22.11.2022, 21:24 ✶
Nie ma co, to spotkanie było naprawdę ciekawym, choć w odczuciu Sophie równie mocno żenującym. Naprawdę nie czuła się dobrze tak siedząc na bruku i wymiotując. Nie pomagała też świadomość, że jej własny kuzyn nie wiedział, kim ona jest. Zdecydowanie jej pierwsze minuty pobytu w Londynie od wielu lat, szły tak, jak iść nie powinny.
- Nie potrzebuję nigdzie iść - odpowiedziała stanowczym głosem, rzucając w niego mocnym spojrzeniem jasnych tęczówek. W połączeniu z bladością jej twarzy musiało to wyglądać przynajmniej niepokojąco. Jednak nie przejmowała się tym faktem. Zamiast tego postanowiła użyć niewielkich zakresów siły, która jej pozostała, aby podnieść się z ziemi. Oparła się ciężko o ścianę pobliskiego budynku i przymknęła oczy. Na szczęście świat przestał już wirować, mdłości powoli odchodziły w niepamięć. Jeszcze raz napiła się wody i otworzyła powieki, kiedy usłyszała reakcję kuzyna, na jej kolejne słowa.
- Zachowujesz się jak? - zapytała, pozornie niewinnie. Uśmiechnęła się przy tym delikatnie, choć temu wyrazowi twarzy daleko było do niewinności.
Prychnęła rozbawiona na wspomnienie o Cynthii. Biedna Flint nie miała z tym nic wspólnego, a miałaby oberwać za to, że Sophie się tutaj pojawiła? Jeszcze tego brakowało... Pokręciła głową z dezaprobatą, próbując wymyślić jak mu to wszystko wytłumaczyć. Bo niewątpliwie należały mu się jakieś wyjaśnienia. obca kobieta spada na niego na środku Pokątnej... To nie jest zdarzenie z którym ma się do czynienia na co dzień.
- Śmieszne, że o niej wspomniałeś, bo właściwie to na nią miałam nadzieję trafić - przyznała, dalej przyglądając się kuzynowi. Wyciągnęła z kieszeni kurtki paczkę papierosów po czym wetknęła jednego do ust i schowała resztę. Odpaliła go niewerbalnie i oczywiście bez użycia różdżki. Dopiero kiedy się mocno zaciągnęła ponownie skupiła wzrok na Castielu.
Ty naprawdę nie wiesz, kim jestem?- Widziała niepewność w jego oczach delikatnie zabarwioną zdenerwowaniem. Wypuściła dym z płuc, zastanawiając się, jak to ubrać wszystko w słowa. - Sophie Flint. Mówi ci to coś? - Ostatecznie postawiła na prostotę. Sytuacja i tak była już na tyle skomplikowana, że nie było sensu bawić się w jakieś zagadki, które niewiele dadzą.
- Nie potrzebuję nigdzie iść - odpowiedziała stanowczym głosem, rzucając w niego mocnym spojrzeniem jasnych tęczówek. W połączeniu z bladością jej twarzy musiało to wyglądać przynajmniej niepokojąco. Jednak nie przejmowała się tym faktem. Zamiast tego postanowiła użyć niewielkich zakresów siły, która jej pozostała, aby podnieść się z ziemi. Oparła się ciężko o ścianę pobliskiego budynku i przymknęła oczy. Na szczęście świat przestał już wirować, mdłości powoli odchodziły w niepamięć. Jeszcze raz napiła się wody i otworzyła powieki, kiedy usłyszała reakcję kuzyna, na jej kolejne słowa.
- Zachowujesz się jak? - zapytała, pozornie niewinnie. Uśmiechnęła się przy tym delikatnie, choć temu wyrazowi twarzy daleko było do niewinności.
Prychnęła rozbawiona na wspomnienie o Cynthii. Biedna Flint nie miała z tym nic wspólnego, a miałaby oberwać za to, że Sophie się tutaj pojawiła? Jeszcze tego brakowało... Pokręciła głową z dezaprobatą, próbując wymyślić jak mu to wszystko wytłumaczyć. Bo niewątpliwie należały mu się jakieś wyjaśnienia. obca kobieta spada na niego na środku Pokątnej... To nie jest zdarzenie z którym ma się do czynienia na co dzień.
- Śmieszne, że o niej wspomniałeś, bo właściwie to na nią miałam nadzieję trafić - przyznała, dalej przyglądając się kuzynowi. Wyciągnęła z kieszeni kurtki paczkę papierosów po czym wetknęła jednego do ust i schowała resztę. Odpaliła go niewerbalnie i oczywiście bez użycia różdżki. Dopiero kiedy się mocno zaciągnęła ponownie skupiła wzrok na Castielu.
Ty naprawdę nie wiesz, kim jestem?- Widziała niepewność w jego oczach delikatnie zabarwioną zdenerwowaniem. Wypuściła dym z płuc, zastanawiając się, jak to ubrać wszystko w słowa. - Sophie Flint. Mówi ci to coś? - Ostatecznie postawiła na prostotę. Sytuacja i tak była już na tyle skomplikowana, że nie było sensu bawić się w jakieś zagadki, które niewiele dadzą.