W poszukiwaniu inspiracji, do napisania na nowo jednego artykułu, na Alei Horyzontalnej pojawił się także Xenophilius. Ostatnia rozmowa z wydawnictwem nie należała do dość przyjemnych, gdyż zaczęli rozważać rozwiązanie umowy, jeżeli nie poprawi jakości treści swoich artykułów, żeby sprzedaż była zadowalająca. Niby szczegół, ale młodemu Loovegoodowi nie zależało na niewiadomo jakiej popularności, a jedynie możliwości dzielenia się z pasją. Koniec końców, będzie musiał zarobione pieniądze przeznaczyć na sprzęt do samodzielnej produkcji i wydawania egzemplarzy Żonglera. Bezpieczniej, gdzie nikt nie będzie mu patrzył na ręce. A także zapewni samorozwój zawodowy. Każdy jednak swoje podstawy zaczyna od tego, żeby nawiązać współpracę i wykazać się swoimi umiejętnościami przekonywania i działania. Udało się, więc powinno udać dalej. Zostało mu tak niewiele do zakończenia całości, aby móc dać do wydruku.
Tego dnia postanowił zrobić sobie samotny spacer, w poszukiwaniu czegoś niezwykłego. Interesującego. Wspaniałego. Co pobudzi mu wyobraźnię. Odpowiednio ubrany do pory dnia i roku, w pomarańczowej koszuli i jasnych beżowych spodniach, w dłoniach trzymał zakupione dwie nowe książki o runach i astronomii. Zmierzał do zakrętu, obejrzawszy się na moment za siebie, a po chwili przed i dostał w czoło. Uderzenie było bolesne, że upuścił nowo zakupione książki. Drugą ręką szybko podparł się ściany, kiedy jedną trzymał się czoła. Zamroczyło go, że zaczął liczyć latające gwiazdki.
- Patrzyłem…Nie patrzył. Ale skłamał. Potrząsnął głową, że jego blond długie włosy mógł rozwiewać wiatr. Jak tylko trochę jego mózg oprzytomniał, spojrzał na chłopaka przed sobą. Zaniemówił. Był zszokowany. Jak dawno się nie wdzieli? Kilka lat. Hogwart. Nie ukończył z nimi ostatniego roku.
- Felix?
Zapytał z nieukrywanym zaskoczeniem, ostrożnie się zbliżając, aby delikatnie dźgnąć go palcem w ramię, jakby sprawdzał czy to faktycznie człowiek. Z duchem by się nie zderzył tak mocno.
- Dobrze się czujesz? Zbladłeś.
Zapytał z troski, podejrzewając pewnie, że zderzenie mogło coś mu w głowie uszkodzić. Co on tutaj robił? Dlaczego on… Jak to możliwe? Wrócił z zaświatów? Czy to może nie on był tym zaginionym i odnalezionym, martwym? Jak to logicznie wytłumaczyć?
Xenio chwycił go za ramię, aby pomóc mu utrzymać równowagę. Jeżeli na to pozwolił.