Uważny wzrok Paxton był wbity w Rookwooda. Próbowała go prześwietlić, sprawić, aby poczuł się niepewnie, ale tę pewność traciła tylko ona. Nie wiedziała, czy Malfoy pójdzie za jej śladem i zagra, że są przyjaciółkami. Nie były i miała szczere wątpliwości, aby kiedykolwiek udało im się dogadać, ale świat bywał przewrotny i sama Ave nie mogła mieć pewności, że znajomość z Lorraine się kiedyś rozwinie w innym kierunku.
– Rookwood! – syknęła na niego czując jak gniew w niej narasta. Jak mógł w ogóle takie rzeczy mówić. Wiedziała, że był już na tyle dorosły, aby myśleć kategoriami dewiacji seksualnych, ale Lorraine była tylko trzecioklasistką, a sama Ave kończyła w tym roku czwarty rok. Nie powinien nawet poniżać się w rozmowach aż w taki sposób. – Miejże trochę godności człowieku! – warknęła i podeszła do niego wbijając mu palec w klatkę piersiową. – Zamknij się już, daj ten szlaban i stąd wypierdalamy – rzadko używała przekleństw, rzadko tez ponosiła się emocjom, a dzisiaj była już kompletnie zmęczona. – Odpuść już. Przyłapałeś nas na tym, że jesteśmy poza dormitorium po ciszy nocnej, nie przyłapałeś nas na kradzieży i nie wolno ci sprawdzać naszych rzeczy, a chyba nie chcesz w to angażować niepotrzebnie nauczycieli, prawda? – jej ciemne oczy wbiły się w niego niczym szpilki, a dłonie zaciskała tak mocno w pięści, że czuła ból od wbitych paznokci w skórę. Miała nadzieję, że sugestia była odpowiednio nasączona przestrogą. Mogła go pogrążyć, a chyba tego nie chciał na sam koniec roku, prawda?
Miękki głos Lorraine sprawił, że jej spięte ramiona delikatnie się rozluźniły, a ona sama odsunęła się od prefekta i zerknęła na blondynkę. Może i mogła ją polubić? Nie, Avelina nie działała na czarnym rynku, nie dostawała nawet wynagrodzenia za eliksiry dla Rookwooda. Robiła to bardziej dla swojej satysfakcji ucierając mu nosa z powodu tego, że była od niego w czymś lepsza, że mylił się co do niej te dwa lata temu. Machnęła ręką do Lorraine, aby ta poszła z nią i minęła Rookwooda szerokim łukiem.
– Odezwiemy się do ciebie jutro jak przemyślisz sprawę z karą dla nas, a teraz idziemy grzecznie spać panie wielki Prefekt – mruknęła i jeśli Malfoy do niej dołączyła ujęła ją niepewnie pod ramie jakby chciała jeszcze bardziej dopiec Augustusowi. Działał na nią niemożliwie dziwnie. Nigdy nie była aż tak pewna siebie, zwykle nie mówiła aż tak dużo, a tu taka niespodzianka. Kłóciła się z nim, groziła mu i czuła nieodpowiednie podniecenie, gdy widziała w jego oczach obawę przed jej słowami. Oboje byli od siebie zależni w takich sytuacjach.