11.01.2024, 10:27 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.01.2024, 09:21 przez Olivia Quirke.)
Olivia pokręciła głową. Ekscytowała się wieloma rzeczami, pytanie więc jak zareagowałaby na propozycję Tristana, żeby to on ją nauczył gotować? Być może ucieszyłaby się nawet mocniej, niż na ten kurs. Na twarzy rudej pojawił się uśmiech - w przeciwieństwie do niego ona uśmiechała się bardzo często. Przychodziło jej to naturalnie w normalnych sytuacjach, ale gdy był obok to kąciki ust same się podnosiły. Poza tym naprawdę cieszyła się, że tu są: miała wrażenie, że Tristan odrobinę wyluzował i się otworzył. Obserwowała go uważnie i zdążyła już zarejestrować, kiedy był spięty, kiedy zakłopotany odwracał wzrok - teraz musiała tylko oddzielić sztuczne uśmiechy od tych szczerych. Wydawało jej się, że tych pierwszych na razie nie widziała, ale... Tak rzadko się uśmiechał, że na ten moment nie była w stanie wyłapać różnicy. Pozostawało więc tylko mieć nadzieję, że było tak, jak myślała, i naprawdę mu się podobało, przynajmniej ta część wycieczki.
- Oczywiście, że można więcej się nauczyć, ale chyba nie myślisz, że ktoś codziennie będzie robił te fancy dania, które pewnie będą przygotowywać. Chociaż jak się dowiadywałam, to mają też uczyć pieczenia ciasta - wydęła lekko usta w zastanowieniu. - Takie jakby... Kilka podstawowych dań, kilka bardziej wyszukanych i coś na deser. To jest w sumie rozsądne, nie? Można się dopasować do każdej pory dnia i okazji. No, prawie każdej.
Olivia roześmiała się na jego reakcję w odpowiedzi na tajemnice. Rzadko widywała go w takim wydaniu. Czasem zastanawiała się, jaki był kiedyś, przed tą tragedią, która go dotknęła. Ale nie była pewna, czy sama chce poznać odpowiedź. Kochała go teraz - nie kochała jakiegoś wyobrażenia o nim i tego, kim był kiedyś. To, że chciała żeby się uśmiechał wynikało wyłącznie z troski o to, że czasem miała wrażenie, że za bardzo pogrąża się w mroku. Nie chciała go zmieniać, chciała po prostu pokazać mu swoje spojrzenie na świat. Może z czasem mu też ono pomoże?
- Tylko potwierdzasz moje słowa - mrugnęła do niego z rozbawieniem. Sam się wkopał i będzie za to płacił, metaforycznie oczywiście. Bo nie zamierzała zrzucać wszystkiego na niego, jeśli chodzi o to jedzenie. Wizja codzienności, w której Tristan był zawsze obok, wspólnych kolacji i żegnania się przed wyjściem do pracy niebezpiecznie mocno zakorzeniła się w jej umyśle, więc potrząsnęła głową, jakby to miało pomóc odgonić jej te myśli. - Pójdę zapalić i chyba możemy się powoli szykować. A tak w ogóle to jest chyba jakaś zasada, że jedna osoba gotuje, a druga sprząta, ale skoro tak się do tego wyrywasz, to kim jestem, żeby ci zabraniać?
Wzrok Olivii odruchowo powędrował w stronę okna. Mocno pociemniało, więc jeśli chciała zdążyć przed deszczem, który był nieunikniony, musiała iść teraz. Sięgnęła po kurtkę zanim wyszła - dosłownie na kilka minut. Trzy, góra pięć. Kiedyś zerwie z tym nałogiem, ale to było bardzo trudne. Papierosy ich dosłownie otaczały, w wielu restauracjach można było palić, paliła większa część społeczeństwa. Na ulicy, w budynkach... Sam zapach dla palacza na odwyku był iskrą, która mogła spowodować wybuch. Olivia zdawała sobie z tego sprawę - nie lubiła siebie palącej, ale jeszcze bardziej nie lubiła siebie zdenerwowanej, z trzęsącymi dłońmi, przechodzącej obok innych palaczy z myślą, że już nigdy nie będzie mogła sięgnąć po papierosa. Nie była na to gotowa.
Gdy wróciła, czuła się lepiej. Palenie po posiłku należało do jednej z tych rzeczy, które były niezwykle przyjemne - prawie zaraz jak papieros po wstaniu czy po seksie. To były te momenty w ciągu dnia, przez które ciężko byłoby jej zrezygnować z nałogu. Ale być może to było jakieś przyzwyczajenie, odruchy skojarzone z miłymi elementami doby?
- Zaczyna padać ale mam wrażenie, że jeżeli burza tu dojdzie, to nie będzie tak silna, jak na morzu. Wydaje się słabnąć, ale deszcz będzie, jest strasznie zimno na zewnątrz - poinformowała Tristana, zamykając drzwi. Potarła dłońmi swoje ramiona, żeby trochę się ogrzać. Ale... Był na to lepszy sposób. - Idę puścić wrzątek z prysznica, czuję się brudna. Obiecuję się zamykać się tam na wieczność.
Posłała Tristanowi niewinny uśmiech, ale coś mu mogło podpowiedzieć, że Olivia jednak będzie tak dłużej, niż ustawa nakazuje. Gdyby chodziło o przebranie się, to pewnie by nie było problemu, ale po tym wszystkim Quirke odczuwała potrzebę, żeby zmyć z siebie brud bagien i plaży. Sięgnęła jeszcze do plecaka po swoje rzeczy. Pierwsze co rzuciło się w oczy, to sukienka. Była w kolorze głębokiego granatu - wyglądała na dość prostą, chociaż dużo bardziej elegancką, niż klasyczne sukienki na co dzień. Sukienka, którą wybrała Olivia, była stonowana jeśli chodzi o długość. Na oko kończyła się przed kolanem. Więcej detali nie dało się dostrzec, bo Olivia przewiesiła ją przez przedramię i sięgnęła po pozostałe jakże niezbędne rzeczy. Miała ich niewiele, w małych opakowaniach, więc nie dało się odnieść wrażenia, że zabrała ze sobą pół łazienki z domu. Poza tym po ostatnim, jak zmieniła szampon, wolała nie eksperymentować nadto z kosmetykami.
Gdy zniknęła w łazience, Tristan został sam. Ciszę przerwał szum wody - zapewne gorącej - pod którą Olivia wskoczyła. I, niestety, szum trwał dość długo. Mówiła, że nie będzie w łazience nie wiadomo ile, ale na pewno ten czas był co najmniej trzykrotnie dłuższy, niż czas który Tristan by tam spędził. Żyła, o to nie musiał się martwić, słyszał jak po pewnym czasie woda przestaje lecieć, a Quirke zaczyna chodzić po łazience i grzebać w kosmetykach. Nic jej się nie stało, po prostu... Cholera wie co tam robiła tak długo. Czy mycie się naprawdę musiało tyle trwać? Albo malowanie, chociaż Olivia zwykle nie nakładała na siebie mocnego makijażu. I już, gdy Tristan mógłby się zirytować na fakt, że tak długo tam siedzi, ruda wyszła. Jak zawsze w czas, tuż przed momentem, w którym jeszcze chwila i zaistniałoby ryzyko, że się spóźnią.
Nie miała na sobie mocnego makijażu, tak jak zwykle - lekko podkreśliła oczy, musiała też coś nałożyć na twarz, bo piegi które zdobiły jej nos były dużo bledsze, ale wciąż widoczne. Wybrana przez Olivię sukienka faktycznie była przed kolano, z asymetrycznym dołem. Miała dekolt w zakładkę i spływające po ramionach Olivii rękawy, co sprawiało, że efekt był naprawdę... Inny. Niecodzienny. Mimo że w teorii Olivia się nie zmieniła, to wyglądała zupełnie inaczej, niż na co dzień. A przecież de facto założyła tylko inne ubranie.
- Zostawię chyba rozpuszczone, jak myślisz? - sięgnęła odruchowo do włosów. Myślała czy by ich nie spiąć, ale... W zasadzie wtedy musiałaby mieć kolczyki, bo szyja byłaby zbyt odsłonięta, a ich ze sobą nie wzięła. Więc chyba lepiej rozpuszczone - ale chciała zasięgnąć drugiej opinii. W dłoni Olivia ściskała łańcuszek z wisiorkiem w kształcie łzy. Kolorystycznie pasował do sukienki. - Pomożesz mi zapiąć? Przysięgam że ostatnie dziesięć minut próbowałam sama, dlatego tak długo, ale nie mogę chwycić dobrze zapięcia.