Morpheus dałby sobie trzecie oko wykuć, gdyby to było możliwe, że głównym powodem, dla którego nikt nie zasugerował, aby dołączył, który przyszedł do niego po chwili dopiero, nie był brak zaufania, ale ten sam powód, dla którego wytypowano go jako pierwszego, który umrze z braci. W końcu to byli jego starsi bracia, którzy wykorzystywali skrzętnie każdą okazję, aby mu dopiec, chcieli chronić najmłodszego z nich. Jak Elektra rozpoznała po tak wielu latach rozłąki swojego brata, Orestesa, tylko po włosach, tak i bracia rozpoznawali jego zamyślone kroki i widzieli w nim baranka, którego tak łatwo zranić. Nie był wilkiem, nie był psem, nie był zwierzęciem pożerającym i atakującym, lecz małą kukułką, niewielkim ptaszkiem. Płochliwym i skrytym. Ptakiem, który podkłada swoje jajka innym gatunkom.
— To ja dziękuję ci, Brenno, za zaufanie — powiedział jej w uścisku. W głębi zastanawiał się, czy właśnie to było mu pisane, czy po to został stworzony? Obawiał się spojrzeć w tej chwili w przyszłość tak bezpośrednio, jak potrafił spoglądać innym w oczy, aby nie zacząć żałować swojej decyzji. Przyszłość nie została wyryta w kamieniu, jak sądzą niektórzy jasnowidze, ale płynęła wartko, rozgałęziając się na możliwości.
Wstając, ucałował ją w czoło, jakby małą dziewczynkę i poczochrał. Otrzepał nieistniejący pył i wrócił na swoje miejsce. Zaczął zbierać swoje karty metodycznie, jedna po drugiej, odkładając je do talii w takiej kolejności, w jakiej z niej wyszły. Talia została schowana do czarnego woreczka i zniknęła w przepastnych kieszeniach szat Morpheusa. Najwidoczniej również z tego powodu czarodziej unikał ubrań mugolskich, bez dodatkowych fałd materiału, nie było jak w nich chować wszystkich rzeczy, które nosił przy sobie.
— Oczywiście, że mam. Co dalej. Kogo poznam i na kogo powinienem uważać oraz z kim się skontaktować, gdy nie będę miał dostępu do was. Wątpię, aby profesor Dumbledore mnie w ogóle pamiętał.
Użył liczby mnogiej w kontekście osób mieszkających w Warowni. Dość czarno na to spoglądał, ale należało mu to wybaczyć, bo dość mocno czerń jego ubioru wpływała na jego podejście do życia, a nosił ją codziennie od trzech miesięcy.