03.01.2024, 01:51 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.01.2024, 01:52 przez Erik Longbottom.)
— A ciebie nie łatwo wystraszyć — zauważył, marszcząc lekko czoło. Wystarczyło wrócić myślami do ich wspólnej wyprawie na ''Perłę Morza''. Ger wręcz gnała w stronę ryzyka, a przy tym była nie lada ekspertką w wykrywaniu tego, co czai się w okolicy. — Więc to chyba całkiem niezły wyznacznik tego, jak źle się dzieje w okolicy.
W jego głosie nie zabrzmiał nawet cień ironii. Co jak co, ale jeśli te zjawy sprawiły, że jego przyjaciółka chodziła zlękniona, to nie było to pierwsze lepsze dzikie zwierze. Nie była to też byle jaka zjawa. Kobieta miała cholernie duże doświadczenie w polowaniu na najróżniejsze istoty – małe i duże, śmiertelnie niebezpieczne i potulne – a przy tym miała też instynkt Yaxleyów. Erik nie zastanawiał się zbytnio, na jakiej zasadzie do działało, jednak musiał przyznać, że było to użyteczne narzędzie. Zwłaszcza w rękach łowców.
— A jeszcze niedawno było tam tak spokojnie. Trudno w to uwierzyć. — Pokręcił głową, wzdychając ciężko. Jeszcze rok temu Erik mógł szczerze polecać Dolinę Godryka jako doskonałe miejsce do przeprowadzki, a teraz? Gdzie ludzie mieli szukać idyllicznego spokoju i poczucia bezpieczeństwa. W Little Hangleton, czy jakichś pozabijanych deskami dziurach pośród głuszy? — Ceny nieruchomości pewnie już poleciały na łeb, na szyję.
Czy było to największy mankament całego tego ambarasu? Oczywiście, że nie. Erik nie planował ani sprzedaży ani kupna nieruchomości w okolicy, jednak bez wątpienia obecność Widm wcale nie poprawiała sytuacji gospodarczej w rejonie. O ile Ministerstwo Magii lub kowen Whitecroft nie rozwiążę prędko tej sprawy, lokalne biznesy mogłyby ucierpieć. Chyba że wcześniej samych mieszkańców trafi szlag, pomyślał posępnie. W końcu nikt na dobrą sprawę nie wiedział, czemu duchy z Limbo nie wywędrowały jeszcze poza Knieję.
— Znajomości i pieniądze pomogły. Chociaż to drugie było w tej sprawie pewnie bardziej istotne. — Wybudowanie skrytki na uboczu raczej nie było inwestycją, jaką Longbottomowie wówczas planowali. A mimo to stosunkowo szybko udało się ją wznieść, zabezpieczyć i co najważniejsze – załatwić odpowiednie papiery – dzięki czemu urzędnicy zostawili ich w spokoju. — Własna kryjówka jest o niebo lepsza od ministerialnego aresztu.
Na jego twarz wdarła się skwaszona mina. Zdecydowanie czułby się komfortowo, gdyby musiał być co miesiąc zamykany w tych samych celach, do których sam zamykał przestępców. Poza tym miał wrażenie, że niektórzy pracownicy Ministerstwa Magii nie byliby w stanie spojrzeć na niego tak samo, gdyby był regularnym gościem w każdą pełnię.
— Na to liczę. — Uśmiechnął się do kobiety, kiedy ta zwróciła się w stronę tunelu.
Jeśli o niego chodziło, to Geraldine mogła mu też udowodnić, że potrafi polować na ludzi. Bo tak się akurat składało, że Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów nad wyraz doceniłby, gdyby w ich rękach wylądowało kilku Smierciożerców. A gdyby jeszcze wpadł ich ukochany szef, to wręcz pialiby z radości. Kto wie, może nawet wręczyliby Yaxley jakiś medal. Order Merlina Pierwszej Klasy? Być może, być może...
W jego głosie nie zabrzmiał nawet cień ironii. Co jak co, ale jeśli te zjawy sprawiły, że jego przyjaciółka chodziła zlękniona, to nie było to pierwsze lepsze dzikie zwierze. Nie była to też byle jaka zjawa. Kobieta miała cholernie duże doświadczenie w polowaniu na najróżniejsze istoty – małe i duże, śmiertelnie niebezpieczne i potulne – a przy tym miała też instynkt Yaxleyów. Erik nie zastanawiał się zbytnio, na jakiej zasadzie do działało, jednak musiał przyznać, że było to użyteczne narzędzie. Zwłaszcza w rękach łowców.
— A jeszcze niedawno było tam tak spokojnie. Trudno w to uwierzyć. — Pokręcił głową, wzdychając ciężko. Jeszcze rok temu Erik mógł szczerze polecać Dolinę Godryka jako doskonałe miejsce do przeprowadzki, a teraz? Gdzie ludzie mieli szukać idyllicznego spokoju i poczucia bezpieczeństwa. W Little Hangleton, czy jakichś pozabijanych deskami dziurach pośród głuszy? — Ceny nieruchomości pewnie już poleciały na łeb, na szyję.
Czy było to największy mankament całego tego ambarasu? Oczywiście, że nie. Erik nie planował ani sprzedaży ani kupna nieruchomości w okolicy, jednak bez wątpienia obecność Widm wcale nie poprawiała sytuacji gospodarczej w rejonie. O ile Ministerstwo Magii lub kowen Whitecroft nie rozwiążę prędko tej sprawy, lokalne biznesy mogłyby ucierpieć. Chyba że wcześniej samych mieszkańców trafi szlag, pomyślał posępnie. W końcu nikt na dobrą sprawę nie wiedział, czemu duchy z Limbo nie wywędrowały jeszcze poza Knieję.
— Znajomości i pieniądze pomogły. Chociaż to drugie było w tej sprawie pewnie bardziej istotne. — Wybudowanie skrytki na uboczu raczej nie było inwestycją, jaką Longbottomowie wówczas planowali. A mimo to stosunkowo szybko udało się ją wznieść, zabezpieczyć i co najważniejsze – załatwić odpowiednie papiery – dzięki czemu urzędnicy zostawili ich w spokoju. — Własna kryjówka jest o niebo lepsza od ministerialnego aresztu.
Na jego twarz wdarła się skwaszona mina. Zdecydowanie czułby się komfortowo, gdyby musiał być co miesiąc zamykany w tych samych celach, do których sam zamykał przestępców. Poza tym miał wrażenie, że niektórzy pracownicy Ministerstwa Magii nie byliby w stanie spojrzeć na niego tak samo, gdyby był regularnym gościem w każdą pełnię.
— Na to liczę. — Uśmiechnął się do kobiety, kiedy ta zwróciła się w stronę tunelu.
Jeśli o niego chodziło, to Geraldine mogła mu też udowodnić, że potrafi polować na ludzi. Bo tak się akurat składało, że Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów nad wyraz doceniłby, gdyby w ich rękach wylądowało kilku Smierciożerców. A gdyby jeszcze wpadł ich ukochany szef, to wręcz pialiby z radości. Kto wie, może nawet wręczyliby Yaxley jakiś medal. Order Merlina Pierwszej Klasy? Być może, być może...
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
Spoiler