08.01.2024, 22:50 ✶
A to gnój.
Zmierzyła go zniesmaczonym spojrzeniem, kiedy to postanowił się drzeć, jakby jutra nie było. Nic tylko spał i się zaśmierdywał na tej kanapie, a ona tutaj z sercem do niego, grzecznie zagaduje i zawraca mu głowę z czystej sympatii. Niewdzięcznik jeden.
- Kto rano wstaje, temu Matka daje, a tobie by się akurat przydało - sarknęła. Na przykład mieszkanie by mu się przydało, żeby go żona reszcie w łaski z powrotem przyjęła, a nie kazała mu spać na kanapie w salonie młodszej siostry. Do tego to w ogóle doszło na tym świecie, żeby musiała go niańczyć.
Spojrzała na niego, marszcząc przy tym groźnie brwi, bo najwyraźniej miał ją za kompletnie pomyloną. Może i w pewnym stopniu była, ale takiego, że sobie mógł na takie spojrzenia pozwalać.
- Nie chcę ci przypominać, nie śmiałabym zwyczajnie, ale chyba muszę, że BYŁEŚ MARTWY, idioto. - może nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale dosłownie zapadł się pod ziemię. Przepadł i ani nie powiedział do widzenia, ani żeby się wszyscy od niego odpierdolili. Nawet jej było na początku smutno, ale potem próbowała go wywołać i ją wtedy szlag trafił, bo nie była aż takim beztalenciem, żeby brata nie wyciągnąć z zaświatów.
- Tyle ile mi wyjdzie - odpowiedziała nieprzyjemnie, patrząc na niego jakby się z kimś na rozumy pozamieniał. - No proszę, nie wiedziałem że postanowiłeś prowadzić katalog swoich wyczynów na klopie. Powiedz, robisz zdjęcia, czy możesz rysujesz, żeby sobie zapamiętać kształty i lepiej mój śledzić swoje poczynania z dnia na dzień? - zapytała z przekąsem, przez moment jeszcze patrząc na niego z dołu, zanim wreszcie podniosła się zza kanapy. Poklepała dłonią poduszkę, na której jeszcze przed chwilą się wylegiwał, zanim złapała ją w obie ręce i ciepnęła ją w niego. - To znaczy, że jesteś tępym klocem, szczególnie ten baran. Powtórz co powiedziałam, że ma tutaj nie być wrócę, żebym wiedziała że zrozumiałeś, albo pożałujesz!!
Zmierzyła go zniesmaczonym spojrzeniem, kiedy to postanowił się drzeć, jakby jutra nie było. Nic tylko spał i się zaśmierdywał na tej kanapie, a ona tutaj z sercem do niego, grzecznie zagaduje i zawraca mu głowę z czystej sympatii. Niewdzięcznik jeden.
- Kto rano wstaje, temu Matka daje, a tobie by się akurat przydało - sarknęła. Na przykład mieszkanie by mu się przydało, żeby go żona reszcie w łaski z powrotem przyjęła, a nie kazała mu spać na kanapie w salonie młodszej siostry. Do tego to w ogóle doszło na tym świecie, żeby musiała go niańczyć.
Spojrzała na niego, marszcząc przy tym groźnie brwi, bo najwyraźniej miał ją za kompletnie pomyloną. Może i w pewnym stopniu była, ale takiego, że sobie mógł na takie spojrzenia pozwalać.
- Nie chcę ci przypominać, nie śmiałabym zwyczajnie, ale chyba muszę, że BYŁEŚ MARTWY, idioto. - może nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale dosłownie zapadł się pod ziemię. Przepadł i ani nie powiedział do widzenia, ani żeby się wszyscy od niego odpierdolili. Nawet jej było na początku smutno, ale potem próbowała go wywołać i ją wtedy szlag trafił, bo nie była aż takim beztalenciem, żeby brata nie wyciągnąć z zaświatów.
- Tyle ile mi wyjdzie - odpowiedziała nieprzyjemnie, patrząc na niego jakby się z kimś na rozumy pozamieniał. - No proszę, nie wiedziałem że postanowiłeś prowadzić katalog swoich wyczynów na klopie. Powiedz, robisz zdjęcia, czy możesz rysujesz, żeby sobie zapamiętać kształty i lepiej mój śledzić swoje poczynania z dnia na dzień? - zapytała z przekąsem, przez moment jeszcze patrząc na niego z dołu, zanim wreszcie podniosła się zza kanapy. Poklepała dłonią poduszkę, na której jeszcze przed chwilą się wylegiwał, zanim złapała ją w obie ręce i ciepnęła ją w niego. - To znaczy, że jesteś tępym klocem, szczególnie ten baran. Powtórz co powiedziałam, że ma tutaj nie być wrócę, żebym wiedziała że zrozumiałeś, albo pożałujesz!!
she was a gentle
sort of horror
sort of horror