• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Lecznica Dusz 13.03.1972 | Lecznica Dusz | Perseus & Elliot

13.03.1972 | Lecznica Dusz | Perseus & Elliot
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#6
22.11.2022, 07:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2022, 08:02 przez Elliott Malfoy.)  
Opanowanie, którego kontrole pokładał w pozornie marmurowej masce zakrywającej faktyczne barwy kotłujących się ze sobą fal rozpaczy; powracającego bólu i zagubienia było bardziej kruche niż by sobie tego życzył. Spękana porcelana pancerza ochronnego była szlachetnym surowcem, ale nieodpornym na gorąco i nadgorliwą ilość uderzeń; co pare lat należało go ślamazarnie odbudowywać, bo łatanie dziur nic by nie wskórało, zbyt ciężki cement zwracania się o pomoc bardzo szybko eliminowany był przez surowy młotek samokrytyki nie pozwalającej nawet najmniejszemu oddechowi wyrwać się z klatki piersiowej. Z każdym kolejnym rokiem wydawało mu się, że doświadczenia wydrążone przez czas wzmocnią go, a trywialne pragnienia odejdą w niepamięć zakryte przez ciężki materiał zasłon, których pozłacane sznurki zaciskały się na szyi i grdyce, nie pozwalały na wzięcie głębszego oddechu, na ulgę, jedynie nakierowywały głowę w odpowiednim kierunku zamykając czaszkę w ciasnym uścisku chłodnych szponów przymusu, aby spoglądać prosto, przed siebie, nie w bok, nie do tyłu i nie na kogokolwiek innego, a jedynie swoje gnijące odbicie w lustrze. Każdy zryw kończył się tragicznym dźwiękiem łamanego karku, kiedy z upływem lat poddające się marazmowi, zmęczone ciało ulegało komfortowi nieodczuwania bólu, a liczne śmierci własnego 'ja' odchodziły w niepamięć, zamazane gęstą mgłą i chłodnym szronem osadzających się na mroźnych, niebieskich oczach.
Postać Perseusa migotała na drugim brzegu, gdy szum fal popychających świat do przodu wydarzeń cichł, a słońce zachodziło na horyzoncie; migotała w oddali na tle smaganego ciepłymi barwami nieba i przynosiła na myśl odległy komfort ciepła dłoni i dźwięk wpadającego do ucha szeptu zanim ciało doświadczało mroźnie tnącego wiatru bezkresu londyńskiego monumentalizmu nieugiętego pod naporem wieków bestialskich tradycji; zamierała w zmierzchu dnia, epilogu wspólnych uniesień, nostalgii spędzonych razem lat, dzielonych zmartwień delikatności ust i uległości skóry pod naporem zachłannych dłoni pchanych młodzieńczym zapałem i adrenaliną, buńczucznością stulecia przemian, które nieszczęśliwie ich nie dotyczyły, bo gubiły się pomiędzy ciężkimi wrotami do pilnie strzeżonych, chłodnych marmurowych posadzek i idealnie wykończonych, mosiężnych mebli w pustostanie kompletnego braku oparcia w cieple uczucia.
Był tutaj, w czterech ścianach, które odcisnęły na jego umyśle niezapomniana traumę, powinność podpowiadała żałobę i opłakiwanie straconej na marne duszy, ale prawdziwość uczuć przypominała o dobrowolności decyzji i szczęśliwym zakończeniu lekkomyślności, której przebieg mógł skończyć się tragiczniej niż odebraniem sobie życia - przedkładał ważność swego jestestwa nad istnienie drugiej, żywej istoty, uważał, że przez wyrządzone mu krzywdy ma prawo do osądu, kto zasługuje na wzięcie kolejnego oddechu i nie czuł się tym skrępowany, triumfował wewnętrznie jednocześnie opłakując nieświadomą, młodą i niewinną wersję siebie, którą przecież już dawno powinien był pochować, a nie czekać aż zgnije tak, ze jej zapach będzie przysparzał tych o ostrzejszych zmysłach o zwrócenie pokarmów.
Czas jakby się zatrzymał, gdy przyglądał się skrępowanym ruchom przyjaciela, kiedyś tak frywolnym pozwalającym mu przemierzać szkolne korytarze w zwinności i lekkomyślności, jakiej niejeden by pozazdrościł, teraz, przykuty kajdanami rzeczywistości jaka bardzo mocno sprostowała jego oczekiwania próbował ciągnąć za sobą ciężkość wzmożonego odczuwania podczas funkcjonowania w świecie, gdzie nie było miejsca na skrupuły i współczucie. Elliott doskonale zdawał sobie sprawę z pilności uczuć drugiego mężczyzny, kłamstwem byłoby powiedzieć, że nigdy ich nie wykorzystał, że nie pochlebiało mu, gdy nawet w najobrzydliwszych momentach spoglądał na niego jakby przyglądał się idealności wygrawerowanych ludzkich mięśni na greckich posągach, oniemiały w jakiej perfekcyjności prezentują się one światu. Taki obraz był cierniem w boku Malfoya, nieświadomym, powoli pozwalającym mu się wykrwawiać, gdy łapczywie łapał resztki ciepła przedostające się przez postawioną wiele lat temu barierę, przez która, podobno, nikt nie miał się przedzierać.
Ciche westchnienie zaplątało się pomiędzy bladymi wargami na dźwięk głosu Percy'ego, znaczenie jego słów było tutaj nieistotne, bo te mimo że docierały do świadomości Malfoya pozostawały odrzucone, wydawały się trywialne, okropnie wyświechtane, zupełnie jakby drugi mężczyzna proponował mu kupno znoszonej marynarki z zeszłego sezonu. Nie potrzebował czasu, nie czuł się specjalnie dotknięty śmiercią Simone, nie w taki sposób, w jaki jego dawny kochanek, przyjaciel, druh, powiernik sekretów by myślał, w jaki to interpretował. Elliott uważał i odczuwał brak kontroli nad momentem, w którym żona opuściła ten świat za swoją porażkę, uważał, że jej samobójstwo jest tylko reakcją wykonanych czynności, do których zmusił go okropny świat, odbierając możliwość wyboru co do tego jak kochać, kogo wolno kochać i kogo chce kochać. Przecież nic takiego by się nie stało, gdyby od początku nie był męczennikiem swoich własnych pragnień, gdyby tabu o jego preferowanym stylu życia nie było równie wysokie co mury, jakimi odgradzał się od wzięcia jakiejkolwiek odpowiedzialności za odebranie życia niewinnemu istnieniu, bo wcale za niewinne go nie uważał; winą Simone było brak akceptacji i za to słono zapłaciła.
Mocny uścisk spowodował, że stare, niezabliźnione rany zapiekły nieprzyjemnie, w pierwszym odruchu każąc ciału się odsunąć, a mięśniom spiąć. Zechciał uciec, odtrącić chęć ukojenia smutku, ale wcale tego nie zrobił, zamiast tego pogrążył się w dalszym marazmie chwili tonąc w bezkresie bliskości drugiej osoby, bliskiego mu mężczyźnie, który go zostawił, gdy był tak bardzo potrzebny, gdy jego obecność była tą jedyną kojącą, pozwalającą na prawdziwość barw i wykwitów rumieńców na bladych policzkach, którego złota obrączka wiążąca go z rodzoną siostra Elliotta teraz, przez śmiały dotyk, wbijała się w ramie, przypominała o sobie chłodem materiału, z jakiego została wykonana, blaskiem złota, które Malfoy taksował kątem oka, nie będąc w stanie wyjaśnić, dlaczego wzbierające w nim uczucie jest jak coraz wyższe fale na środku oceanu, gdy ciało opada z sił, a na horyzoncie nie ma lądu. Opadł z sił i chociaż położył ręce na przedramionach Perseusa, automatycznie nie chcąc go wypuścić, zatrzymać dla siebie, tak ten gest jeszcze bardziej go uderzył, przypomniał o samotności, w jakiej się pogrążył.
- Nie kłam - wyszeptał tylko, czując jak gorąc policzków zaczyna palić go od środka, jak wilgoć oczu wymyka się spod kontroli i coś bardzo mokrego spływa mu po twarzy mocząc idealnie dopasowane części garnituru i wykrochmaloną koszulę, wbijając się w jej materiał słonym stalagmitem wyrwanym z jaskini upychanych pożądań i żalów - Nie było cię, zostawiłeś mnie bez wyjaśnienia - być może nie był to najlepszy moment na wyrzucanie żali, ale wzbierająca czerń rozpaczy, histerii powodowała, że każde kolejne słowo musiał wypowiadać z wymuszoną siłą. Słychać było jak płuca, niczym zakurzony adapter, próbują wyrzucić z siebie kolejne oddechy, aby struny głosowe były zdolne do wyprodukowania oskarżycielskich, pogrążonych w płaczu słów.
- To wszystko mnie przygniotło, dlaczego... - zdławił swój głos, aby nie łkać żałośnie, bo czuł się wystarczajaco poniżony przez fakt wypływających z niego jak wodospad, wraz z łzami, emocji. Czuł, ze się dusi, kolejne sentencje nie były w zasięgu jego umysłu, nie potrafił skończyć myśli, więc zacisnął ręce na ramionach byłej, najbliższej sobie osoby nie chcąc, aby mężczyzna odsuwał się i widział go w tak okropnie rozhisteryzowanym stanie. Ukrył twarz w jego ubraniach, klatce piersiowej, nie chciał poddawać się ekspertyzie cudzych słów, chciał przeczekać i otrzeć mokrą twarz, gdy będzie w stanie się opanować.


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (3694), Perseus Black (3329)




Wiadomości w tym wątku
13.03.1972 | Lecznica Dusz | Perseus & Elliot - przez Perseus Black - 27.10.2022, 19:20
RE: 13.03.1972 | Lecznica Dusz | Perseus & Elliot - przez Elliott Malfoy - 28.10.2022, 03:43
RE: 13.03.1972 | Lecznica Dusz | Perseus & Elliot - przez Perseus Black - 29.10.2022, 00:34
RE: 13.03.1972 | Lecznica Dusz | Perseus & Elliot - przez Elliott Malfoy - 02.11.2022, 05:07
RE: 13.03.1972 | Lecznica Dusz | Perseus & Elliot - przez Perseus Black - 10.11.2022, 02:07
RE: 13.03.1972 | Lecznica Dusz | Perseus & Elliot - przez Elliott Malfoy - 22.11.2022, 07:44
RE: 13.03.1972 | Lecznica Dusz | Perseus & Elliot - przez Perseus Black - 05.12.2022, 01:24
RE: 13.03.1972 | Lecznica Dusz | Perseus & Elliot - przez Elliott Malfoy - 29.12.2022, 00:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa