Nie zauważyła zawahania w Otto, gdy wspomniała o zbrodni, ale tym razem jej umysł spadł naprawdę na niskie obroty z powodu przemęczenia. Najchętniej to by zaszyła się w jakimś schowku na miotły i tam przysnęła z głową na półce między przetworami zachomikowanymi na zimę, ale nie chciała tego robić Norze, nie chciała jej zostawiać w tym dniu samej. I tak już wystarczająco zrobiła w tym dniu, że jeśli jej kuzynka by się dowiedziała to zapewne dostałaby miotłą po głowie. Westchnęła ciężko, uśmiechnęła blado, ale pozytywnie do swojego wujka i oboje rozeszli się za swoimi sprawunkami.
– A dobrze, a ty jak się czujesz? – odparła Erikowi, ale zaraz uśmiechnęła się do Thomasa biorąc od niego szklankę z alkoholem. Nie była pewna, czy to był dobry pomysł, ale obiecała sobie, że nikogo nie zmartwi tego dnia, więc miała zamiar bawić się tak jak inni. Jej wzrok zaraz padł na Patricka. – Miło cię poznać – skinęła mu głową. Krótko, odpowiednio, Avelinowo. Po prostu definicja skrytości, nieśmiałości i kotowatości. Nie raz widziała w lustrze swoje podobieństwo do kota, więc nic dziwnego, że jej animagową wersją był właśnie, czarny kot. Cicha, tajemnicza, skryta, obserwująca otoczenie, dzisiaj po prostu mętnym, zmęczonym wzrokiem, takim innym niż zwykle. Jej wzrok padł na Elliotta, ale raczej też go nie kojarzyła. Nora miała chyba talent do łączenia ludzi z różnych światów. Gorzej, że Avelina nie przepadała za zbyt długim przebywaniem wśród obcych. Erik odpłynął, przerwał rozmowę, skupił się na nowym gościu. Chciała się gdzieś już schować, ale totalnie nie wiedziała jak to zrobić. Swoją myśl, więc uczepiła do Thomasa. Znajomy, bliski, raczej jej nie zawiedzie i nie pozwoli na utonięcie w ścianie, czy zasłonce.
– Ciebie też Thomasie. Co u ciebie słychać? – zapytała zerkając na niego i przekrzywiając delikatnie, ciekawsko głowę. Upiła łyczek alkoholu.