Pozbierał jakiś pakunek, zawinięty we wczorajszą gazetę, bardzo klasyczne dla miejsc, gdzie sprzedawano półprodukty i ingrediencje, już go miał podać młodzieńcowi, gdy zauważył różdżkę. Różdżkę, która kilka dni wcześniej latała koło jego twarzy, gdy Nora Figg machała nią, aby osuszyć jego ubranie oraz włosy po tym, gdy złapała go ulewa. Zapewne gdyby nie wyciągnęła jej na poprzednim spotkaniu, w ogóle by na nią nie zwrócił uwagi, ale w tak bliskim spotkaniu? To musiała być jej różdżka. Morpheus miał pamięć do detali, zauważał bardzo wiele, a różdżka stanowiła niemal przedłużenie czarodzieja. Coś tak bardzo personalnego. On swojej używał od ponad trzydziestu lat, niezmiennie znajdując w niej siłę i pocieszenie, gdy nadchodziła potrzeba, tak samo jak odwagę.
Żyli w niebezpiecznych czasach, więc pierwszym odruchem czarodzieja stało się wyciągnięcie własnej różdżki i skierowanie jej w stronę nieznajomego-znajomego chłopaka, tak samo jak przenikliwe spojrzenie. Skąd do cholery on go znał?
— Ta różdżka należy do mojej... — znajomej już nie padło. Morpheus tak samo jak nagle jak wszedł w tryb bojowy, tak z niego wyszedł. — Pani Nora?
Zwrot już wyrzucił z siebie po cichu, zaskoczony i zupełnie zbyt z tropu. Zlustrował kobietę od pożyczonych spodni po samą górę i dziwaczną, nieogarniętą fryzurę, próbując połączyć kropki w swojej głowie. Zamrugał kilkukrotnie, co już samo w sobie wyglądało u niego nienaturalnie, po czym wyszczerzył się uśmiechem zarezerwowanym dla kolegów, nie szarmanckim, dla dam, który zwykle mogła widzieć na jego ustach. Niemal jakby wszedł w jakąś rolę, przeniósł soczewkę swojego postrzegania trochę na lewo.
— Na Cycki Bogini! Norbert! W ogóle cię nie poznałem w tej nowej fryzurze, już myślałem, że ktoś ci ukradł różdżkę. Odprowadzę cię i mi opowiesz, co u ciebie — zażądał wesoło, składając egzemplarz magicznego magazynu w rulonik i wkładając go w fałdy swojej szaty, w których zdawał się zawsze mieć niezliczone ilości niewidocznych kieszeni, z niezliczoną ilością ukrytych w nich przedmiotów. Przeczyta później, gdy dowie się, dlaczego Nora wyglądała jak transwestyta. Nie, żeby wyglądała brzydko, ale ładnemu we wszystkim ładnie, nawet w zamianie płci.