22.11.2022, 21:30 ✶
Wiele jego relacji obejmowało kwestie czysto służbowe. To był błąd ale też i rzeczywistość. Mimo wszystko radził sobie znacznie lepiej w rozmowie niż jego młodszy brat. Potrafił mówić do kobiety i się nie jąkać, choć ta przypadłość dopadała go kiedy był wyjątkowo skrępowany. Potrzebował czasu aby poczuć się pewniej przy drugiej osobie. Przy Brennie potrafił się śmiać do łez wszak ta dziewczyna wybuchała szczęściem co dosłownie kilka chwil.
Zatkało go wobec jej propozycji. To łamało wszelkie konwenanse, tak nie mogło być! Mimo wszystko w pewien sposób mu się to spodobało, aby jednak spróbować relację służbową wyciągnąć za uszy w relację choćby koleżeńską. Na jego twarzy pojawił się zakłopotany uśmiech. Rozmasował swój kark, trochę nerwowo i stali tak we dwoje, nie patrząc sobie w oczy.
- Jakkolwiek to zabrzmi to... chętnie spotkałbym się z tobą w innych okolicznościach... - o Merlinie, przeszło mu to przez gardło, sukces!! - ... nie tylko dla znajomości. Uch, nie wiem jak to ująć w słowa bo jakkolwiek to powiem, zabrzmi kiepsko. - dlaczego rozmawianie bywało trudne? Nie umiał mówić tak, aby nikogo nie urazić. Ubieranie odczuć w słowa powinno być oddzielną dyscypliną sportową.
- Mam na myśli, że w imię tej klątwy chciałbym zobaczyć jej wybuch co nie znaczy, że chcę cię denerwować i doprowadzać do furii. Wiesz o co mi chodzi? - oczywiście zasłonił się pracą, nauką, jakżeby inaczej. Powinien popracować nad wyrażaniem swoich myśli. Zaczerpnął trochę powietrza jednak mieszkanie wydawało się już zbyt ciasne na ich rozmowę.
- Niestety, ale żeby to osiągnąć musiałoby to wymagać częstszych spotkań bądź... sam nie wiem. Zapomnij, to głupie z mojej strony. - nie, tak nie można. Chciałby wiedzieć o tej klątwie jeszcze więcej, zaobserwować ją a nie tylko słuchać opinii, dowiadywać się od świadków i jej rodziców. Nie miałby też serca jej denerwować, ale gdyby zaaranżować spotkanie z Cynthią... ta dziewczyna potrafi słowami doprowadzić do szału nawet jego skromną i spokojną osobę. Nie, nie może tego proponować Heather. To nieludzkie.
- Jeśli boisz się konsekwencji prawnych to wystarczy, że wystąpisz do Banku Gringrotta o specjalne zaświadczenie, coś na kształt immunitetu jeśli chodzi o działanie klątwy. Osłoni cię przed odpowiedzialnością karną, choć nie finansową. - akurat o mugolach nie pomyślał. Nigdy nie myślał o niemagicznym świecie. Po co?
Zatkało go wobec jej propozycji. To łamało wszelkie konwenanse, tak nie mogło być! Mimo wszystko w pewien sposób mu się to spodobało, aby jednak spróbować relację służbową wyciągnąć za uszy w relację choćby koleżeńską. Na jego twarzy pojawił się zakłopotany uśmiech. Rozmasował swój kark, trochę nerwowo i stali tak we dwoje, nie patrząc sobie w oczy.
- Jakkolwiek to zabrzmi to... chętnie spotkałbym się z tobą w innych okolicznościach... - o Merlinie, przeszło mu to przez gardło, sukces!! - ... nie tylko dla znajomości. Uch, nie wiem jak to ująć w słowa bo jakkolwiek to powiem, zabrzmi kiepsko. - dlaczego rozmawianie bywało trudne? Nie umiał mówić tak, aby nikogo nie urazić. Ubieranie odczuć w słowa powinno być oddzielną dyscypliną sportową.
- Mam na myśli, że w imię tej klątwy chciałbym zobaczyć jej wybuch co nie znaczy, że chcę cię denerwować i doprowadzać do furii. Wiesz o co mi chodzi? - oczywiście zasłonił się pracą, nauką, jakżeby inaczej. Powinien popracować nad wyrażaniem swoich myśli. Zaczerpnął trochę powietrza jednak mieszkanie wydawało się już zbyt ciasne na ich rozmowę.
- Niestety, ale żeby to osiągnąć musiałoby to wymagać częstszych spotkań bądź... sam nie wiem. Zapomnij, to głupie z mojej strony. - nie, tak nie można. Chciałby wiedzieć o tej klątwie jeszcze więcej, zaobserwować ją a nie tylko słuchać opinii, dowiadywać się od świadków i jej rodziców. Nie miałby też serca jej denerwować, ale gdyby zaaranżować spotkanie z Cynthią... ta dziewczyna potrafi słowami doprowadzić do szału nawet jego skromną i spokojną osobę. Nie, nie może tego proponować Heather. To nieludzkie.
- Jeśli boisz się konsekwencji prawnych to wystarczy, że wystąpisz do Banku Gringrotta o specjalne zaświadczenie, coś na kształt immunitetu jeśli chodzi o działanie klątwy. Osłoni cię przed odpowiedzialnością karną, choć nie finansową. - akurat o mugolach nie pomyślał. Nigdy nie myślał o niemagicznym świecie. Po co?