Wyjaśnił, o co chodziło z użyciem słowa ”stawiać ojcu”. Robert bardziej słuchał się Francisa niż Richard. Bardziej bał się jakiejkolwiek reakcji ojca, niż jego bliźniak, który z wiekiem przyzwyczajał się do kar, jakie za swoje inne myślenie otrzymywał. Szczegół, mało w sumie istotny, gdyż ojciec nie żył. A to, co miało miejsce dawno temu, jest przeszłością, do której nie powinni wracać. Zamknięty rozdział.
Nie było to także żadną tajemnicą. Ci co znali Francisa, wiedzieli że nie odpuszczał. Tylko jedno wydarzenie sprawiło, że zmienił zdanie. Odejście z Ministerstwa Magii z powodu mianowania mugolaka Ministrem Magii, co odbiło się echem na całą społeczność magiczną tamtego czasu.
- Czyli poznałeś już na tyle dobrze Roberta, że wiesz kiedy Ci nie odpowie. Postanowiłeś zrobić rodzinne przesłuchanie ze mną, licząc na uzyskanie brakujących odpowiedzi na swoje pytania?
Spostrzeżenie z aurorskiego punktu widzenia. Borgin chciał się czegoś dowiedzieć, ojciec mu odpowiedzi nie udzielił, to przepytuje swojego wujka, którego los szczęśliwie sprowadził do Ministerstwa. W tej rodzinie chyba tak będzie wyglądało poznawanie członków rodziny. A może w każdej tak jest?
Richard pretensji o to nie miał. Jemu samemu ostatnio ciężko było cokolwiek wyciągnąć od Roberta. Musiał wobec brata mieć znacznie więcej cierpliwości.
Odpowiedział Stanleyowi, zatrzymując wzrok na jego twarzy, kiedy spojrzenia uch się zetknęły. Kiedy Stanley postanowił wrócić do stołu, Richard upił kolejnego łyka alkoholu. Mulciber nie pokazywał sobą żadnych emocji, przesłuchanie starając się traktować jak typowa rodzinna rozmowa. Zaspokojenia ciekawości nowo poznanego bratanka. [/a]
Padło kolejne pytanie. Relacja Margaret z Robertem. Więc o córce mu powiedział. Pytanie o to Richarda mogło mieć sens jako obserwatora z boku. Dziewczyna chodziła jak na zegarku i chyba uspokajała się, kiedy Richard pojawiał się w domu.
- Neutralnie.Odparł krótko w odpowiedzi nie kłamiąc, ale też nie mówiąc prawdy. Stanley zadał pytanie z odpowiedziami tak, jakby chciał usłyszeć tylko jedno słowo. Nie rozwinął pytania, nie podał o co mu dokładnie chodzi. Bez szczegółów. Mógł być jednak pewny, że krzywda dziewczynie się nie dzieje. Ale też miłości ojca ponad wszystko też nie otrzymuje.
Dopił alkohol i podszedł do stołu, do którego powrócił Stanley i odstawił szklankę. Wyjął papierośnicę, aby wyjąć z niej kolejnego papierosa. Schował przedmiot, wyjmując zapalniczkę i odpalił. Wygląda na to, że nie tylko z bratankiem dzieli podobny tok rozumowania, tę samą pracę zawodową, ale i uzależnienie od papierosów.
Słysząc pytanie o bezpieczeństwo Roberta. Schował zapalniczkę, wpatrując się wciąż w bratanka. Zmarszczył brwi, kiedy młody wspomniał o swoich podejrzeniach. Zaciągnął się i wypuścił dym.
- Martwisz się o niego?Odpowiedział pytaniem. Niepokojący sygnał, jeżeli są jakieś nowe osoby, lub stare, które mogłyby grozić Robertowi.
- Kogoś konkretnego masz na myśli? Kogoś, z kim pracował w Ministerstwie Magii? Ma to związek z aresztowanym członkiem naszej rodziny, o czym napisał dzisiaj Prorok Codzienny? Czy podejrzewasz kogoś zupełnie innego?
Dopytał. Nie odpowiadając od razu na pytanie, czy Robert jest bezpieczny. W oczach Richarda - nie był. Za dużo w ostatnim czasie zadziało się wokół Roberta, że i Richarda to zaniepokoiło. Zostawienie go samego, nie było dobrą opcją. Ta klątwa, nałożona przez Toma Riddley’a, była jakby górą lodową. Szczytem wszystkiego. To były jednak ich problemy i najlepszą opcją byłoby skłamanie, aby też chłopaka nie narażać. Jest młody, ma swoją przyszłość. Richard ma duże doświadczenie, odbył swoje lata pracy jako auror, może w miarę możliwości zapewnić ochronę bratu.
Toma Riddley’a Richard znał, ale bardziej z czasów szkolnych. Później słyszał jedynie o jego działaniach i temu, co ostatnio zrobił Robertowi. O ile wspierał ich działania, to sam jednak nie dołączył do ich organizacji. Jeżeli podejrzanymi osobami, przez Stanleya, mogą być śmierciożercy, dobrze byłoby o tym wiedzieć. Tylko pytanie, na ile sobie zaufają, żeby mówić prawdę? Jak bardzo Stanleyowi zależy na bezpieczeństwie, dopiero co niedawno poznanego ojca? W jakim celu wykorzystałby informacje? Zachowałby dla siebie, czy sprzedał?