• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent

Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#2
03.01.2024, 15:09  ✶  

Czuł się spokojnie. Nad wyraz spokojnie. Nawet wizja spotkania Dolohova, który prezentował sobą szczyt szczytów, nie była przytłaczająca i nie była spinająca jego myśli mocną klamrą podobną do tej, którą kobiety łapały swoje niepokorne loki. To brzmiało tak po prostu, tak normalnie, w całym poplątaniu jego życiorysu, żeby odwiedzić TEGO wróżbitę. Chociaż to wcale nie było "takie po prostu" i brzmiało to w jego głowie echem. W tych wypocinach rodziło z bólem pytanie "dlaczego". Co różniło ten dzień od wszystkich poprzednich, w których szedłby spięty, zdenerwowany. Żołnierz podczas swojej musztry, noszącej drogi, wyjściowy garnitur jak swój bagnet na karabinie. Tymczasem, oto dziwna myśl, która go zajęła zamiast stresu - czy to błogosławieństwo, że trzeci dzień mam okazję do... spotkania kogoś starszego. To była ironia, taka zagmatwana, wbita niby gwóźdź do jego atłasowej trumny leżącej przed jego nogami. Żeby ktoś miał łatwą robotę. Czysty strzał. Potem trup prosto do drewna, drewno do ziemi - problem rozwiązany. Jego słabość do starszych mężczyzn była równie wulgarna, co fakt, że w ogóle miał słabość do mężczyzn. Ironia polegała na tym, że każdy z tych panów w przeciągu tych trzech dni miał tworzyć zupełnie inną plątaninę emocji. Po wczoraj było jednak dobrze. W końcu spokojnie. Odcięto jego nitki ducha od ciała i pozwolono odrobinę unieść się nad ziemię. Mógł potrząsnąć skrzydłami i słyszał na nowo szelest lotek między białym puchem. To koiło. Pomagało. Dawało choć trochę ukojenia, kiedy dopasowywał to do rozmowy z Perseusem. Ach, kolejna piękność, którą mógłby wlepić w ramkę na ścianie. Tragiczne, że w tym wszystkim, jak zaczął pływać, rozpaczliwie poszukiwał stabilności. Czegoś bardziej prawdziwego niż woda, która była jego drugim domem. Czegoś, co by go przekonało, że tutaj może postawić obie nogi. Nie trzymać jednej w falach na brzegu.

W takim (płynnym) nastroju przekroczył próg Praw Czasu. Nie taki spięty, jak spięty był przy ich spotkaniu na turnieju. Przywitał się z asystentem z miłym uśmiechem, przyodziany w ciemny grafit z dodatkami błękitu. Szczególnie w drobnej, złotej biżuterii z kamieniami szlachetnymi, która go zdobiła. Drobnostki, delikatność, ale dobrze dopasowana do stroju i urody młodzieńca. Szczególnie jego oczu, w których falowały oceaniczne fale. Drzwi zamknęły się za nim w tym abstrakcyjnym gabinecie, gdzie jego oczy rozbiegły się po otoczeniu z ciekawością. I zatrzymały w swoim lekkim poczuciu niepokoju na zegarach. Obsesja. To jedno słowo oddawało niespokojny dreszcz na widok wszystkich tych wskazówek, gdy jego głowa szukała informacji, czy przedstawiały czas różny w strefach czasowych, czy może były przypadkowe. To była jednak chwila, bo zaraz podszedł do niego sam Dolohov - figura zajmująca czas i przestrzeń, która swoją sylwetką przysłaniała okno na świat. Uśmiechnięty, dystyngowany. Niepasujący do kompletnie nieeleganckiego wspomnienia, kiedy wyrżnął twarzą na tamtym pojedynku. Mądrze było do tego nie wracać, pozwalało... zachować twarz. Uścisnął mu dłoń, z wyczuciem. Jego dłoń była aksamitem prześlizgującym się po skórze, kiedy próbujesz ująć pościel między swoje palce. I tak też prześlizgnęła się w tym uścisku. Wcale nie nijako. Wcale nie konkretnie. Potem się zaczęło. Formalne przywitania, small talk, gadanie... Laurent przestał słuchać. Odbiegł gdzieś myślami, wyłączył się, chociaż nie chciał. Chociaż to było niegrzeczne. Szybko się zreflektował, ale był ten moment jego słabości, gdzie ten spokojny głos tego człowieka, monotonny, podziałał na niego jeszcze bardziej odprężająco niż powinien. Szczególnie, że obecność Dolohova wcale nie była odprężająca. Chyba po prostu malutki Laurent jakoś mieścił się w tym pokoju i nie musiał rozpychać z ego tego człowieka.

- Portrecisty? - Powtórzył, żeby dać sobie chwilę czasu na zastanowienie. Oczywiście było to pytanie retoryczne, zresztą zaraz odpowiedział. - Nie. Ani astrologa, ani numerologa. Czy te sztuki są potrzebne do tego, żeby poznać samego siebie? Gwiazdy mogą mieć wiele do opowiedzenia, ale samoświadomość przychodzi przez mądrość badania własnych zachowań, odruchów. Obserwacji. - Skupił się już na swoim rozmówcy, bo wcześniej rzucał tylko grzecznościowe formuły, przytaknięcia, że tak, och jak to dobrze, że pieniądze się przyjęły, że dziatki będą bezpieczne... a wewnętrznie jego zoo kochające mamonę gniotło go, że tyle galeonów wypłynęło z jego zasobów. Naprawdę nie lubił, gdy złoto go opuszczało. Miał z tego powodu lekkie wyrzuty sumienia, ale mówił sobie, że mógł mieć tą jedną wadę... prawda? - Tym nie mniej jestem bardzo ciekaw, czego mógłbym się dowiedzieć ze wspomnianych dziedzin. - Nie chodziło o to, że był ignorantą. - Wydaje mi się jedynie, że bez pewnego pułapu samoświadomości można mniej wyciągnąć z astrologii i numerologii niż się powinno.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (7170), Vakel Dolohov (6744)




Wiadomości w tym wątku
Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 03.01.2024, 10:36
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 03.01.2024, 15:09
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 07.01.2024, 15:14
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 07.01.2024, 21:02
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 20.02.2024, 23:21
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 06.04.2024, 07:00
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 18.07.2024, 13:26
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 18.07.2024, 15:18
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 10.08.2024, 22:02
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 10.08.2024, 22:39
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 11.08.2024, 17:36
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 12.08.2024, 00:07
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 12.08.2024, 21:34
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 13.08.2024, 21:28
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 17.08.2024, 19:27
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 19.08.2024, 23:37
Domknięcie zakurzonej sesji - przez Vakel Dolohov - 30.03.2026, 11:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa