Chester naprawdę nie wiedział, skąd u jego wziął się ten lęk przed świniami. Odpowiedzi na to pytanie mógłby szukać w Skorowidzu Czystości Krwi, w którym zawarto informację, że czystokrwiste dzieci wykazywały niechęć albo bało się świń postrzeganych za wyjątkowo niemagiczne stworzenia. Podobno nie zostało to potwierdzone w żaden sposób, ale patrząc na to jak jego drugi syn reagował na te plugawe, aczkolwiek całkiem dobrze smakujące po ubiciu i odpowiednim przygotowaniu zwierzęta, to może powinien poszukać jakiegoś specjalisty który go przebada i pozwoli wyjaśnić tę sytuację przy okazji uwiarygodniając tamtą tezę. Nie dopuściłby do sytuacji, w której jakiekolwiek jego dzieci znalazło się w zagrodzie tych zwierząt.
Takie zachowanie nie przystoi dorosłemu mężczyźnie, będącemu mężem i ojcem. Jego syn nie powinien robić z siebie pośmiewiska. Bo te świnie nie miały lada moment dostać skrzydeł i zaatakować go z powietrza albo nie wyskoczą ku niemu z zagrody. Po prawdzie nie były nim w ogóle zainteresowane.
Jego słowa na wiele się nie zdały, nie trafiły do ogarniętego irracjonalną paniką umysłu jego syna, który sięgnął po swoją różdżkę, starając się rzucając zaklęcia na oślep. Sytuację ratował fakt, że stan w którym znajdował się Augustus, zdawał się uniemożliwiać mu skuteczne rzucanie zaklęć. Sam fakt, że sięgnął po różdżkę rzucając zaklęcia w różne strony był dla niego niedopuszczalny. Po pierwsze w Dolinie Godryka mieszkali również mugole. Po drugie mógł trafić któregoś z przechodniów albo nawet jego. Tak czy inaczej, zwracał na nich za dużo uwagi a to coś, czego Chester bardzo nie lubił.
Starszy Rookwood podszedł szybkim krokiem do swojego syna, w pierwszej kolejności starając się odebrać mu różdżkę. Wyczekiwał również momentu w którym on odsłoni choć na moment twarz. Jedynym ciosem, jaki nastąpił był ten który sam wykonał - uderzenie Augustusa w prawy policzek stanowiło dla niego doraźny sposób na zdyscyplinowanie go. Poprzednim razem nie zadziałały same słowa, to teraz wybrał ten znacznie mniej miły sposób. Jak to nie pomoże to będzie musiał rozważyć spacyfikowanie swojego syna w inny sposób, za pomocą magii.
— Uspokój się chłopcze. Dobrze ci radzę. — Warknął do syna, który zaczynał już wyczerpywać jego cierpliwość. Gdy ona całkiem się wyczerpie, przekona się że świnie w zagrodzie, bezgłowe widmo szybko przestaną być jedynym jego zmartwieniem. Będzie nim wkurwiony ojciec.
Rzucam na odebranie synowi różdżki (AF)
Akcja nieudana
Akcja nieudana