przez kantynę. Malfoy dziękował sobie za podpisanie dokumentów o nowe mundury dla Brygady czy Aurorów, bo był pewien że paru delikwentów przyszłoby do pracy w niestosownie dobranych butach... No jak tak można?
Zwieńczył tą myśl rzuconym spojrzeniem na niewielką chatę rybacką. Okna wydawały się szczelne, a pogoda dopisywała. Nie było najgorzej. Gdy weszli do środka, zaskoczył go zapach świeżości, który, być może przeplatał się z wilgocią wątpliwie zaimpregnowanego drewna, ale przynajmniej dość przyjemnie komponował się ze świeżością letniego powietrza.
- Dałbyś się komuś nacieszyć - odparł na dość ciętą, choć wciąż zabawną uwagę Erika. Musiał przyznać, że jej wydźwięk, komponujący się ze słowem 'onieśmielić' w wypowiedzi Alastora, sprawił, że Malfoy uśmiechnął się kątem ust i uniósł lekko brwi spoglądając na Longbottoma ni to z dumą, ni to z chęcią skarcenia go za bycie 'Panem Marudą'.
- Taka to właśnie jest ta bezinteresowność, co? Najpierw proponujesz pomoc, a teraz mam się mierzyć z wizją przeprawy z ciężkim bagażem? - słychać było, że się naigrywa z całej sytuacji, choć faktem było, iż nie uśmiechało mu się wysilać się fizycznie... akurat w taki sposób.
- Przyroda wydaje się być w idealnej równowadze. Czekoladki na poduszkach, słońce w zenicie, ryby w jeziorze, a my szczęśliwie na miejscu - dodał jeszcze, tak coby mieć ostatnie słowo i być może popchnąć rozmowę w kierunku przekomarzania się - niektórych przyzwyczajeń dość trudno się pozbyć, zwłaszcza gdy największym wyrazem sympatii jest używanie docinek. Dość szybko stwierdził, że na tym gruncie raczej nie będą się musieli z Erikiem mocno niezgadzać, posiadanie rodzeństwo sprawiało, że człowiek uczył się odnajdować komplementy czy okazywanie pozytywniejszych odczuć w najbardziej okrutnych zdaniach.
- Myślałem, że ta chata należy do jednego z was - zwrócił się do Moody'ego oraz Botta - To absolutne odludzie, jak udało wam się je znaleźć?


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (548), Bertie Bott (471), Elliott Malfoy (495), Erik Longbottom (1548)




Wiadomości w tym wątku
1972, Lato | 8 czerwca | Wybrzeże - przez Alastor Moody - 30.11.2023, 23:47
RE: 1972, Lato | 8 czerwca | Wybrzeże - przez Erik Longbottom - 04.12.2023, 21:26
RE: 1972, Lato | 8 czerwca | Wybrzeże - przez Elliott Malfoy - 02.01.2024, 00:49
RE: 1972, Lato | 8 czerwca | Wybrzeże - przez Bertie Bott - 09.02.2024, 05:10
RE: 1972, Lato | 8 czerwca | Wybrzeże - przez Erik Longbottom - 15.05.2024, 02:14

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa