Black jak każdy normalny człowiek potrzebowała czasem złapać oddech. Przestać być idealną, najlepiej, kiedy nikt z jej bliskich tego nie widział. Nie miała nic przeciwko temu, żeby zrobić to w towarzystwie Sauriela, ba wręcz przeciwnie. Uważała go za idealnego kompana do zabawy. Nie należał do tych, którzy by ją oceniali i komentowali jej zachowanie. Zdecydowanie nie mogła lepiej trafić. Nie zauważyła też w tym miejscu znajomych twarzy, co spowodowało, że poczuła się pewniej, nie musiała się pilnować na każdym kroku, żeby postępować godnie. Nikt nie powie jej, że jest słaba, czy odezwie się do niej w inny krytyczny sposób. Zdecydowanie to dokładnie tego potrzebowała. Najlepiej by było jeszcze podlać to sporą ilością alkoholu, na co pozwalała sobie zdecydowanie bardzo rzadko. Był to dosyć burzliwy czas w jej życiu i potrzebowała nieco popłynąć. Zatracić się chociaż na chwilę.
Udało jej się podejść do niego na tyle dyskretnie, że jej nie zauważył. Wydawało jej się to nie wcale takie proste do zrealizowania, aczkolwiek ten plan wypalił. Pewnie było to spowodowane dość głośną muzyką i ogólnym zamieszaniem. Sprawiło jej to ogromną radość, bo nie spodziewała się, że będzie to możliwe. W końcu Sauriel Rookwood był prawdziwym drapieżnikiem, a takich prawdziwych drapieżników nie znała zbyt wielu. Wszystko szło po jej myśli, przynajmniej jak na razie, co powodowało, że humor jeszcze bardziej jej dopisywał. Idealnie się składało, nie byłoby dobrze, gdyby pojawiła się tutaj nie w sosie.
Poczuła jednak to napięcie, przynajmniej na początku. Nie wiedziała jednak, że niewiele brakowało, a mogłaby polecieć przez bar, na pewno zrobiłaby to bardzo zgrabnie, na całe szczęście jednak do tego nie doszło, mogłaby jeszcze stracić swoje śliczne zęby, na pewno nie byłaby pocieszona takim rozwojem sytuacji.
- Zdecydowanie nie ten stary zgred. - Zaśmiała się przy tym perliście. - Chyba, że wolałbyś się spotkać ze swoim wujkiem, to mogę stąd jeszcze zniknąć. Tik - tak, czas tyka. - Dodała jeszcze, chociaż już zajmowała miejsce tuż obok niego. Mógł dostrzec błysk w jej oczach, widać było, że zamierza się dzisiaj naprawdę dobrze bawić. - Drinka nie zamierzam odmówić, chyba, że miałby być tylko jeden. - Mrugnęła jeszcze do niego porozumiewawczo. Nie zamierzała szybko stąd wyjść, Sauriel musiał zdać sobie z tego sprawę.
Nie traktowała podejścia Rookwooda do swojej osoby jako podrywania. Każde z nich miało już praktycznie ułożone życie z kimś innym, a drobny flirt jeszcze nikomu nie zaszkodził. Czyż nie? Dobrze było raz na jakiś czas złapać oddech w towarzystwie kogoś innego od swoich drugich połówek.
- Czym będziemy się truli? - Nigdy jakoś nie miała problemu z tym, żeby głośno mówić o swoim podejściu do alkoholu, traktowała go jak jedną z gorszych trucizn, wiedziała, że uzależnia i miesza w głowie, ale zdarzały się dni jak ten dzisiaj, kiedy wydawało jej się to, aż tak bardzo nie przeszkadzać.