Avelina popatrzyła na nią, gdy wyrzuciła z siebie kolejną falę nienawiści wobec Augustusa. Rozumiała ją i nie miała zamiaru przekonywać, ale jeśli eliksiry zawiodą to będzie miała w tyłku te jej żale wobec Rookwooda. Najgorzej, że jeszcze się do niego nie odezwała, więc to będzie ich pierwsze spotkanie po tym jak byli nad tym nieszczęsnym jeziorem i prawie się przespali. Pokręciła gwałtownie głową wyrzucając obraz tamtego spotkania z głowy. Często wracała do tego wspomnienia w łóżku, ale teraz to nie był odpowiedni moment. Z rumieńcem na twarzy pokiwała głową przyjaciółce i ruszyła z nią do jej pracowni w Fiolce.
– Nadadzą się – szepnęła i przejrzała jeszcze jej zapasy, ale nic lepszego nie znalazła, a nie miały czasu robić żadnego antidotum na kaktusy na głowie. Może powinny zrobić taki biznes? Pierwsze pieniądze zarobiliby z antidotum na szampon kaktusowy. Ciekawe ile osób się na to złapało. – Chodźmy – szepnęła i poklepała Olivie po plecach, aby jak najszybciej się stąd ruszała, bo jej matka może w każdej chwili się tu zjawić.
Gdy weszły do pokoju Olivii, Avelina zatrzasnęła za nimi drzwi na klucz i kazała usiąść dziewczynie na taborecie, aby mogła ją mieć poniżej głowy. Znowu obejrzała zielsko na jej głowie i cicho parsknęła. Wzięła środek suszący i dała na niego trzy kropelki.
– Zaraz zobaczymy czy zadziała – mruknęła.
Wiedza przyrodnicza – sprawdzamy skuteczność ususzenia kaktusa na głowie.
Krytyczna porazka