08.01.2024, 17:42 ✶
– Nawet mi nie mów. Wiesz, co robi ukąszenie skorpiona? Uwaga, zabija. A to by oznaczało, że jeśli Jamil rzuca skorpionem w dziewczynę, którą lubi, to że jest ne-kro-filem – wyrecytowała Nell, najwyraźniej nawet po latach oburzona tym, że Anwar cisnął w nią skorpiona. Ewentualnie to oburzenie pilnie udająca, tak pro forma, żeby ktoś przypadkiem nie pomyślał, że mu wybaczyła.
*
- W takim wypadku później wrócimy to z pełnym sprzętem - skwitował Cathal słowa Ginewry, odnośnie ciał i tego, że musi dokładnie je sprawdzić. Nie mogli ot tak beztrosko zgarnąć ciała od razu i przenieść "na stół", byłoby to pogwałcenie wszelkich zasad pracy archeologa, ale mogli pobrać próbki, a później - po dokładnych oględzinach - zabrać kości, aby zostały poddane pełnej analizie. - To może być dobry trop, ale już samo koło wiele mówi. Pomijając oczywistą symbolikę, energia krąży w kole. A jeżeli wchodzimy na grunt nekromancji... być może te filary reagują właśnie na manipulowanie energią - stwierdził, zerkając przy tym na Letę. Spojrzenie było całkiem zwyczajne, ot jakby chciał zobaczyć, co robi.
W istocie jednak tkwiło za nim pewne przesłanie.
Filar nie reagował na światło. Znaki na nim umieszczone były całkiem podobne do innych, jakie widzieli na pozostałych. Ale reagował wcześniej na obecność widmowej Lety.
Na jej energię.
Na umiejętność bazującą na nekromancji.
- Co do zagrożenia zewnętrznego, Augustus, jeśli mam stawiać jakąś tezę, faktycznie chciał odciąć wioskę od świata. Ale te filary są starsze. Prawie starożytne. Wątpię, żeby ich celem była ochrona. Raczej zdobycie mocy. A jeżeli Ginewra ma rację i wchodzimy tutaj na grunt nekromancji...
Shafiq przemieścił się powoli i stanął nad szczątkami. Wyraz twarzy miał kamienny.
- Kurde, Cal, daruj te przydługie wstępy - prychnęła Nell, podpierając się pod boki. - Sugeruje, że tych ludzi złożono w ofierze. Wyprano z energii, żeby zasilić filary. Ale te zamiast dać moc naszemu Augustusowi, rozpierdoliły wioskę.
- Ująłbym to trochę inaczej, ale Nell mniej więcej wyłożyła, co mi przyszło do głowy - przyznał Cathal. Istniało oczywiście jeszcze przynajmniej kilka innych możliwości, ale ta jakoś nie chciała opuścić jego głowy. Może dlatego, że tkwił w niej już pewien czarodziej bardzo podobny do Augustusa: niezbyt przejmujący się potencjalnymi ofiarami, jak długo dostałby to, czego chce. – To by też wyjaśniało, dlaczego w samej Sali nie widać żadnych pułapek… i klątw?
Tu spojrzał na Alethę pytająco, ale Crouch faktycznie nie dostrzegała żadnych czarnomagicznych zabezpieczeń tego typu, które mogłaby przełamać ręką klątwołamacza. Owszem, ktoś bardzo nie chciał, by weszli tutaj ot tak niepowołani, ale najwyraźniej ci ludzie tu nie zginęli w wyniku żadnych przekleństw czy pułapek.
A potem nie miał kto założyć ewentualnych nowych zabezpieczeń.
*
- W takim wypadku później wrócimy to z pełnym sprzętem - skwitował Cathal słowa Ginewry, odnośnie ciał i tego, że musi dokładnie je sprawdzić. Nie mogli ot tak beztrosko zgarnąć ciała od razu i przenieść "na stół", byłoby to pogwałcenie wszelkich zasad pracy archeologa, ale mogli pobrać próbki, a później - po dokładnych oględzinach - zabrać kości, aby zostały poddane pełnej analizie. - To może być dobry trop, ale już samo koło wiele mówi. Pomijając oczywistą symbolikę, energia krąży w kole. A jeżeli wchodzimy na grunt nekromancji... być może te filary reagują właśnie na manipulowanie energią - stwierdził, zerkając przy tym na Letę. Spojrzenie było całkiem zwyczajne, ot jakby chciał zobaczyć, co robi.
W istocie jednak tkwiło za nim pewne przesłanie.
Filar nie reagował na światło. Znaki na nim umieszczone były całkiem podobne do innych, jakie widzieli na pozostałych. Ale reagował wcześniej na obecność widmowej Lety.
Na jej energię.
Na umiejętność bazującą na nekromancji.
- Co do zagrożenia zewnętrznego, Augustus, jeśli mam stawiać jakąś tezę, faktycznie chciał odciąć wioskę od świata. Ale te filary są starsze. Prawie starożytne. Wątpię, żeby ich celem była ochrona. Raczej zdobycie mocy. A jeżeli Ginewra ma rację i wchodzimy tutaj na grunt nekromancji...
Shafiq przemieścił się powoli i stanął nad szczątkami. Wyraz twarzy miał kamienny.
- Kurde, Cal, daruj te przydługie wstępy - prychnęła Nell, podpierając się pod boki. - Sugeruje, że tych ludzi złożono w ofierze. Wyprano z energii, żeby zasilić filary. Ale te zamiast dać moc naszemu Augustusowi, rozpierdoliły wioskę.
- Ująłbym to trochę inaczej, ale Nell mniej więcej wyłożyła, co mi przyszło do głowy - przyznał Cathal. Istniało oczywiście jeszcze przynajmniej kilka innych możliwości, ale ta jakoś nie chciała opuścić jego głowy. Może dlatego, że tkwił w niej już pewien czarodziej bardzo podobny do Augustusa: niezbyt przejmujący się potencjalnymi ofiarami, jak długo dostałby to, czego chce. – To by też wyjaśniało, dlaczego w samej Sali nie widać żadnych pułapek… i klątw?
Tu spojrzał na Alethę pytająco, ale Crouch faktycznie nie dostrzegała żadnych czarnomagicznych zabezpieczeń tego typu, które mogłaby przełamać ręką klątwołamacza. Owszem, ktoś bardzo nie chciał, by weszli tutaj ot tak niepowołani, ale najwyraźniej ci ludzie tu nie zginęli w wyniku żadnych przekleństw czy pułapek.
A potem nie miał kto założyć ewentualnych nowych zabezpieczeń.