Oczywiście, że taki hełm z perspektywy walki byłby najgorszym co można by zrobić ale czego nie robiło się dla podniesienia rozpoznawalności pewnych rzeczy? Budowania wokół nich otoczki? Może jakiejś "tradycji" - fałszywej bo fałszywej ale zawsze jakiejś? Pytanie tylko - czy w takiej sytuacji powinni się cieszyć, że ktoś się ich kulturą zainteresował, czy może powinni się smucić, że nie pokazują jej prawdziwego piękna, a jedynie przeistoczone fakty.
- Oczywiście, że dobre ale dziadkowi też się należą słowa uznania. Jakby spojrzeć, że to ten sam przepis... chyba, że o czymś nie wiem... - spojrzał w kierunku ojca, zupełnie jakby byli na jakimś przesłuchaniu. Na całe szczęście nie byli, a żaden z nich nie był funkcjonariuszem porządkowym - To te słowa wędrują też na Twoje konto. Nie zapominajmy też o tradycji, że to najstarszy członek rodziny ma prawo do warzenia piwa i tym samym, na Islandii, to właśnie on najczęściej to robił - przypomniał Dagurowi. W Anglii sytuacja była inna, wszak to on był najstarszym Nordgersimem, dzięki czemu to on miał ten zaszczyt. Piwo było tak dobre, że nawet dziecko mogło je wypić - pod warunkiem, że było dostatecznie rozwodnione!
- A ja widzę, że będziesz musiał siegnąć głębiej do kieszeni, aby swojego rzemieślnika opłacić - zaśmiał się - Albo, że czekają nas lukratywne zamówienia... Obydwie wersje mi się podobają - pokiwał głową w zadowoleniu na taki obrót spraw. To były jedne, wielkie żarty. W końcu ojciec uczciwie go nagradzał za wykonaną pracę, a w zasadzie był też po prostu podział zysków. Z drugiej strony, jeżeli Hjalmar potrzebował pieniędzy to zawsze mógł też ojca o to poprosić - nie było z tym problemu.
Starszy z Nordgersimów wyglądał przezabawnie z tą małą procą. Nie da się ukryć, że nie pasowała do niego wcale, a wcale. Jak tak przyglądał się ojcu, doszedł do jednego wniosku - Dagur powinien startować w jakimś trójboju siłowym. Tylko kogo by musieli wystawić przeciwko niemu? Olbrzymy? Trolle?
- Nie wiem czy lepiej by Ci nie poszło bez tej procy - skomentował sukcesy, a następnie sam wziął tę procę do rąk, aby spróbować swoich sił - Dawaj ojcze, ja Ci pokażę jak to się robi. Wtedy zrozumiesz, że te lata Durmstrangu nie poszły na marne - dodał, pobierając procę oraz klepiąc ojca po plecach. Hjalmar zdawał sobie sprawę, że siła tutaj nie wystarczy i potrzeba odrobinę techniki. Idąc więc w ślady ojca miał zamiar oddać trzy strzały ale bardziej techniczne... oczywiście na tyle na ile pozwalała mu posiadana wiedza.
Rzuty na strzelanie z procy podobnie jak ojciec.
Sukces!
Sukces!
Akcja nieudana