08.01.2024, 16:19 ✶
Felix wzruszył ramionami, jakby ich reakcja nie miała żadnego znaczenia.
- No nie byli zadowoleni, ale nie wiem... Chyba im trochę ulżyło? Obiecali, że nikomu nic nie powiedzą, a ufam im więc... Po prostu muszę unikać chodzenia po Londynie, bo czasem zapominam, że może mnie ktoś skojarzyć - uśmiechnął się lekko, jakby do siebie. Musiał się jednak zastanowić nad drugim pytaniem, które zadała przyjaciółka. Czy tęsknił? Hogwart miał bardzo dużo plusów, ale były też minusy. Nie uniknął prześladowań ani szykan ze względu na swoje pochodzenie. Nie wiedzieli, czy jest szlamą, czy półkrwi ale wiedzieli, że jest sierotą: to niektórym wystarczało. Poza tym chodził do Hufflepuffu, takim Ślizgonom nie trzeba było więcej powodów, by się nad nimi znęcać. Felix westchnął głośno, ręka którą głaskał włosy Elaine zadrżała. - Czasem, za tymi miłymi chwilami. Lubiłem znajomych, kochałem zajęcia z eliksirów, biblioteka była cudowna, wiesz? Ogromna. I mieli tam nawet taki dział z książkami, które gdybyś podeszła za blisko, to by cię zjadły. Ale nie, nie tęsknię ogólnie za tamtymi czasami. Hogwart to wspaniałe miejsce, ale wiesz, tam są dzieciaki. A dzieciaki potrafią być okrutne. Dla nich nie miało znaczenia jaki jestem, tylko że nie mam rodziców. Niektórzy potrafili mnie wspierać, ale niektórzy robili nam z życia piekło. Poza tym mam wrażenie, że... Nie wiem, jakoś może czuli się lepsi od innych? Pamiętam jak Irytek, to taki poltergeist, razem z jedną bandą dokuczali pewnej dziewczynie tylko dlatego, że była gruba i nosiła okulary. I wiesz, niby dostawali minusowe punkty, ale... Obstawiam że teraz grzeją stołki, zgarniając kupę kasy tylko dlatego, że skończyli szkołę. Zdecydowanie bardziej wolę swoje obecne życie.
Bo ty w nim jesteś, ale tego już nie dodał. Zamiast tego nachylił się i pocałował dziewczynę w skroń.
- Nie zamieniłbym tego na żadne galeony czy różdżki ani książki. Tutaj mam wrażenie, że w końcu znalazłem swoje miejsce na świecie, że gdzieś pasuję.
- No nie byli zadowoleni, ale nie wiem... Chyba im trochę ulżyło? Obiecali, że nikomu nic nie powiedzą, a ufam im więc... Po prostu muszę unikać chodzenia po Londynie, bo czasem zapominam, że może mnie ktoś skojarzyć - uśmiechnął się lekko, jakby do siebie. Musiał się jednak zastanowić nad drugim pytaniem, które zadała przyjaciółka. Czy tęsknił? Hogwart miał bardzo dużo plusów, ale były też minusy. Nie uniknął prześladowań ani szykan ze względu na swoje pochodzenie. Nie wiedzieli, czy jest szlamą, czy półkrwi ale wiedzieli, że jest sierotą: to niektórym wystarczało. Poza tym chodził do Hufflepuffu, takim Ślizgonom nie trzeba było więcej powodów, by się nad nimi znęcać. Felix westchnął głośno, ręka którą głaskał włosy Elaine zadrżała. - Czasem, za tymi miłymi chwilami. Lubiłem znajomych, kochałem zajęcia z eliksirów, biblioteka była cudowna, wiesz? Ogromna. I mieli tam nawet taki dział z książkami, które gdybyś podeszła za blisko, to by cię zjadły. Ale nie, nie tęsknię ogólnie za tamtymi czasami. Hogwart to wspaniałe miejsce, ale wiesz, tam są dzieciaki. A dzieciaki potrafią być okrutne. Dla nich nie miało znaczenia jaki jestem, tylko że nie mam rodziców. Niektórzy potrafili mnie wspierać, ale niektórzy robili nam z życia piekło. Poza tym mam wrażenie, że... Nie wiem, jakoś może czuli się lepsi od innych? Pamiętam jak Irytek, to taki poltergeist, razem z jedną bandą dokuczali pewnej dziewczynie tylko dlatego, że była gruba i nosiła okulary. I wiesz, niby dostawali minusowe punkty, ale... Obstawiam że teraz grzeją stołki, zgarniając kupę kasy tylko dlatego, że skończyli szkołę. Zdecydowanie bardziej wolę swoje obecne życie.
Bo ty w nim jesteś, ale tego już nie dodał. Zamiast tego nachylił się i pocałował dziewczynę w skroń.
- Nie zamieniłbym tego na żadne galeony czy różdżki ani książki. Tutaj mam wrażenie, że w końcu znalazłem swoje miejsce na świecie, że gdzieś pasuję.