Złożył karty w jedną talię i stuknął nimi o blat stolika. Koszulki były już mocno starte, złota iluminacja widziała lepsze czasy, skruszona w wielu miejscach, nadal jednak pozwalająca rozczytać dość klasyczny, adamaszkowy wzór na niebieskim, co przywoływało trochę ikonografię katolickiej Miriam z Nazaretu. Z tymi kartami właśnie najczęściej można go było spotkać i te najczęściej rozkładał innym. Talia wyraźnie nosiła ślady miłości, lekko wygięte brzegi, już zużyty gruby papier, zmiękczony latami tasowania i nieprzyjaznymi warunkami ogólnego trzymania jej zawsze blisko przy sobie. Same grafiki również pościerały się już, a nieco przestarzały styl rysunków wskazywał na to, że są bardzo, bardzo stare. One były już stare, gdy je otrzymał, a miał wtedy nieco ponad siedem lat.
— To nie jest złe pytanie, ale może zostać zinterpretowane złośliwie — odpowiedział na pierwszą propozycję ze strony Brenny, na jej niepewność, co do pytania. To bardzo jasno dla niego świadczyło o tym, że to los ich związał w tej sytuacji i aktywnie nie szukała rozkładu dla samej siebie, co w sumie niespecjalnie go zaskoczyło oraz że miała bardzo dużo na głowie.
Sprawnie zaczął tasować karty, unikając jakichś spektakularnych sztuczek, pasującym bardziej hochsztaplerom i krupierom w kasynach niż jemu, chociaż ruchy wskazywały na ogromną wprawę i pewność w posługiwaniu się kartami. Jeśli jakaś wypadała podczas tasowania, zawsze ją podnosił, bo to oznaczało, że talia chciała, by ją ujrzał.
Morpheus dość mocno personifikował karty, widząc w nich bardzo dużo woli, podobnej do tej ludzkiej, cech typu złośliwość czy łaskawość. Karty miały możliwość odmowy odpowiedzi na pytanie i mącenia w głowach.
— Już lepiej. Nawet bym powiedział, bardzo dobrze. To zawęzi nam możliwości zadania kolejnego pytania. Zobaczmy.
Odłożył ponownie talię, koszulkami do góry i wyciągnął pierwszą kartę z uśmiechem, który miał ją zapewnić, że wszystko będzie dobrze, a przynajmniej w kontekście możliwości ułożenia rozkładu i znalezienia najbardziej palącego problemu. A z tego co rozumiał, życie Brenny płonęło, niczym ogniska na przesileniu, jak nowonarodzony Feniks.
Paź Pucharów
— Kielichy to dwór emocji. Uczucia, relacje interpersonalne. Natomiast paziowie to początki, optymizm, zapał do działania. Paź kielichów sugeruje nową relację, w której nie masz doświadczenia. — Zmarszczył brwi, po czym się rozchmurzył, a na jego ustach rozwinął się bardzo szeroki uśmiech. — Brenno Anno Longbottom, czy pani się zakochała?