05.01.2024, 18:57 ✶
Ginny była po prostu dużo lepszym człowiekiem niż sam Cathal. Co jednak nie znaczyło, że wyprawa tutaj stanowiła jakąkolwiek przykrość, bo zwyczajnie lubił jej towarzystwo, a poświęcenie godziny czy dwóch nie stanowiło problemu – czarodziejskie środki transportu naprawdę ułatwiały tego typu sprawy.
– Nigdy nie natknąłem się na jakieś informacje o nich, ale to możliwe. Pewnie po prostu wymarli bezpotomnie? – zastanowił się Shafiq. Sądząc po tym, jak wielki był to dwór, nie mogli być biedni, a z kolei większość nazwisk znanych rodów czystej krwi znał – chyba że te od dawna nie miały nie tylko męskich, ale też żeńskich potomków. Bo do genealogii w Anglii, czy nawet całej Europie, podchodzono wręcz fanatycznie, więc pewnie zobaczyłby to nazwisko gdzieś w księgach matki. Nie miał też pewności, czy w okolicy było więcej dworków, noszących to samo miano, ale tego nie wykluczał… żaden jednak z pewnością nie był zamieszkany, bo o tym by pewnie usłyszał. – W Europie niektórzy wierzą, że czysta krew oznacza większe zdolności.
Czy sam Cathal w to wierzył? Sam chyba nie był pewien. Mugolaki w Hogwarcie zdawały się mu zagubione, i nigdy do końca nie wpasowujące się w świat, poza którym wychowały się przez pierwsze jedenaście lat życia. Z drugiej strony „czysta krew” jego rodziny przynosiła większości przedstawicieli nie potęgę, a szaleństwo i choroby.
Szaleństwo miało być ceną za siłę, ale Cathal widział w tym tylko słabość.
– Nie jestem pewien, czy wróciła, czy nigdy jej nie opuściła… – zawahał się na moment, bo słyszał coś o jakimś dręczeniu Olivii Hornby przez Martę także poza szkołą, ale choć pamiętał każde słowo, to po prostu jego uszu dobiegły tylko strzępy rozmowy. Czy Marta kiedykolwiek opuściła mury Hogwartu? Na to pytanie nie potrafił odpowiedzieć. I nawet nie dlatego, że zupełnie nie interesował się jej losem. Myślał o tej sprawie więcej niż powinien, mając w pamięci małego węża umieszczonego przy kranie, śmiech Salazara w głowie i legendę o Komnacie Tajemnic… – Umarła w Hogwarcie. Jej ciało znaleziono w łazience. I nie wydaje mi się, żeby chciała być bliżej znajomych. Sądząc po tym, co czasem mówiła między zawodzeniami, to chyba raczej nie miała przyjaciół, a została tutaj… aby dręczyć jedną dziewczynę – przyznał, ruszając w stronę „wejścia”, czy też raczej fragmentu zawalonej ściany. Sięgnął po różdżkę, tak na wszelki wypadek, bo wprawdzie wątpił, czy coś od razu poleci im na głowy, ale takie miejsca potrafiły być niebezpieczne.
– Nigdy nie natknąłem się na jakieś informacje o nich, ale to możliwe. Pewnie po prostu wymarli bezpotomnie? – zastanowił się Shafiq. Sądząc po tym, jak wielki był to dwór, nie mogli być biedni, a z kolei większość nazwisk znanych rodów czystej krwi znał – chyba że te od dawna nie miały nie tylko męskich, ale też żeńskich potomków. Bo do genealogii w Anglii, czy nawet całej Europie, podchodzono wręcz fanatycznie, więc pewnie zobaczyłby to nazwisko gdzieś w księgach matki. Nie miał też pewności, czy w okolicy było więcej dworków, noszących to samo miano, ale tego nie wykluczał… żaden jednak z pewnością nie był zamieszkany, bo o tym by pewnie usłyszał. – W Europie niektórzy wierzą, że czysta krew oznacza większe zdolności.
Czy sam Cathal w to wierzył? Sam chyba nie był pewien. Mugolaki w Hogwarcie zdawały się mu zagubione, i nigdy do końca nie wpasowujące się w świat, poza którym wychowały się przez pierwsze jedenaście lat życia. Z drugiej strony „czysta krew” jego rodziny przynosiła większości przedstawicieli nie potęgę, a szaleństwo i choroby.
Szaleństwo miało być ceną za siłę, ale Cathal widział w tym tylko słabość.
– Nie jestem pewien, czy wróciła, czy nigdy jej nie opuściła… – zawahał się na moment, bo słyszał coś o jakimś dręczeniu Olivii Hornby przez Martę także poza szkołą, ale choć pamiętał każde słowo, to po prostu jego uszu dobiegły tylko strzępy rozmowy. Czy Marta kiedykolwiek opuściła mury Hogwartu? Na to pytanie nie potrafił odpowiedzieć. I nawet nie dlatego, że zupełnie nie interesował się jej losem. Myślał o tej sprawie więcej niż powinien, mając w pamięci małego węża umieszczonego przy kranie, śmiech Salazara w głowie i legendę o Komnacie Tajemnic… – Umarła w Hogwarcie. Jej ciało znaleziono w łazience. I nie wydaje mi się, żeby chciała być bliżej znajomych. Sądząc po tym, co czasem mówiła między zawodzeniami, to chyba raczej nie miała przyjaciół, a została tutaj… aby dręczyć jedną dziewczynę – przyznał, ruszając w stronę „wejścia”, czy też raczej fragmentu zawalonej ściany. Sięgnął po różdżkę, tak na wszelki wypadek, bo wprawdzie wątpił, czy coś od razu poleci im na głowy, ale takie miejsca potrafiły być niebezpieczne.