W kwestii polityki Morpheus stanowił bardzo klasyczny przykład tego wujka, który lubił zagłębiać się w różne teorie, zarówno te bardziej poważne, jak i mniej. Kręcić się pośród rozważań o nieistniejących spiskach, zupełne jakby trochę brakowało mu polityki, od której rozpoczął swoją karierę w Ministerstwie. Przejście Morpheusa do Departamentu Tajemnic stanowiło organiczny progres, zwłaszcza dla jego bliskich, zaznajomionych z tym, jaką obsesję miał najmłodszy syn Godryka na punkcie postrzegania czasu i przyszłości. Przyszłość i przeszłość nie stanowiła dla niego linii prostej, czas nie był linearny. Czasami w jego oczach błyszczała zapowiedź szaleństwa, balansowanie na cyrkowej linie teraźniejszości metry nad bezpieczną ziemią rozsądku.
Teorie spiskowe Morpheusa ustały rok po tej rozmowie, gdy Niewymowny usłyszał proklamacje Lorda Voldemorta i wszelkie dywagacje na temat domniemanych trupów w szafie stały się realnym problemem, a jemu powróciły myśli z lat nastoletnich. Komu ufać? Komu nie ufać? Kto wbije w plecy nóż. Gdy należało trzymać wysoko gardę, pozostawali tylko ci w Warowni, zaufane osoby policzone na palcach, bo nawet najbliższym współpracownikom nie ufał. Nigdy nie wiadomo, co kryje się w głowach Niewymownych. Sam by się nie zdziwił, gdyby jego rodzina mu nie ufała. On by sobie nie ufał.
Nie był odważnym Gryfonem, ale pamiętał, jak bardzo wahała się Tiara Przydziału. Nosił w sobie iskrę, nawet jeśli nie tak wielką, jak pragnienie wiedzy. Zresztą, już dawno pojął, że świat składa się z dużo bardziej złożonych jednostek, a Tiara często przydziela nie przez atrybuty danej osoby, a rodzinne tradycje.
— Możemy sięgać bardzo daleko. Można do Francji i tamtejszego Ministerstwa czy do Ameryki, oba te kraje nie są szczególnie nam przychylne i na pewno wiedzą po sprawie z Grindewaldem, jak mocno jesteśmy osadzeni w ideach związanych z krwią. Nie można wykluczać, że patrzymy na warcaby lokalnej polityki, gdy na czarno-białych polach rozgrywane są szachy.
Postukał się palcami po gładko ogolonym podbródku w namyśle.
— Uważam, że jeszcze nie wszystko stracone, Mavelle. Myślę, że beton już został skruszony, tylko jeszcze nic nie zaczęło rosnąć w pęknięciu. Rewolucje są albo powolne, albo krwawe.