04.01.2024, 13:43 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.01.2024, 18:43 przez Felix Bell.)
- PRZECIEŻ NIC NIE MÓWIĘ! - obruszył się, marszcząc brwi i wydymając usta w grymasie świętego oburzenia. Że nim on ją stresował? To przecież ona wleciała jak jakiś buchorożec na planszę z pionkami i wdrapała się na konia! Co za kobieta... Co on z nią miał. Nie był jednak zły - kochał ją taką, jaka była. Nie chciał, by kiedykolwiek się zmieniła. Po prostu wolałby, żeby odrobinę bardziej uważała, zanim wpadnie na kolejny sprytny plan.
Udało się! Czarny pionek gładko przesunął się po planszy (no, może nie tak do końca gładko, bo szuranie i skrzypienie było niesamowicie głośne i irytujące, niemal wżerające się mózg - do tego stopnia, że Felix aż zasłonił uszy) i stanął przed białym pionkiem. No. I... co teraz?
- Nie mam pojęcia. To las, i to dość dziwny, ale w okolicy magicznej, więc... Możliwe, że ta szachownica do kogoś należy. Może ktoś lubi takie zabawy? Ale to powinna być jakaś tabliczka z ostrzeżeniem - Bell podrapał się po głowie. Nie zastanawiał się nad tym, skąd w lesie wzięła się szachownica, dopóki Elaine nie zapytała. Ale nawet jak chwilę pomyślał, to... Także nie przyszło mu nic sensownego do głowy. - Wiesz co, nie mam pojęcia. Po prostu w pewnym momencie krzyczeli, że wygrali albo przegrali. Może dopiero jak wszystkie pionki zostaną zbite?
Rozejrzał się po szachownicy. W tym tempie to będą tutaj do rana, zwłaszcza że biały pionek z boku szachownicy poruszył się o jedno pole w przód, niezwykle powoli, znowu z takim samym obleśnym szuraniem.
- Mogę, ale... W sumie od prawej strony masz A, B, C, D, E, F, G, H jak stoisz przed planszą od strony białych, odwrotnie do nas. Ty stoisz na polu G8, drugi koń nasz stoi na B8. Tak samo stoją konie przeciwnika - powiedział, żeby Elaine mogła się jako-tako zorientować w sytuacji, przynajmniej swojej. - Ruszył się, spróbuj kopiować jego ruchy do momentu, w którym pionki nie przestaną się ruszać. Nie umiem grać nawet w zwykłe szachy, a co dopiero te czarodziejów.
Udało się! Czarny pionek gładko przesunął się po planszy (no, może nie tak do końca gładko, bo szuranie i skrzypienie było niesamowicie głośne i irytujące, niemal wżerające się mózg - do tego stopnia, że Felix aż zasłonił uszy) i stanął przed białym pionkiem. No. I... co teraz?
- Nie mam pojęcia. To las, i to dość dziwny, ale w okolicy magicznej, więc... Możliwe, że ta szachownica do kogoś należy. Może ktoś lubi takie zabawy? Ale to powinna być jakaś tabliczka z ostrzeżeniem - Bell podrapał się po głowie. Nie zastanawiał się nad tym, skąd w lesie wzięła się szachownica, dopóki Elaine nie zapytała. Ale nawet jak chwilę pomyślał, to... Także nie przyszło mu nic sensownego do głowy. - Wiesz co, nie mam pojęcia. Po prostu w pewnym momencie krzyczeli, że wygrali albo przegrali. Może dopiero jak wszystkie pionki zostaną zbite?
Rozejrzał się po szachownicy. W tym tempie to będą tutaj do rana, zwłaszcza że biały pionek z boku szachownicy poruszył się o jedno pole w przód, niezwykle powoli, znowu z takim samym obleśnym szuraniem.
- Mogę, ale... W sumie od prawej strony masz A, B, C, D, E, F, G, H jak stoisz przed planszą od strony białych, odwrotnie do nas. Ty stoisz na polu G8, drugi koń nasz stoi na B8. Tak samo stoją konie przeciwnika - powiedział, żeby Elaine mogła się jako-tako zorientować w sytuacji, przynajmniej swojej. - Ruszył się, spróbuj kopiować jego ruchy do momentu, w którym pionki nie przestaną się ruszać. Nie umiem grać nawet w zwykłe szachy, a co dopiero te czarodziejów.